Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

24.09.2010
piątek

Duch ateizmu

24 września 2010, piątek,

KrzysztofP w swym komentarzu do poprzedniego wpisu użył bardzo plastycznego określenia, że „ateizm to anarchia sfery duchowej”. Tyle, że cała argumentacja z komentarza miesza kilka spraw. Potrzeba religii jest całkowicie wyjaśnialna i zrozumiała, religia jest po prostu faktem społecznym. Nie wynika jednak, że za tym faktem stoi jakakolwiek nadprzyrodzona rzeczywistość. Ewolucja nie wymaga hipotezy Boga. Potrzeba wiary też nie wymaga nadprzyrodzonych wyjaśnień.

Co z kwestią duchowości? Polecam książkę Andre Comte-Sponville’a „L’esprit de l’atheisme”. Francuski filozof pokazuje, że w istocie wszystkie religie instytucjonalne bały się mistycyzmu. Prawdziwy mistycyzm, jak pisał Leibniz wiąże się z „przejściami tak intensywnymi, że aż wiodącymi aż do ateizmu”. Kojeve z kolei pisał:

toute Mystique authetntique est en fait plus ou moins athee (cała autentyczna Mistyka jest jest w istocie w mniejszym lub większym stopniu ateistyczna).

Nic więc dziwnego, że mistycy w katolicyzmie traktowani byli z podejrzliwością. Comte-Sponville przytacza słowa Heraklita:

Tego kosmosu, tego samego dla wszystkich , nie stworzył ani któryś z bogów, ani z ludzi, lecz zawsze był, jest i będzie ogniem wiecznie żywym, zapalającym się według miar i według miar gasnącym.

i dalej:

Dla przebudzonych jeden i wspólny jest świat, zaś tych, którzy śpią, każdy zwraca się do własnego.

Lista „duchowych anarchistów” jest długa: Spinoza, Lao-zi, z naszego podwórka dodałbym Barbarę Skargę. A Lem? Czy w jego prozie brakuje tajemnicy? Przynależność do świata heraklitejskiego, wolnego od transcendencji to wielka przyjemność. Po co ją sobie psuć jakimiś protezami? Poniżej krotki wywiad z francuskim filozofem:

André Comte Sponville (2)
Załadowane przez: supervielle. – Odkryj webcam wideo z całego świata.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 30

Dodaj komentarz »
  1. W moim wpisie nie tyle mieszam kilka spraw, co starałem się w bardzo skrótowy sposób zaznaczyć kilka elementów – forma komentarzowa wyklucza złożoną argumentacje.
    Społeczna funkcja religii i kościoła to trywializm i nie ma co na ten temat dyskutować. zgadzam się również, że ewolucja nie wymaga hipotezy Boga, a kwestie wiary, jako doznania, doskonale wyjaśnia psychologia na poziomie procesów chemicznych w mózgu.
    Używając określenia, iż ateizm to anarchia sfery duchowej, z jednej strony chciałem zwrócić uwagę, instytucja państwa jest takim samym źródłem przemocy jak instytucja kościoła. Z drugiej strony anarchia jest synonimem chaosu, który równie dobrze może być przestrzenią wolności jak i zniewolenia. Określa ona nieregulowaną rzeczywistość wypartą poza obszar „ładu”. Podobnie, w mojej ocenie, jest z ateizmem. Racjonalizując rzeczywistość w stopniu całkowitym, siłą rzeczy wypychamy poza obszar kontroli kwestie niewytłumaczalne. każdy człowie, co wynika z jego natury, posiada sferę duchową, w której rodzą się pytania o celowość istnienia, lęki przed śmiercią itp, nie spotkałem się jeszcze nigdy z racjonalnym wytłumaczeniam owych kwestii. stąd mój agnostycyzm. nie potrzebuję instytucji, jako formy organizacji społecznej, jednak nawet fizycy wskazują, iż istnieją zjawiska, które w racjonalny sposów są nie do wytłumaczenia.
    p.s. znam angielski, francuskim niestety nie władam

  2. @KrzysztofP: określenie anarchia duchową bardzo mi się podoba, choć się z nim nie zgadzam. Rozumiem teraz gdzie problem. Wywozi i racjonalizm nie są tożsame. Racjonalizm z kolei nie wyklucza tajemnicy.

  3. religia, zarówno mistyczna jak i zinstytucjonalizowana to rodzaj psychoterapii – stąd jej popularność od najdawniejszych czasów. Nie wypowiadam się za religią ani przeciw niej, staram się tylko podać powód jej istnienia, w duchu taoistycznym – bez zbędnej metafizyki, tylko praktycznie.
    Psychoterapia jest ludziom potrzebna, stąd religia, jako pożyteczne narzędzie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Edwin Bendyk
    sprowadzanie ontologii do tajemnicy, nie bardzo mi się podoba
    rozumiem jednak Pański punkt widzenia, choć wewnętrznie bardzo ciężko jest mi zaakceptować takie ścisłe spojrzenie na rzeczywistość.
    Jak inaczej nazwałby Pan tą sferę ludzkich wątpliwości i pytań, na które odpowiedzi uzyskać nie można, a które przecież istnieją. czy łatwiej żyć z nimi ubierając je w jakiś system oparty na wierze, czy też wypchnąc je „po za”, jako niewytłumaczalne, czy też tajemnicze, nie przywiązywać do nich wagi. takie podejści nie spowoduje, ze ten element zniknie. Wyparty wejdzie w stan „anarchii”, ukryty pod powierzchnią racjonalizmu, który, w mojej ocenie, nie jest w stanie zapewnić człowiekowi całkowitego komfortu psychicznego. Religijność na świecie ma się dobrze i nie zgodze sie z Pana zdaniem, że „wiek XXI będzie wiekiem bez religii albo nie będzie go wcale” – (cytat z pamięci) Obserwując to co się dzieje chociażby w USA jeśli chodzi o fale nawróceń racja zdaje się być po mojej stronie. Racjonalizm i konsumpcjonizm nie zapełniły pustki. duchowa anarchia powraca pod skrzydła systemu, a nawet instytucji.

  6. Dla większości ludzi nie jest istotne, czy wierzą w Boga, czy też nie i tym samym duch ateizmu dla nich nie istnieje tak samo jak i duch teizmu. Cały spór dotyczy niewielkiego fragmentu inteligencji i ewentualnie może stać się poglądem przyjmowanym konwencjonalnie przez lud.

    Mistycy są traktowani nieufnie wszędzie, bo nikt nie rozumie o co im chodzi. Oni sami też tego nie rozumieją i sami też sobie nie ufają.
    Ale sprawa jest mniej tajemnicza, niż mogłoby się wydawać.
    Przeżycia mistyczne zdarzają się rzadko, zwłaszcza gdy ktoś już jedno miał. Czyli nie są to wydarzenia powtarzalne, ani tym bardziej ciągłe. A zatem nie mogą być uzyskiwane za pomocą żadnych konkretnych poglądów, przekonań, orientacji światopoglądowych itd. Mistyk zazwyczaj jedynie opowiada o tym co już przeżył (i bynajmniej nie posądzam nikogo o ściemę). Mistyk zazwyczaj łączy okres przed owym wydarzeniem z rozmyślaniami teoretycznymi, które następnie zostały przezwyciężone i rozpoczęło się dla mistyka prawdziwe życie, w którym nie musi już teoretyzować. Stąd mistycy są (błędnie) posądzani o irracjonalizm i dlatego zwolennicy irracjonalizmu usiłują stworzyć poglądy mające rzekomo prowadzić do takich przeżyć, tak powstaje tzw. mistyczna poezja, która w rzeczywistości jest racjonalną konstrukcją na temat irracjonalizmu.
    Sprawa jest jednak prostsza: mistyk nawrócił się na stworzoną przez własny mózg (albo duch, wszystko jedno) teorię. Jaka to jest teoria? W każdym przypadku inna. A skoro już się nawrócił, to nie musi dalej nad nią myśleć. I nie myśl, tylko działa. I to cała tajemnica. No może nie cała.

  7. Życie jest formą istnienia białka,
    A jednak czasem w kominie coś załka…
    (Agnieszka Osiecka)
    Jeżeli Boga nie ma, co daj Bóg, to chwała Bogu, ale jeżeli Bóg jest, od czego nas Panie Boże zachowaj, to niech nas ręka boska broni!
    (anegdotyczny wyjątek z przemówienia na Plenum KC PZPR)
    Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.

  8. August Comte chyba usiłował stworzyć racjonalną religię postępu i tu mamy zapewne przypadkową zbieżność nazwisk, ale duch jest jakby podobny?

  9. @KrzystofP
    oczywiście łatwiej żyć poddając się psychoterapii, jaką jest religia, która pozwala poradzić sobie z rzeczywistością. Jednak osoby myślące powinny zdawać sobie sprawę, czym w istocie jest religia, a nie wypychać je w sferę „niewytłumaczalne, tajemnicze, boskie” – mydląc sobie oczy.

  10. Mam nadzieję, że p. Bendyk nie będzie miał mi za złe zamieszczenia tu linku do debaty jaką pozwoliłem sobie przetłumaczyć i zamieścić w serwisie youtube. Całość składa się z 14 części. 5 ostatnich zacznę tłumaczyć wkrótce.
    Temat debaty: Co tłumaczy lepiej rzeczywistość: teizm czy ateizm ?
    Miejsce: College of New Jersey
    Uczestnicy: Dr Frank Turek i Christopher Hitchens
    http://www.youtube.com/watch?v=NDl_AYfdEQA

  11. W USA jest religijna konkurencja, a w Europie kościelny monopol.
    Jakby mormoni się pokłóci z Dawkinsem i Ratzingerem, to by się nawzajem zmęczyli i byłby spokój.

  12. @Kris Poland
    ciekawa debata choć pomieszanie kwestii mitologicznych, teologicznych, deistycznych z kwestiami naukowymi czyni ją nieco chaotyczną i przez to nie dotyka istoty sprawy.
    @Pickard
    trywializujesz religie sprowadzając ja tylko do aspektu psychoterapeutycznego, choć pardoksalnie ten argument wskazuje na jej społeczną użyteczność. ludzie poprostu lepiej się czują wierząc.

  13. @ KrzysztofP
    Wspomina Pan lęki przed śmiercią. Czyż nie jest to cecha wspólna większości stworzeń ? Czy nie jest też powiązana z instynktem samozachowawczym ? Ponadto tylko ludzie rozwinęli tak szeroką i głęboką sieć socjalną, z którą ciężko jest im się rozstać na progu nieuchronnego.
    Tam gdzie pojawia sie zwątpienie wkracza religia obiecując jeszcze lepsze życie w zaświatach i to za niewielką cenę: podporządkowania się jej nakazom, zakazom, prawdom i objawieniom. To mało w porównaniu z zyciem wiecznym i staje się to dla wielu normalną, wręcz oczywistą częścią składową ich życia. Wszystko kompletne, poukładane i podane na talerzu. Nie ma potrzeb stawiania pytań i wyrażania wątpliwości – co więcej, nie są one mile widziane. Jeżeli się pojawią, to albo uda się to stłumić i przywołać owcę do stada, albo przepada ona na zawsze.
    Dla mnie, ateisty, bliskie są idee humanizmu i stawiam go znacznie wyżej niż jakąkolwiek religię. Nie przeszkadza mi też świadomość tego, że nie spotkam się po śmierci z najbliższymi, choć będzie takie rozstanie bardzo bolesne. Póki co cieszę sie życiem i nie przeszkadza mi, że mózgi innych ludzi są podatne na religię. Dopóki dopóty, rzecz jasna, nie skłaniają ich z tego powodu do agresji względem innych istot.
    Jasnym dla mnie jest, że wszystkie duchowe rozterki jakie gnębią ludzkośc są rezultatem tak posuniętego względem tzw. bytów niższych rozwoju naszego mózgu, który dał nam taki własnie poziom świadomości względem otaczającego nas świata. Cieszę się też, że nauka coraz lepiej radzi sobie z wyjaśnianiem jego funkcjonowania.
    Co do rzeczy niewyjaśnionych przez naukę, to sądzę, że należy dać jej czas. Rozważając historię Homo Sapiens jako gatunku, widac wyraźnie, że nauka przyspieszyła całkiem niedawno. Nie sposób też nie zauważyć, że zbiegło się to z utratą realnego wpływu kościołów na państwa w rozwoju naukowym przodujące. Mam tu na myśli USA i Europę, zaś w buddyjskiej Japonii religia nie wchodzi w konflikt z nauką. Proszę o cierpliwość. W końcu to tak naprawdę początek naszej drogi. To, że istnieją rzeczy niewyjaśnione nie wynika wg. mnie z faktu, że są poza naszym zasięgiem.
    Nie można wszystkiego wytłumaczyć od razu, ale jesteśmy już na tropie.
    Ile czasu to zajmie też nie wiadomo, ale na tym właśnie polega wielkość
    i piękno nauki. Osobiście, nie przeszkadzałoby mi wytłumaczenie czemu lubię muzykę albo wolę impresjonistów od surrealistów. Mógłbym z tym żyć. Sądzę ponadto, że szybciej opiszemy siebie i nasze ziemskie środowisko niz wszechświat.
    Na wiele pytań odpowiedź prędzej czy pózniej padnie. Czy za mojego życia ? Na pewno nie, ale i to przetrzymam 🙂 .
    Pozdrawiam,
    P.S. Czy znany jest Państwu wynalazek pod nazwą God Helmet ?
    http://en.wikipedia.org/wiki/God_helmet

    .

  14. He He, ateizm to też kwestia wiary ;).

  15. Myli się Pan Panie Redaktorze w ocenie Heraklita, to on wymyślił ów Logos, co się pojawił w Ewangelii Jana, który wcześniej był Bogiem stoików. Ponadto miesza Pan herezje z ateizmem, wszelki pogłębiony ateizm nabiera posmaków herezji np. marksizm, ale nie na odwrót! Nie będę rozwijał, ale w zakresie filozofii nie ma Pan zbyt wielkich kompetencji. Ot, weźmy taką mistyczkę jak Maria Valtorta, albo Faustyna Kowalska, wątpię, aby ateista znalazł z nimi wspólny język. Z powodu późnej pory dziś nie rozwinę swych myśli.

    Edycja: Z kol. Krisem stoczyliśmy pojedynek. Do przeczytania tutaj: http://kowalczyk.blog.polityka.pl/?p=90#comments
    Neosceptycyzm vel Neosceptyk.

  16. Należy odróżniać religię od wiary. W tej materii panuje olbrzymie pomieszanie pojęć. Po przejściu typowego „buntu ateistycznego” zdałem sobie sprawę, że religia nie jest wiarą, lecz sposobem jej okazywania, różnym w różnych czasach, różnych krajach i różnych społecznościach. Od razu zrobiło mi się lżej. Sprowadziłem kwestię wiary/niewiary do spraw podstawowych i wyszło mi, że bez przyjęcia tezy o istnieniu Boga nie da się odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań, dotyczących sensu istnienia, sprawiedliwości i jeszcze kilku innych, dotyczących sfery niematerialnej. Również śmierci a propos – na ogół się jej boimy, ale nie zawsze).
    Przed kilku godzinami cytowałem Agnieszkę Osiecką. Teraz zacytuję samego siebie.

    WAŻNE I NIEWAŻNE

    To nieważne, czy dadzą pieniążek na drogę,
    Czy między deski włożą, czy owiną w płótno,
    Czy wypchną hen, na morze żałobną pirogę,
    Czy białą farbą ozdobią twarz smutną,

    To nie ważne, czy płaczki będą darły włosy,
    Czy rzucą przygarść piachu, czy garsteczkę muszli,
    A nawet czy podzielisz tych nieszczęsnych losy,
    Co przed tobą ze świata w kłębach dymu uszli.

    Ważne, że masz pójść dokąd…

    Z tego, że istnieje wiele rzeczy wyjaśnionych i że „jesteśmy na tropie” nie wynika, że wszystko jest w naszym zasięgu – jeżeli wyłączymy Boga z rozważań. Choć rzeczywiście na wiele pytań odpowiedź prędzej czy później padnie.

  17. Aha! Mały dodatek. „Ewolucja nie wymaga hipotezy Boga”. Rzeczywiście. A istnienie tego co ewoluuje?
    P.S. W poprzednim moim wpisie zabrakło nawiasu przed „a propos”. Przepraszam.

  18. @Neosceptycyzm: nie twierdzę, że mam kompetencję w filozofii, dlatego w swej wypowiedzi posługuję się cytatami i odniesieniem do filozofa Comte-Sponville’a. Być może też jest niekompetentny ale jako niekompetentny nie mogę kompetentnie jego kompetencji ocenić. W każdym razie Logos Heraklita to rozum świata, pierwotna, absolutna i wieczna rzeczywistość i związany z tym rozum rządzący światem, jak pisze Kazimerz Mrowka w roprawie „Heraklit”. Pod tak rozumiany Logos można sobie podstawić obraz Boga lub nieosobowego bóstwa, można też podstawić matematykę, jak czyni Badiou. Jan próbuje pogodzić tę ideę z ideą osobowego Boga. Wątpliwe jednak chyba, żeby taka koncepcja spodobała się samemu Heraklitowi. Może jednak coś mylę

  19. hmmmm…. co prawda nie czuje sie kompetentny w dziedzinie filozofii przedsokratejskiej [mimo ze pare lat zycia spedzilem na czytaniu takich opowiesci] ale na metapoziomie Waszego sporu widac cala dynamike sporow o status i „jakosc” wierzen [w sensie prawdziwosci ktorejkowliek z propozycji na rynku idei religijnych] od czasow Heraklita wlasnie: w koncu wszelkie wariacje na ten temat dotycza tego, co podstawimy w miejsce heraklitejskiego Nous i Logos [stad w zaleznosci od osobistych preferencji i primingu kulturowego otrzymujemy rozmaite wariacje] [case: jesli uznam ze Logos to matematyczny porzadek wszechrzeczy oraz ze Nous w ktory jestem wyposazony posiada potencjal matematycznego ogladu moge miec nadzieje na poznanie tej najwazniejszej tajemnicy; natomiast jesli uznam ze ow Nous to towar deficytowy i posiadaja go wylacznie nieliczni potrzebuje posrednikow/instytucji, ktorzy twierdza ze maja klucz do tajemnicy i potrafia mnie do niej przyblizyc]… stad po stronie zwolennikow instytucji religijnych taka troska o utrzymanie monopolu oraz mniej lub bardziej subtelna eliminacja konkurencji na arenie „posrednictwa”… w koncu w swiecie kredytow duchowych jest jak w swiecie kredytow finansowych”: system istnieje w glownej mierze „dzieki” i „dla” posrednikow jako najwikeszych beneficjentow 😀

  20. @Kris Poland
    Przede wszystkim trzeba oddzielić religię jako system od idei boga. Jest wielka różnica między teizmem z całą mitologią i złożonym systemem praw i rytułałów, a deizmem. Między ateizmem, a adeizmem jest spora przestrzeń. W mojej argumentacji kościoły wyrosłe z idei teizmu traktuję jako instytucje społeczne i w takim znaczeniu mi osobiście nie są one potrzebne, choć zdaję sobie sprawę, że ich rola w organizowaniu się społeczeństwa jest fudamentalna. Właśnie na to kładę nacisk w rozmowie, której początkiem była chęć aresztowania papieża przez Dowkinsa i atak na instytucje Kościoła.
    Deizm, w swojej nieweryfikowalności, kieruje mnie, w moich poglądach, raczej w kierunku agnostycyzmu. Poglądy Thomas’a Huxley’a dają mi poczucie konfortu, a w życiu chyba o to chodzi by mieć dobre samopoczucie.
    Tak przy okazji w mojej ocenie rzeczywistości siłą napędową świata jest dążdenie do dobrego samopoczucie jednostki (oczywiście różnie definiowanego)

  21. @Neosceptycyzm

    To prawda, że logos został przyswojony przez chrześcijaństwo, gdzie zmutował w Ducha św. Został też przyswojony przez gnozę czy hermetyzm [choćby jako nous w Poimandresie Hermesa Trismegistosa].
    Ale red. Bendyk chyba ma rację – logos w rozumieniu Heraklita jest wieczny i suwerenny, tzn. nie potrzebuje żadnych teologicznych uzasadnień ani ‚hipotez Boga’.
    A żeby było ciekawiej – wczesnym pisarzom chrześcijańskim zdarzało się umieszczać Heraklita razem z Platonem, Sokratesem czy nawet Wergiliuszem w szeregu tych co przeczuwali, choć sami nie poznali chrześcijańskiej Prawdy [‚Apologia’ Justyna Męczennika, ok. 150 r.n.e.,].
    Potem jednakże, gdzieś około V w.n.e., po przyswojeniu sobie przez wyznawców Chrystusa całkiem wielu rzeczy z dorobku pogańskiej filozofii, nastąpił z nią definitywny rozbrat.

    W roku 529 n.e. zamknięto Akademię Ateńską i zakazano pod karą wygnania, konfiskaty majątku, a nawet śmierci – nauczania pogańskich bezeceństw nie zaakceptowanych przez Kościół. W tym i nauki o logosie w jego pierwotnej, heraklitejskiej, czy może presokratejskiej postaci. Logos mógł od tej chwili istnieć tylko pod postacią Ducha Św. i pod ścisłą kuratelą teologów i synodów ustanawiających prawdy wiary – tylko czy to jeszcze jest LOGOS?

  22. Panie Edwinie pozwolę sobie na kilka uwag:

    1. Należy odróżnić koncepcję Heraklita od wcześniejszych koncepcji filozofów milezyjskich. Choć już jego współcześni zauważyli odmienność i niejednoznaczność jego koncepcji, źródła doksograficzne zostały zdominowane przez interpretacje platońskie i arystotelesowskie.

    1 a). Pierwsze, platońskie uznawały go za filozofa bezustannej zmienności – nie całkiem trafnie, ponieważ u Heraklita przemiany toczą się cyklicznie, wedle pewnego schematu. Platon wprowadził taką interpretację, ponieważ potrzebował do swoich rozważań skrajnej opozycji względem koncepcji Parmenidesa.

    1 b). Drugie arystotelesowskie redukowały ogień Heraklita do roli światotwórczej zasady, pratworzywa.

    2. Fragmenty pozostałe po Heraklicie pozwalają interpretować jego ogień jako logos, rozum zawierający w sobie zasadę i normę. Jednakże tym Heraklit różnił się od wcześniejszych filozofów, że szukał uprawomocnienia koncepcji duszy myślącej i możliwości poznania czegokolwiek. Wprawdzie pomysł, że dusza jest częścią arche, pojawił się już u Anaksymandra, jednakże dla niego dusza była wyłącznie przyczyną życia. Logos Heraklita nie pełni tylko funkcji światotwórczej, czy normatywnej (jak matematyka), lecz także jest tą rozumnością w której człowiek może i powinien uczestniczyć – gdyż jego rozum to samoistna cząstka boskiego logosu w ciele zamknięta.

    3. Mamy więc tu koncepcję bardzo teistyczną. To, że owo bóstwo nie jest całkiem transcendentne względem świata, jest doprawdy mało istotnym szczegółem, zresztą żadna religia nie głosi absolutnej transcendencji Boga, nawet jeśli głosi naukę o złym demiurgu. Logos może nie ma wszystkich cech osobowego bóstwa, ale pojawia się ich całkiem sporo, jak na ten etap rozwoju filozofii. Jeszcze więcej takich cech pojawi się u stoików a oni jak wiadomo uznawali Heraklita za swego poprzednika.

    4. W ramach ogólniejszej uwagi, nie powinniśmy „bycia osobą”, czy „bycia człowiekiem” traktować jako niezmienników, które pozwalają na łatwy opis przemian w sposobie rozumienia Boga. Na przykład Ksenofanes z Kolofonu przypisywał swemu Bogu zdolność do słyszenia wszystkiego, dla nas jest to jawna antropomorfizacja… Jednakże to on krytykował wyznawców różnych, politeistycznych religii za „antropomorfizację”. Czy popełnił błąd, który wytykał innym? Niekoniecznie, wystarczy, że inaczej pojmował „antropomorfizację”. Nie uważał, że nadaje mu wyolbrzymione cechy ludzkie, lecz nieludzkie.

    5. Pierwszego z wymienionych autorów nie znam, drugi kojarzy mi się z mocno zaangażowaną filozofią społeczną. Istnieje wielu filozofów medialnych, którzy nie są cenieni przez historyków filozofii.

    6. Nim napisałem powyższy tekst, sięgnąłem do swoich źródeł m.in. jednego z nowszych i lepszych, polskich podręczników do historii fil. przedsokratejskiej.

  23. Heraklit uważał się za arystokratę ducha, już jego współcześni skarżyli się, że wypowiadał się w „ciemny sposób”, ponadto krytykował demokrację. Moim zdaniem niejasność i spekulatywność rozważań metafizycznych, sama przywiodła ludzi do tworzenia instytucji religijnych, czy też kodyfikacji zasad kultu – który w starożytności pełnił powszechnie akceptowaną funkcję spoiwa państwowego i społecznego – tzn. nawet wykształceni ludzie nie wierzący w politeistyczne opowieści godzili się na nie. Jasne jest też dla mnie, że z świeckiej perspektywy, wszelka, nawet najbardziej osobna wiara w Boga ma swój dług w instytucjonalnej religii. Bez niej, indywidualistyczny chrześcijanin, który odrzucał instytucje kościoła… powiedzmy Kazimierz Twardowski, nie miałby żadnego powodu, aby szczególnie wyróżnić Biblię i uznawać ją za źródło swej duchowości.

    Lisie nie rozumiem tego zdania: „Bendyk chyba ma rację – logos w rozumieniu Heraklita jest wieczny i suwerenny, tzn. nie potrzebuje żadnych teologicznych uzasadnień ani ?hipotez Boga?.” Ponadto rozdział między teologią a filozofią nastąpił wcześniej, po ustanowieniu dogmatów o Trójcy – były one zbyt irracjonalne na ząb ówczesnych filozofów. Współcześni mogą się w niej dopatrywać pierwocin kantowskiej „rzeczy w sobie” – są interpretacje Kanta, które robią z niego apologetę, mogę poszukać i wskazać literaturę. 🙂

  24. Relacje między mistyką a religią zinstytucjonalizowaną są nieco bardziej złożone, pełne fascynujących napięć i wzajemnego (naprawdę wzajemnego) inspirowania się.

    Moją uwagę zwróciło pewne sformułowanie z wpisu Gospodarza: „Prawdziwy mistycyzm, jak pisał Leibniz wiąże się z ?przejściami tak intensywnymi, że aż wiodącymi aż do ateizmu?.” PRAWDZIWY mistycyzm? Oj, zapomniał Pan o ostrzeżeniu Poppera przed pokusami esencjalizmu? Rozumiem, że religie instytucjonalne mają długą tradycję zawłaszczania sfery duchowej (przynajmniej na Zachodzie), ale to jeszcze nie powód, żeby odpowiadać tym samym błędem 🙂 Nawet tacy znawcy tematu jak Tomas Halik czy Thomas Merton (katolicy, ale dysponujący bogatym doświadczeniem obcowania z innymi tradycjami mistycyzmu) nie podejmowali się rozstrzygnięcia czy istnieje jedna, „prawdziwa” droga, ukryta za wielością tradycji.

  25. @MaliNeo: blagam, prosze czytac co jest napisane, wraz interpunkcja. Za Comte-Sponvillem przytaczam Leibniza i Kojeve’a, nie rozstrzygam tylko tymi cytatami odpowidam na teze z iinego komentarza, ze mistycyzm zwiazany jest wylacznie z religijnoscia.
    @Neosceptycyzm: latwo Pan dyskredytuje innych, nawt ich nie znajac. Moze warto najpierw sprawdzic, czy sie nie ma samemu zaleglosci, zanim przypnie sie latke?

  26. „Co do rzeczy niewyjaśnionych przez naukę, to sądzę, że należy dać jej czas.”
    Autora nie cytuję. Jest tu wcześniej w ciągu wpisów.

    Naiwny optymizm wynikający z okrojenia wiedzy!!!!!!!!!

    XX-y wiek zaowocował parą stwierdzeń sciskaną prasą do „beznadziei czekania na Godota”.
    Niczego nie zmierzymy absolutnie – szczególnie gdzie jesteśmy (zasada nieoznaczoności w fizyce) .
    Cała prawda nie da się opisać niesprzecznie (konsekwencja twierdzenia Goedla z meta-matematyki ).

    Nikt poważny nie przeczy powyższym twierdzeniom.
    Jesteśmy skazani na rozwiązania cząstkowe.
    Wygrana „ileś do zera” w każdej podobnej do tej walce na racje jest niemożliwa. Nikt nie zmonopolizuje racji.
    Nie płaczcie. Chyba nie jesteście dziećmi zrodzonymi w małżeństwie ewolucji z Bogiem chorymi na nowotwór wszystkoizm!
    Pozdrawiam.
    Nie znam dokonań filozofii jako nauki.
    Znam – moim zdaniem cudowną – definicję mądrości.
    Mądry, to ktoś, kto daje skuteczne rady. Smutne, ale mało moich rad dało dobre skutki. Budowały zwykle kolejną warstwę bruku piekła. Nie tracę wiary na zdobycie przeze mnie kolejnych ziaren radości poznania. Taka filozofia.

  27. Badiou jest wiązany z nową lewicą, Wystarczy rzucić w google.
    http://www.google.pl/#hl=pl&source=hp&biw=800&bih=383&q=Badiou&btnG=Szukaj+w+Google&aq=f&aqi=&aql=&oq=&gs_rfai=&fp=65215554566067ae

    łączy też filozofię z literaturą u naukowo nastawionych filozofów nie jest to specjalnie lubiane. Badiou był też „atakowany” przez autorów znanego dzieła „Modne bzdury”. Niniejszym nie chciałem go dyskredytować, podobnie drugiego z autorów, o którym ze szczerości powiedziałem, że o nim nie słyszałem, co można uznać za wytykany mi brak. Nie mniej to Pan teraz wygląda na kogoś, kto chce mi przylepić łatkę i strzela ślepymi nabojami. 🙂 Wierzę, że nie miał Pan takich intencji.

    Pozdrawiam.

  28. @Neosceptycyzm oczywiscie, sam Badiou nie ukrywa swoich zwiazkow z lewica, nawet tego ze jest po prostu komunista. Czy to go dyskwalifikuje jako filozofa? Jest autorem dwoch wielkich dziel: L’etre et l’evenement orax Logique du monde, polecam, dostepne takze po angielsku. Po smierci Derridy pewno najwazniejszy filozof francuski. A propos zas Modnych bzdur, fajna ksiazka, lecz kompetencje filozoficzne ich autorow sa znacznie mniejsze nawet niz moje. O ile pamietam z edycji polskiej wyrzucono rozdzial o Bergsonie, dosc zalosny.

  29. Panie Edwinie nie dyskwalifikuje go jako filozofa, wielu wielkich filozofów nie było specjalistami w zakresie historii filozofii, wystarczy wspomnieć o takim Schopenhauerze, który wprost odżegnywał się od tego typu szkolarstwa. Inni zaś jak Kartezjusz ukrywali to, ile nauczyli się od innych. Nie krępowali się zbytnio tym, co powiedzieli poprzednicy. Przeciwnie, jak Hegel mieli odwagę wpisywać ich we własne filozofowanie, co siłą rzeczy prowadziło do „zniekształceń”, którymi lubią się zajmować historycy filozofii. Doprawdy historycy filozofii i filozofowie często przypominają obce sobie, czasem wrogie, plemiona. I nie mówię tego po to, aby kogoś tu dyskredytować. Zwyczajnie siedzę w filozofii, studiuję ją na uniwersytecie od czterech lat i mówię, jak to wygląda od środka. Na przykład Badiou czyta św. Pawła po to, aby wpisać go w swoją filozofię, wykorzystać jego koncepcję do odświeżenia myśli lewicowej, powrócenia do uniwersalizmu etc. Takie zainteresowanie stoi w sprzeczności z przynajmniej postulowanym, poszukiwaniem obiektywnej prawdy. Na dowód, pozwolę sobie przeciwstawić go Agambenowi, który w książce „Czas, który zostaje…”, opowiada się za wprost przeciwną interpretacją. Jego zdaniem, św. Paweł nie głosił uniwersalizmu, lecz wprowadzał nowe podziały. Cóż… Agamben również wykorzystał św. Pawła do własnego filozofowania.

    Pozdrawiam.

    Ps: Przyznaję trochę demagogicznie wspomniałem o tych „Modnych bzdurach”. 🙂

  30. @staruszek
    Drogi Panie, mniej wykrzykników i mniej emocji. Proszę też nie być zbyt pewnym siebie mówiąc „nie zrobimy tego czy owego”. Tak jak królikowi nie wytłumaczy się czym jest galaktyka, tak i nam być może nie uda się pojąć praw natury do końca. jest to wysoce prawdopodobne, lecz daleki jestem od słowa „NIGDY”. Póki co, to chyba nie zna Pan ani ktokolwiek inny istoty bardziej rozumnej niż człowiek ? Wie Pan z pewnością jak traktowano ludzi, którzy mówili, że Ziemia kręci się wokół Słońca ? Proszę więcej nie mówic „nigdy”, bo stawia się Pan w tym samym rzędzie, co wszyscy ci, którzy wykpiwali podobne pomysły.
    To, czy jesteśmy skazani na rozwiązania cząstkowe okaże się np. za 300-500 czy 1000 lat, kiedy Pańcy myśliciele odstawieni zostaną do lamusa jako ciekawostki z historii myśli ludzkiej. Przyjmuje Pan (i nie tylko Pan) błędną chyba postawę miotając definitywnymi stwierdzeniami. Nie widzę u Pana miejsca na przyszłe wnioski płynące z odkryć nauki. Czy jestem pewien, że to nastąpi ? Analizując dotychczasowy rozwój ludzkości – ABSOLUTNIE TAK. Takich jak Pan było już i będzie wielu, a karawana i tak będzie szła nadal i to mimo troli latających wokół wielbłądów.

  31. Dzień dobry Panie Edwinie!
    Poruszył Pan ciekawie ciekawy temat, w którym można się wyżywać bez końca. Ze stwierdzeniem: „Przynależność do świata heraklitejskiego, wolnego od transcendencji to wielka przyjemność. Po co ją sobie psuć jakimiś protezami?” skojarzyła mi się „brzytwa Ockhama” zalecana przez S.Hawkinga zwykłym śmiertelnikom do rozważań nad dającymi się zaobserwować zjawiskami. Takie ograniczenie nie zadowala tych, którym intuicja podpowiada, iż grozi to wulgarnymi uproszczeniami (tak się stało, gdy do rozumienia świata w kategoriach logiki dialektycznej wprowadzono polityczne rozumienie dialektyki). Dzięki heisenbergowskiej zasadzie nieoznaczoności i innym odkryciom w fizyce kwantowej uczeni są zgodni co do tego, że nauka nigdy nie osiągnie tak zwanej ostatecznej prawdy, ale stosując dialektyczną teorię wiedzy (połączenie logiki i intuicji) będziemy ją stale poszerzać i pogłębiać. I warto w tym stanie rzeczy wierzyć w Boga jako inicjatora DZIEŁA TWORZENIA, w którym non stop uczestniczymy my ludzie niczym asystenci Boga. Bez wiary w Niego trudno zrozumieć prawdopodobieństwo tego, że CZAS nie jest absolutem i początkiem materialnego wszechświata mogło być SŁOWO.
    Serdecznie Pana pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php