Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

12.10.2010
wtorek

Czy już się bać? Uwagi po tekście Wildsteina

12 października 2010, wtorek,

Bronisław Wildstein popełnił dziś w „Rzeczpospolitej” tekst szczególny, choć zajmuje się w nim tradycyjnym dla siebie tematem. Broni mianowicie praw większości przed agresją mniejszości domagającej się rewolucji kulturalnej, wypchnięcia religii do sfery prywatnej, etc. Tekst szczególny, bo zaczyna się od przywołania słów Ernesta Röhma z 1934. Miał on mówić: „jeśli  narodowi niemieckiemu nie podobają się moje upodobania seksualne, to ja go go za mordę zmuszę, aby je polubił.” Wildstein konkluduje otwierający tekst akapit: „Noc długich noży uniemożliwiła Röhmowi ewentualną realizację jego gróźb” (dla przypomnienia mniej zorientowanym, homoseksualista Röhm i  współtowarzysze zostali zaszlachtowani przez porządną, nazistowską większość).

Potem następuje długi wywód o ucisku narodu polskiego ze strony mniejszościowych aktywistów i ich pseudointelektualnych zwolenników, na końcu autor zbliża się do Janusza Palikota. Wildstein nazywa go führerem polskiej rewolucji kulturalnej i kończy zdaniem: „Czy naprawdę przytoczona na wstępie opowieść z niczym się czytelnikom nie kojarzy?” Muszę prosić o wyjaśnienie: rozumiem, że Palikot jest jak Röhm, który chce narzucić przemocą narodowi polskiemu swoje przekonania. I czy mam dalej rozumieć, pamiętając jak skończył się pierwszy akapit tekstu Wildsteina, że nadejdzie noc długich noży, kiedy paradujący z pochodniami po Krakowskim Przedmieściu zwolennicy porządku, prawa i udręczonej większości załatwią sprawę na cacy? Czy ktoś już kręci „Kabaret”?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. To w mojej opinii tylko nowa mutacja starej śpiewki dziennikarzy „prawicowych” mediów których nie tylko nikt nie chce publikować ale po utracie publicznych mediów także puszczać. Skończyły się konfitury zaczęło się łkanie.

  2. Tekst poważny i niepokojący. W pewnym sensie oddający stan ducha i myśli rodzące się w głowach prawicy. Coraz częsciej słyszę stwierdzenia w stylu „naród ginie” i zaczyna mnie to martwić. Wiece poparcia dla Kaczyńskiego, marsze z pochodniami i manifestacje na Krakowskim Przedmieściu dobitnie pokazują to o czym pisał John Gray – polityka w sferze emocjonalnej zrównała się z religią – przynajmniej po prawej stronie sceny. ” Moralna wyższość” tak dobitnie głoszona przez Kaczyńskiego wytwarza w jego zwolennikach poczucie siły i wyższości jaką znaleźć można u fanatyków religijnych. Nawet kościół stanowi dla tych ludzi punkt odniesienia tylko wtedy gdy popiera ich zdanie – w innym przypadku sugerują by księża się „nawrócili”.
    Naprawdę niepokojące zjawisko. Stąd uważam, że ruch Palikota wcale nie jest taki „pusty” jak Pan Redaktor sugerował. To skrajny kontrapunkt dla skrajnej prawicy.

  3. Czy ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi Wildsteinowi? To dobrze że faszyści pozabijali pedałów? Akurat Ernest R?hm zginął zadźgany. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ernst_R%C3%B6hm Na dodatek był homoseksualistą i członkiem SA. Jakieś aluzje do Jarosława Kaczyńskiego? No ale po tylu latach lojalnego poparcia?

    A np. w takim fragmencie: „Tradycyjna religia i wyrastające z niej obyczaje oraz normy stają się obciachem. Powszechne użycie tego pojęcia rodem z młodzieżowego żargonu informuje, że nie ma tu przestrzeni do dyskusji. Pozostaje stygmatyzowanie i poniżanie tych, którzy myślą i czują inaczej. Dysponenci mediów, które stają się instytucjami symbolicznej przemocy, starają się wykluczyć swoich przeciwników z debaty publicznej, a więc ze świata cywilizowanej demokracji. ”

    Przecież nie chodzi o żadną religię tylko o kościół jako instytucję gospodarczą i polityczną. Wildstein przywołuje przykłady Hiszpanii ale przecież oni uwalniają się z cieni przeszłości – dla nich kościół odegrała taką rolę jak nasza PZPR. Nic dziwnego że go nie cenią i ustawiają tam gdzie ich zdaniem jego miejsce – czyli najpewniej nigdzie. Z kolei nie widzę nic obciachowego w sprzeciwie wobec ukrywania przestępstw seksualnych – nikt tu nie walczy z religią – natomiast owszem – z właścicielami kościoła jak najbardziej. Podobnie sprawa z Komisją Majątkową – przypomnę, że mowa o 24 miliardy złotych, podczas gdy w wypadku tzw. moskiewskiej pożyczki PZPR chodziło ledwie o mniej niż 2 miliony dolarów ( czyli na dzisiejsze niech będzie że 8 milionów złotych, no niech będzie że 100 milionów złotych)…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak rozumiem, pan Wildstein stoi po stronie tych, którzy koniecznie chcą zmusić innych do pokochania jego religii. Choćby siłą za mordę i choćby już trzylatki w przedszkolach.
    Podobno kiedyś działał w opozycji, ale czy chodziło mu o wolność, czy raczej o zagarnięcie kraju przez „swoich”?

  6. Przyrównanie oponenta do Hitlera zazwyczaj kończy dyskusję, a zaczyna wulgarną kłótnie. Porównanie swojego przeciwnika do Röhma jest po prostu dowodem finezji redaktora Wlidsteina za którą wszyscy go przecież cenimy.

  7. Jeśli Palikot tak wystraszył Wildsteina, że ten postanowił ogłosić się faszystą, to chyba dobrze, że się pojawił (Palikot, nie Wildstein)?
    Przynajmniej wiemy o co Wildsteinowi chodzi, a dotychczas tylko przypuszczaliśmy.

  8. Pan B.W. nie zachowuje się jak dziennikarz tylko jak typowy polityk, czyli totalnie beznadziejnie. Typowy, bo niezależnie z jakiej partii by był wszędzie jest to samo.

    Nasze poglądy są jedynie słuszne. Jak jesteś z nami to super, jak przynależysz do innego obozu, to powinieneś się wstydzić. Każda partia wszystkie zło tego świata zrzuca na inną partię. Działa to zarówno w stronę opozycja rząd, jak i odwrotnie.

    Wkurza mnie to, że nawet w sprawach podstawowych i ważnych dla kraju nie potrafią się dogadać. W innych krajach jakoś idzie to sprawniej. Partie z przeciwnych krańców sceny politycznej, jeśli nie dogadują się na 100%, to chociaż mają zbliżone stanowisko, i osiągają konsensus w istotnych sprawach dla kraju.

  9. Myli się Pan co do „nazistowskiej większości” – wypowiadając się o historii wypada przynajmniej sprawdzić, czy aby na pewno wie się o czym się mówi. Po pierwsze Rohm i jego SA to awangarda partii nazistowskiej, więc nie wiem dlaczego stawia go Pan w opozycji do nazistów – to śmieszne. Po drugie tak się akurat składa, że SA była liczną i potężną organizacją, a jej liderzy zostali wycięci przez o wiele mniejszą wówczas i jeszcze nie tak wpływową SS.

  10. @1983: komentując wypada uważnie przeczytać komentowany tekst. Nie wypowiadam się na temat historii, tylko artykułu Bronisława Wildsteina. I nie piszę, że Rohm był w opozycji do nazistów ani też o stosunku sił między SA i SS. Przypominam tylko, co znaczyła noc długich noży, którą przywołuje Wildstein, a potem kończy swój tekst groźbą podobnego scenariusza w Polsce. Za korepetycje z historii dziękuję, oby się nie powtórzyła.

  11. @Edwin Bendyk: Komentując czyjś artykuł wypada nie przekręcać jego treści, tudzież intencji autora. Ależ co ja mówię, przecież nie zasugerował Pan, że radykał Wildstein wzywa do powtórki z historii i przeprowadzenia nowej nocy długich noży, której ofiarą mieliby paść przedstawiciele ruchu posła P.

    @kakaz: Nie należy wierzyć we wszystko, co się słyszy – polecam lekturę tego artykułu: http://tinyurl.com/3xobch6

  12. #1983: przepraszam, niestety pogubiłem się i nie rozumiem o co chodzi. Przecież wyraźnie napisałem że Wildstein grozi nocą długich noży (natomiast należy uważać na słowa – nigdzie nie napisałem, że do niej wzywa). Raz jeszcze – proszę uważnie czytać teksty i słowa.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php