Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

28.09.2010
wtorek

Szkoła publiczna: świecka czy wyznaniowa?

28 września 2010, wtorek,

Dziś mój syn pisał w pierwszej klasie gimnazjum tzw. test kompetencji, część humanistyczną. Temat testu,  (w jednym z publicznych warszawskich gimnazjów): Anioły są wśród nas. OK, anioł postać w kulturze występującą często, nie zaszkodzi w ramach humanistycznych kompetencji co nieco wiedzieć. Granica jednak między wiedzą kulturową a konfesyjną jest w tym przypadku cienka. Czy w publicznej szkole uczeń powinien być zmuszany do analizy następującego tekstu:

– Swięty Augustyn pisał, że określenie „Anioł” odnosi się nie tyle do natury, co do funkcji, jaką pełni wobec człowieka. Anioł to ten, ktory chroni przed złem, ostrzega przed niebezpieczeństwem, pociąga ku dobru. Nurtuje nas tyle różnych myśli, natchnień. Skąd wiadomo, czy to anielskie inspiracje czy nie?

– Podstawowym kryterium jest to, czy ów wewnętrzny głos nakłania nas do dobrego, czy złego. Pamiętajmy o jednym: modlitwa, czyli jak uczy katechizm – rozmowa z Bogiem, nie jest monologiem, ale dialogiem. itd (odpowiada Jan Andrzej Kłoczowski)

Potem dziecko jest odpytywane ze słów Kłoczowskiego. Cały praktycznie test jest testem konfesyjnym, poniekąd odwołuje się do wieloreligijnej tradycji aniołów, lecz zajmuje się jedynie interpretacją katolicką (tekst I to wywód o katolickiej kodyfikacji kultu aniołów, z odwołaniem do soborów i encyklik, tak jakby ustalenia te stanowiły uniwersalny dorobek kultury, który powinien być znajomy wszystkim, a nie tylko przykładnym katolikom). Jak sobie z takim testem ma poradzić dziecko na religię nie chodzące, nie modlące się i reagujące na podobne wypowiedzi, jak Jana Andrzeja Kłoczowskiego ze zdumieniem i niezrozumieniem. Czy w ramach testu z matematyki uczniowie będą liczyć, ile diabłów zmieści się na łebku szpilki?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 23

Dodaj komentarz »
  1. Bez sensu się Pan ekscytuje.
    Dzisiaj Trójka podała wyniki badań z USA: największą wiedzę religijną mają ateiści i agnostycy (a także Żydzi i Mormoni). Katolicy i protestanci nic nie wiedzą. Np. kto to był Luter. Jeśli Pana Dziecko nic nie wie, znaczy, jest religijne.

  2. Jest odpytywane z czytania ze zrozumieniem a nie ze słów, czyli uczeń nie musi się zgadzać z autorem. Każdy tekst da się zrozumieć nawet mistyczny i można z nim dyskutować. A to, że takie teksty oswajają z tym, co uwiera laicką dewocję? A co mnie to interesuje? Powszechnie wiadomo, że nawet tak zwane uczucia religijne ma już w niższej, wulgarnej części ciała… Nawet nie wykazał Pan, że tylko taka tematyka się w nim pojawiła, widać też, że mimo swej dorosłości i wielebnej uczoności chyba nie zechciał go Pan przeczytać. Ten tekst, przynajmniej w cytowanym fragmencie mówi o wewnętrznym dialogowaniu ze sobą samym, jest to ładnie podane w teologiczno-filozoficznym sosie, ale na litość nie rozumiem, co w nim takiego strasznego. I dlaczego ni w pięć ni w dziewięć powtarza Pan wytarty frazes odnoszący się do średniowiecznej, arystotelesowskiej filozofii, zapewne bez znajomości kontekstu – tzn. dyskusji o uniwersaliach i indywiduach? Na analogicznych zasadach, co Pan mógłbym się czepiać każdego zestawu tekstów w takich zestawach, czy listy lektur na języku polskim. One nie powinny uczyć indyferencji, lecz wdrażać w pewne kanony i oczywiście kształtować umiejętność przekształcania ich. Ale jak zaświadcza użycie przez Pana frazesu, laickiej dewocji idzie o nieobecność i milczenie, ewentualnie zatarcie różnicy między religią i bajką, nie zaś przekształcanie.

    Z góry przepraszam za ten parawolteriański styl, ale kto drwinami, cynizmem wojuje, ten od nich ginie. 🙂

  3. @Neosceptycyzm: fajna gadka, problem w tym, że test zalicza uczeń I klasy gimnazjum, który nie jest od przedszkola pakowany takimi pojęciami, jak dusza nieś?iertelna (dalsza część tekstu Kłoczowskiego), więc jeśli nie chodził na katechezę, niezbyt ma pojęcie o co chodzi. Cały test skonstruowany jest, jak wspomniałem, wokół jednej, katolickiej „tradycji anielskiej”. Pańską interpretację modlitwy jako dialogu wewnętrznego może sobie robić student, gimnazjalista pyta zdumiony o co chodzi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak przeczytałem ten wpis to miałem podobne odczucie jak Neosceptyk,że laickie wychowanie nie musi prowadzić do nierozumienia mistycyzmu, a jeśli do tego prowadzi to niedobrze.Nawet zacząłem się zastanawiać czy słusznie robię nie posyłając dzieci na religię.
    A jak syn wybrnął z zadania Panie Redaktorze?

  6. Pana tekst mnie rozbawił. 🙂 Proszę sobie zadać pytanie, czy dziecko przebywające w szkole w obecnych realiach lepiej że wie kim jest anioł czy nie wie? Na lekcjach religii uczy się również jakie są litery arabskie np. itp. Swoja drogą to wiedza nikomu nie zaszkodzi . 🙂 🙂

  7. Fakt, jak na pierwszą gimnazjalną tekst jest zbyt trudny i nawet niekoniecznie dla ateisty. Na przykład w jakim sensie tu się pojawia słowo „funkcja” i po co ten para-matematyczny żargon? To już było lepiej dać jakiś fragment z dialogów Platona, czy Augustyna, raz, że język strawniejszy, dwa, że pewne pojęcia zaczęłyby się rozjaśniać… Inna sprawa, że zajmowanie się takimi sprawami, zwykle oznacza rzucenie na głębszą wodę. Jak każą na studiach czytać np. Arystotelesa, to się musisz sam w tych różnorodnych pojęciach połapać, nawet jeśli ci dano parę wskazówek.

    Ale czym innym jest dyskusja o trudności tekstu, a czym innym opór przed mniej lub bardziej tendencyjnie podanymi treściami religijnymi i religioznawczymi w imię przekonania o „bezstronności”, czy słuszności ateizmu. Nie wiem, czy czytał Pan na przykład Andreskiego „Czarnoksięstwo w naukach społecznych” – autor uzasadnia tezę, że w naukach społecznych postawa neutralna (w większości przypadków) jest trudno osiągalna na poziomie samego opisu, zaś na poziomie pragmatycznym jest nie osiągalna. Tezy te odnoszą się jeszcze bardziej do nauk humanistycznych, filozofii, teologii etc.

  8. @ogólna odpowiedź:
    1. Nie mam nic przeciwko aniołom, pewno ich w literaturze, posługuje się aniołami ateista Michel Serres w świetnym „Legende des Anges”, itd. Piszę o cienkiej granicy między kulturą a religią.
    2. Test niezależnie od tego, czy tę granicę (jak uważamy w domu) przekroczył, czy nie, narusza podstawowe reguły metodyczne: daje większe szanse uzyskania dobrych wyników dzieciom po katechezie.
    3. Syn poradził sobie, jak potrafił, zobaczymy wyniki.
    @Neosceptycyzm: strasznie Pan nadinterpretowuje i łączy ten wpis z poprzednią dyskusją o ateizmie. Nigdzie tu nie bronię ateizmu, tylko czegoś innego – warto pamiętać, że do polskich szkół chodzą nie tylko katlicy i ateiści, lecz także przedstawiciele innych systemów filozoficznych, którzy z tak skomponowanym testem będą mieli problemy.

  9. Zauważywszy pański zdrowy dystans, na który liczyłem, złagodziłem ostrość tonu, zniuansowałem wypowiedź a nawet odniosłem się wyrozumiale do kłopotów pańskiego syna… Nie ma jak refleks szachisty. 🙂

    A swoją drogą ostatnio dyskutowałem z pewnym licealistą na temat świeckości państwa, niestety poszło mu średnio, nawet nie zauważył, że użył pleonazmu. http://debaty.tezeusz.pl/node/201773/talk.html
    Proszę mi młodemu wybaczyć, że łączę wszystko ze wszystkim, ale ostatnio doceniłem uroki potocznie rozumianej, heraklitejskiej wizji świata. 🙂

    Ps: Czekam wraz z innymi czytelnikami na konkrety odnośnie owego testu i zaradności pańskiego potomka. 🙂 Na pewno poszło mu lepiej niż myśli.

  10. Panie Redaktorze,

    Zgadzam się, że dzieci po katechezie miały ułatwione zadanie.
    I zgadzam się, że ta cienka granica miedzy religią i kulturą została przekroczona.
    Ale pański wpis kazał mi się poważnie zastanowić czy rezygnując z religii w imieniu swoich dzieci nie ograniczam im dostępu do kultury.
    Oczywiście gdyby religia w szkole była nauką o religii,nawet tylko katolickiej a nie katechezą nie miałbym dylematów i dzieci z religii nie wypisywał.Traktowałbym ją jako element kultury.
    Ale jest jak jest.
    Myślę, czy nie lepiej byłoby dzieci na religię zapisać i w laickim światopogladzie wychowywać.
    Stąd moje pytanie, jak sobie syn poradził z zadaniem.
    Nie chodzi mi o ocenę szkolną, ale o Pana opinię.
    Oczywiście ten rachunek zysków i strat przeprowadzaliśmy już w domu przy podejmowaniu decyzji ale pański wpis kazał nam się na nowo zastanowić.

  11. Istotnie religia w szkole, zwłaszcza w starszych klasach od trzeciej w wzwyż, powinna mieć charakter o wiele bardziej „religioznawczy” nawet jeśliby dotyczyła głównie chrześcijaństwa (trudno, nie da się o wszystkim a zwolennicy mniejszościowych, oryginalnych systemów filozoficznych i religijnych w zamian za oryginalność, mają trochę pod górkę, nie ma nic za darmo). Skąd pokutuje w kościele podskórne przekonanie, że sama wiedza nie pełni tu lub nie może pełnić funkcji wychowawczej, to osobny problem… Tu trzeba dekonstrukcji dyskursów… . Proszę mi wybaczyć tę skłonność do filozoficznego żargonu i ponowne aluzje do wiadomo kogo. 🙂

  12. Odnośne zawartości testu w pełni się zgadzam.

    Odnośnie zmian w edukacji
    Z totalitarnego albo autorytarnego socjalizmu ateistycznego przeszliśmy w demokratyczny socjalizm religijny. Na terenie edukacji, inaczej niż gdzie indziej, socjalizm narasta. Ministerstwo Edukacji pracowicie zrównuje wszystko ze wszystkim, co nieuchronnie uderza we wszystkie mniejszości, nie tylko religijne, ale przede wszystkim w mniejszość ludzi chcących się uczyć. Następuje nieuchronne socjalistyczne równanie w dół. Wszystkie licea mają się tak samo nazywać. Wszyscy mają zdawać identyczne, a co za tym idzie niewymagające, egzaminy.

  13. Doskonale rozumiem punkt widzenia Pana Edwina
    Dramat współczesnego rodzica – walka o umysł dziecka
    Pojedynek między systemem wartości jaki chciałoby sie przekazać dziecku, a wartościami jakie narzuca system.
    trudny temat i jak wszystko obecnie bardzo złożony

  14. Panie Krzysztofie błądzi Pan określając system, jako „socjalizm religijny”. Wychowałem się w katolickiej i konserwatywnej rodzinie i też miałem takie historie na pewnym przedmiocie, na którym nauczyciel zamiast uczyć bawił się w krytykę nauczania kościoła z wykorzystaniem swego przedmiotu.

  15. Ja nie krytykuję kościół tylko społeczeństwo.

  16. „Anioły są wśród nas” – zgadza się – wśród nas jest wiele wspaniałych ludzi i tekst ten jest przenośnią. Czesto cytuje sie teksty Św. Augustyna bo sa mądrymi przemysleniami filozoficznymi. jendka abyto zrocumiec, trzeba mieć szeroko otwarty umysl i więcej wyobraźni. Nie jestem za religią w szkole na siłę, a wiele cennych i mądrych tekstów – również świętych i filozofów, analizuję z moimi dziećmi dla ich dobra w życiu i osiągania sukcesów. Pozdrawiam 🙂

  17. Mam nadzieję, że poszedł Pan wyjaśnić czemu dzieci na takim teście mają „rozumieć” podobne bzdury. Wg mnie to skandal. Dzieci w tym wieku nie myślą na tyle krytycznie, żeby domyślać się o jak odległe metafory (jak sugeruje Renata) chodzi, sądzę,że traktują je raczej dość dosłownie. A komu się mówi,że powinien słyszeć jakieś głosy w swojej głowie – ba – powinien zastanawiać się czy pochodzą od aniołów… temu na dobre to z pewnością nie wyjdzie. Czas skończyć z religią w szkołach

    pozdrawiam!

  18. Ksiądz na lekcji religii kazał narysować anioła, tak jak dzieci go sobie wyobrażają. Jasio narysował anioła z trzema skrzydłami. Kiedy ksiądz to zobaczył zapytał, kto widział anioła z trzema skrzydłami, one przecież mają po dwa. Na to rezolutny Jasio odpowiedział a czy ksiądz kiedyś widział anioła z dwoma skrzydłami?
    Tak to jest z aniołami a tak na poważnie, gdzie my żyjemy?

  19. „Szkoła publiczna: świecka czy wyznaniowa?”

    A dlaczego nie mogą być takie i takie? Najlepiej prywatne. Wtedy zarówno pan jak i każdy rodzic będzie mógł wybrać wymarzoną szkołę dla swojego dziecka.

    Ile wybitnych umysłów marnujemy poprzez ujednolicony centralny system szkolnictwa który stawia na średniaków?

  20. Dla równowagi powinno być coś o elfach i demonach voodoo

  21. Panie Redaktorze,
    Z wielkim zrozumieniem podchodzę do problemów pana syna, no i oczywiście was – rodziców. Sama już przez to przeszłam. Dzieci dostały wolną rękę, czy chcą chodzić na religię czy nie. Po krótkim okresie dobrowolnej katechizacji zrezygnowały z niej, ale z jej treściami ? nadmiernymi i nieuzasadnionymi względami kulturalnymi, miały nieustannie do czynienia na lekcjach polskiego. A tu nie było zmiłuj. Na języku polskim trzeba było czytać mnóstwo tekstów religijnych i choć moi synowie się buntowali, bo chcieli czytać coś innego, musieli, bo było konieczne do matury. Tym samym, nie chodząc na religię i tak byli poddani indoktrynacji.
    Teraz mam już to za sobą. I bardzo się z tego powodu cieszę. Ale za jakiś czas może będą wnuki i znowu się zacznie.
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jako społeczeństwo nie dostrzegamy, że oferta edukacyjna jaką mamy do zaproponowania młodemu pokoleniu jest tak ograniczona. Kręcimy się wokół własnego ogona ? religia albo etyka (której nie ma, chyba że katolicka) jakby to był jedyny wybór. A świat jest tak zróżnicowany, tyle jest możliwości, a my ciągle to samo, te nasze nieszczęsne wartości chrześcijańskie? No i ten strach polityków przed kościołem, to nasze nieszczęście. Obawiam się, że to się szybko nie zmieni.
    Nie mam więc złudzeń. Pana syn nieraz zetknie się z różnymi formami mniej lub bardziej ukrytej indoktrynacji katolickiej. Nie wiem, czy pociechą będzie fakt, że prawie na pewno spłynie to po nim jak po kaczce. Pozostanie niesmak z powodu panoszącej się hipokryzji.

  22. Mam wrażenie, że „neosceptycyzm” uważa filozofię za królową nauk i stąd wywodzi wszelkie swoje mądrości. Współczesność nauki to fizyka – ona wyjaśnia, a nie poucza. Filozofia interpretuje, a więc poucza. Pan „neosceptycyzm” próbuje narzucić swój punkt widzenia (czyt. warości) w pojmowaniu zadań szkoły. Szkoła ma uczyć o systemach wartości, a nie narzucać któryś z nich uczniowi. Jestem polonistą i każdy tekst, także o charakterze religijnym, wyjaśniam z literackiego punktu widzenia. Nie interesuje mnie, jako wykładowcy, czy idea utworu jest słuszna, czy nie. Istotny jest przekaz literacki – czy idea znajduje swojego odbiorcę. Dostarczam uczniowi wiedzy, a on już sam musi rozstrzygać, który z systemów wartości jest mu bliższy i dlaczego. Z tego punktu widzenia (wiedzy o literaturze) teksty religijne należą gatunkowo do mitów – szerzej – tekstów baśniowych. Czytelnik, nie ja, oceni czy np. Biblia tylko utwór literacki, czy też tekst źródłowy w zakresie wiedzy religijnej.

  23. Co za pech, że akurat „Bogurodzica” jest najstarszym zachowanym polskim tekstem poetyckim ;).

  24. Przyznam, że chyba nie do końca rozumiem problem.
    Wybór tekstu na egzamin gimnazjalny prawdopodobnie mógł być szczęśliwszy, ale nikt nie wymaga od gimnazjalistów wcześniejszej wiedzy na jego temat.
    Jako tzw. „test czytania ze zrozumieniem” ma sprawdzać czy dziecko potrafi odnaleźć informacje zawarte w tekście, co oznacza, że tematycznie równie dobrze mógłby się tam znaleźć wyimek z „Władcy Pierścieni”. Zatem dziecko nie znające tradycji katolickiej czyta ten artykuł jak tekst o książce, której nie zna, ale jest w stanie odpowiedzieć na pytania testowe.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php