Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

17.10.2010
niedziela

Usieciowiona opinia, wirtualny tłum – jak to robią Francuzi

17 października 2010, niedziela,


Wszystkim tym, którzy uważają, że aktywność w sieci może zastąpić niezbędny w polityce moment ucieleśnienia opinii, dedykuję wydarzenia ostatniego tygodnia we Francji. Trwają tam protesty przeciwko projektowi reformy systemu emerytalnego. To, że strajkują związkowcy, sprawa we Francji normalna. Co prawda związkowcy nie mogą dojść do zgody z policją, jeśli chodzi o liczby i spierają się, o to, ile milionów ludzi wyszło na ulice. W Polsce kilka autobusów ze związkowcami budzi przerażenie.

Do związkowców dołączyli jednak licealiści (a więc nastolatkowie), stanęło ok. 500 francuskich liceów (ok. 10 proc. ogólnej liczby). Młodzi ruszyli, by jak mówią, walczyć o godne emerytury dla swych rodziców i o pracę dla siebie. Skrzyknęli się, jakżeby inaczej, za pomocą sms-ów i podobnych sieciowych wynalazków. Wiedzą jednak, że jeśli rzeczywiście ma się jakieś roszczenia, trzeba im dać świadectwo osobiście, nawet w czasie wolnym. Manifestowali więc także wczoraj, w sobotę. Wiedzą też, że nie idą na piknik – są już pierwsze ofiary starć z policją, jeden chłopak został postrzelony gumową kulą w twarz i lekarze walczą o uratowanie oka (poniżej film pokazujący moment, kiedy chłopak zostaje postrzelony – nie widać uzasadnienia dla działań policji, incydent wstrząsnął opinią publiczną i podsycił wojownicze nastroje wśród młodzieży).

Przekonanie, że szczytem mobilizacji politycznej jest oddanie głosu w wyborach, a pomiędzy wyborami wysłanie internetowej petycji (bo to przecież, jak napisał jeden z komentatorów, niemały koszt emocjonalny) nie daje zbyt wielkich szans na uzdrowienie polskiej demokracji i sfery politycznej. Polityka musi obchodzić nie tylko polityków, co oznacza aktywne, osobiste uczestnictwo w politycznej debacie. Prowadzonej również na ulicy. We Francji rozumieją to nawet dzieci.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Edwinie

    Jeżeli „aktywne, osobiste uczestnictwo w politycznej debacie. Prowadzonej również na ulicy.” ma oznaczać zwyczajowe zdemolowanie paru sklepów i podpalenie paru samochodów (co przeglądając zdjęcia wydaje się we Francji niejakim standardem) to ja dziękuję postoję wolę rodzimą apatię i związkowców palących opony niż mój samochód. Osobiście żywię wstręt do ulicznych metod protestu. I uważam ze w rozwiniętych demokracjach takie metody są zarezerwowane na sytuacje wyjątkowe. Reforma systemu emerytur w mojej opinii do takich nie należy.

    Aha i Pańskie entuzjastyczne podejście do ulicznych metod zanotowałem i wypomnę kiedy tylko skrytykuje pan rodzimą opozycje gdy sięgnie po demonstracje (Solidarność) czy marsze z pochodniami (PiS). Bo w porównaniu z francuzami nasi obrońcy krzyża to piknik.

  2. @Marchewa: proszę notować, nie zagnie mnie Pan, nigdy nie odmawiałem związkowcom lub innym grupom do wyrażania opinii w dozwolony sposób, jakim są manifestacje. Raczej przeciwnie. Dojrzała demokracja to taka, w której ludzie są aktywni politycznie i korzystają ze wszystkich legalnych kanałów politycznej komunikacji.

  3. @Edwin Bendyk: Ucieleśnienie opinii, to tylko jedna ze strategii osiągania celu, napewno nie ostateczna. Człowiek dobiera sobie instrument nacisku adekwatny do sytuacji. Poparcie dla ruchu Palikota nie wymaga, demonstracji ulicznych, czy marszu z pochodniami. Tu wystarczy potwierdzone w sieci poczucie wspólnoty i siły zbiorowej, niekoniecznie ucieleśnionej. Podejrzewam, że i o owo ucieleśnienie pan Palikot zadba – pierwszy raz zadbał na kongresie. Nie to jest jednak istotą. Trzeba rozróżnić postawę roszczeniową, jaka reprezentują demonstranci we Francji, a postawe popierającą jaką reprezentują zwolennicy Palikota. Inne motywy wywołują inne działania. Na innej emocjonalnej płaszczyźnie rozgrywa się motywacja działania. Mój ojciec, starszy pan, ostatnio zadeklarował się jakko zwolennik Palikota – stwierdził, że nareszcie powiedział to co wielu myślało, a nikt inny nie odważył się powiedzieć – ceni go za brak poprawności politycznej. Mój ojciec nigdy nie poszedłby na wiec, ale od internetu trudno go oderwać.
    Wcale też nie lekceważyłbym argumentów @Marchewy z postu wyżej. Estetyka demonstracji, jej destrukcyjny charakter, w odbiorze medialnym, uderza w poczucie bezpieczeństwa odbiorców. Na tym polegli kontestatorzy globalizacji – zostali sprowadzenia do roli chuliganów. Płonące samochody i wybite witryny sklepowe przysłoniły słuszność wielu postulatów.

  4. @KrzysztofP: działanie takiej jak manifestacja to środek radykalny, po który sięga się, gdy inne kanały nie działają. Chodzi o to, że strony politycznego dyskursu muszą mieć świadomość, że opinia jest na tyle mocna, by sięgnąć po ten środek mimo ryzyka. Jeśli da się cel osiągnąć spotykając w sali kongresowej lub na facebooku, doskonale.
    Jeśli chodzi o altergobalistów, to chyba nie dostrzegł Pan, że po prostu osiągnęli wiele ze swoich celów, wystarczy poczytać priorytety Banku Światowego.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php