Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

23.09.2010
czwartek

W rok po Kongresie Kultury

23 września 2010, czwartek,

Wczoraj w warszawskich Łazienkach minister kultury urządził spotkanie w rocznicę Kongresu Kultury. Spotkanie o tyle dziwne, że zupełnie nieczytelny był klucz, zgodnie z którym zapraszano gości. Wielu bardzo ważnych uczestników ubiegłorocznego Kongresu nie przyszło, i to głównie dlatego, że po prostu nie zostali zaproszeni. Z grupy osób, które pracują nad przygotowaniem Kongresu Obywateli Kultury większość o spotkaniu w Łazienkach mogła sobie posłuchać z drugiej ręki. Czy dużo stracili, „pijąc koniak ustami swoich reprezentantów”?
Pierwsza część miała charakter bilansu ministra. Bogdan Zdrojewski dość precyzyjnie przedstawił listę tego co się dzieje i dziać będzie, a z całego sprawozdania wynikało, że jeszcze tak dobrze w polskiej kulturze nie było. Kultura jest prymusem, jeśli chodzi o absorpcję środków europejskich, pną się góry mury nowych filharmonii i teatrów. Ruszają programy Kultura plus, przyspiesza cyfryzacja, powstają nowe instytucje, jak Instytut Muzyki i Tańca. Pacjent żyje i ma się nieźle, na sali jednak panowała atmosfera jak na stypie.
Drugą część wypełniła debata prowadzona przez prof. Janusza Czapińskiego, z udziałem Krystyny Jandy, Kasi Janowskiej, Przemysława Czaplińskiego, Waldemara Dąbrowskiego i autora tego bloga. Hasło: czy kulturze można ufać? Prof. Czapiński rozpoczął hasłem, żeby powrócić do rzeczywistości i rzucił kilka liczb, z których z kolei wynikało że tak słodko nie jest i że jeśli się nie weźmiemy poważnie za kulturę i naukę, to stracimy rozwojowe szanse.
Waldemar Dąbrowski dość mgliście mówił o aurze kultury, Przemysław Czapliński skoncentrował się na katastrofie czytelniczej i fundamentalnej roli odbudowy czytelnictwa w Polsce. Kasia Janowska przedstawiła dość długą listę problemów i zakończyła wspomnieniem śniadania, jakie Dąbrowski urządził w Operze Narodowej dla biznesowego establishmentu, na którym kawioru i szampana nie zabrakło.
Ten wątek zainspirował mnie, żeby swoją wypowiedź zacząć od informacji o sukcesie polskich piłkarzy w Brazylii podczas Mistrzostw Świata Ludzi Bezdomnych. Spytałem, czy jesteśmy gotowi być dumni z ich sukcesów? Pytanie to prowadziło dalszy wywód do kwestii wykluczenia z kultury. Mamy w Polsce z jednej strony zjawisko rezygnacji coraz większej liczby osób z takich form uczestnictwa, jak kino, teatr, książka. Powodem nie są wcale bariery finansowe. Coraz wyraźniej widać, że kłopotem są bariery kompetencyjne i aspiracyjne. To jednak tylko część prawdy.
Z drugiej bowiem strony zmienia się społeczeństwo i zmieniają formy uczestnictwa w kulturze oraz aktywności kulturotwórczej. Mamy całe plemiona Aborygenów tworzących własną kulturę, których „mainstream” nie dostrzega. Ci Aborygeni to zarówno ludzie bezdomni, mieszkańcy obszarów zmarginalizowanych, jak i Digital Natives, młodzież żyjąca w Sieci.
Kultura nie może istnieć bez uczestników, twórczość nie może istnieć bez twórców i odbiorców. Dlatego kluczowe jest promowanie uczestnictwa i kształcenie kompetencji kulturowych, za pomocą metod które uwzględniają jednak całą różnorodność kultury, z kulturą Aborygenów włącznie.
Kwestia uczestnictwa i edukacji kulturalnej pojawiała się nieustannie. Bogdan Zdrojewski w podsumowaniu przypomniał, że musimy nadrobić dekadę braku jakiejkolwiek edukacji kulturalnej w polskich szkołach. Pokolenie wyżu demograficznego zostało jej pozbawione w ramach reformy systemu edukacyjnego. Dekada wystarczyła, żeby zwolnić nauczycieli plastyki i muzyki, zniszczyć instrumenty, etc. Teraz trzeba to wszystko odbudować. To chyba w jakieś radzieckiej kreskówce (chyba o krokodylu Geniu, nie jestem pewien) pada kwestia: budowaliśmy, budowaliśmy, no i zbudowaliśmy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Ostatni akapit bardzo budujący 🙂 Wiadomo, budowanie kapitału kulturowego jest istotne, bo jak się go nie zbuduje, to potem człowiek nie ma się do czego odwoływać. Ale jak to zrobić? Za co? W jaki sposób? Jak odciąć dzieciaki od kultury masowej, która działa zgodnie z zasadą najniższego wspólnego mianownika? A ten mianownik zniża się i zniża, i zniża… Skoro nawet media publiczne dawno zapomniały o swojej misji, czego wymagać od mediów komercyjnych, które zalewają nas tandetą?
    Musimy nadrobić, jasne, ale łatwiej powiedzieć, niż zrobić 🙂

  2. 1. mam nadzieję że rząd pójdzie po rozum do głowy i VAT na książki, w tym audio i e-booki, będzie zerowy.
    2. ta bajka to Czieburaszka, – to on/ona wygłosił ten tekst. Krokodyl Giena faktycznie tam występował jako najlepszy kumpel Czieburaszki
    voila:
    http://www.youtube.com/watch?v=UfUBkDu5KZg

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php