Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

18.10.2010
poniedziałek

Luc Ferry, rewolucja miłości

18 października 2010, poniedziałek,

Luc Ferry to francuski filozof określający siebie jako przedstawiciela republikańskiej prawicy. Był przez jakiś czas ministrem edukacji za prezydentury Chiraca, w Polsce znany z kilku książek, m.in. „Nowego ładu ekologicznego”. To co jest nad Sekwaną prawicą w Polsce uznane zostałoby pewno za radykalną lewicę – Ferry w swej książce przekonuje bowiem (podobnie jak przywoływany niedawno w tym blogu Andre Comte-Sponville), że dobiegł końca czas bogów i trzeba budować świat, w którym źródłem duchowości i etyki jest przekonanie o śmiertelności człowieka, jego samotności i skończoności w świecie. Konstatacja ta nie musi być jednak źródłem pesymizmu, lecz może stać się źródłem siły.

Ferry zaprasza czytelnika do podróży wraz z takimi bohaterami, jak Gilgamesz i Odyseusz. To przecież Odyseusz odrzucił ofertę nieśmiertelności i wybrał śmiertelny los jako warunek dopełnienia się jego człowieczeństwa. Wywód Ferry’ego osadzony jest jednak w historii, filozof pokazuje, że choć historia Odyseusza jest inspirująca, nie może być przyjmowana dosłownie – toczyła się bowiem w innym kontekście historyczno-intelektualnym, kiedy źródłem intuicji etycznych było myślenie w kategoriach kosmicznych, kiedy ziemski ład moralny miał być odzwierciedleniem ładu kosmosu. Potem nadszedł czas na kolejne rewolucje: chrześcijaństwo, humanizm republikański Oświecenia, by w końcu człowiek dotarł do nowego humanizmu, postkantowskiego i postnietzscheańskiego, kiedy źródłem sacrum nie jest już ani Bóg, ani naród, ani rewolucyjna ideologia.

Kto chciałby dziś umierać za Boga, ojczyznę lub rewolucję, pyta filozof? Owszem, ludzie gotowi są bezinteresownie umierać za innych ludzi. Oto bowiem w ciągu ostatniego wieku wydarzyła się wielka rewolucja miłości: małżenśtwo aranżowane ustąpiło małżeństwu z miłości, a dzieci przestały być traktowane jako darmowa siła robocza i stały się obiektem czystego rodzicielskiego afektu (Ferry odwołuje się do kapitalnych prac Viviane Zelizer, socjolożki ekonomii, która pokazuje w jaki sposób na przełomie XIX i XX wieku zmieniał się kontekst kulturowy ekonomii. Pod koniec XIX wieku wartość dziecka mierzono jedynie wartością pracy, jaką może wykonać – dzieci narodzone były dosłownie bezwartościowe, dopiero na początku XX wieku nastąpiła wielka  kulturowa transformacja – dzieci stały się bezcenne jako obiekty rodzicielskiej miłości. Wtedy też gwałtowanie spadła śmiertelność dzieci, związana m.in. z dość rozpowszechnionym jeszcze w XIX wieku procederem dzieciobójstwa – polecam lekturę prac Zelizer zwolennikom mitycznej tradycyjnej rodziny).

Źródłem sacrum jest dziś sam człowiek jako obiekt miłości we wszystkich jej wymiarach: erosa, filii i agape (dla Ferry’ego współczesna miłość do dzieci jest wyrazem czystej chrześcijańskiej agape – miłości całkowicie bezinteresownej). Współczesny nowy humanizm, humanizm post-metafizyczny, oparty na miłości i świadomości śmiertelności ma być źródłem duchowości laickiej i ładu moralnego, na którym będzie odbudowywał się pokryzysowy świat.

Książkę Ferry’ego czytałem z dużą radością, bo w dużej mierze miałem wrażenie, że czytam swoją „Miłość, wojnę, rewolucję”. Wątpię, by czytał ją Ferry – raczej nie zna polskiego. To jednak, że francuski republikański prawicowiec doszedł do strukturalnie zbieżnych wniosków sprawiło mi dużą frajdę. Bo teraz wiem przynajmniej, że nawet jeśli błądzę, to w nie najgorszym towarzystwie. Poniżej klip z dyskusji między Ferrym a Pascalem Brucknerem, autorem książki o tym, jak małżeństwo z miłości zniszczyło tradycyjną rodzinę (o tej książce przy innej okazji).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. 1. Jednocześnie radykalnie spadła liczba dzieci. Czyżby jednak miłość była za słaba?
    2. Źródłem ładu moralnego nie jest ANI rozum ANI religia, chociaż mogą mieć pewien wpływ na ewolucję moralności. Moralność jest znacznie starcza od wszystkich znanych religii i tym bardziej konstrukcji rozumowych. Moralność jest oddzielną i niezależną TRADYCJĄ, która nie sprowadza się do żadnej innej tradycji (Hayek Zgubna pycha rozumu, Nadużycie rozumu).

  2. 3. Skąd opowieści o pokryzysowym świecie? Tworzenie mitologii? Kryzys nie był pierwszy ani tym bardziej ostatni (następny może być większy). Kryzys nijak się ma do moralności, która powstaje przez setki lat.
    4. Zwrot od religii w kierunku rozumu nastąpił w połowie średniowiecza w postaci tzw. racjonalnej teologii, później to podejście zostało rozszerzone na inne dziedziny i stąd dzisiejszy świat. Mam nadzieję, że to spostrzeżenie zdenerwuje wszystkich od teologów po ateistów. Uniwersytety powstały w XII wieku.
    5. Post i trans humanizmy więcej mają wspólnego z wiarą religijną niż dzisiejsze religie. Chrześcijaństwo też się początkowo nie nazywało religią.

  3. 6. Małżeństwo z miłości zniknie szybciej niż tradycyjne. Gdy tylko będzie taka możliwość mężczyźni będą mieszkać samemu, a kobiety same lub z dziećmi. Dzieci dostaną trzecie mieszkanie i dostawy kateringu. Taki będzie koniec tej wielkiej rewolucji. Podobnie jak słonie albo mamuty. Będzie to rodzina mamuta.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @1. Jednocześnie radykalnie spadła liczba dzieci. Czyżby jednak miłość była za słaba?

    To po prostu znaczy, że sfera seksu w krajach dobrobytu nie jest nieodwołalnie powiązana z prokreacją; a co za tym idzie decyzje o dziecku są coraz częściej bardziej świadome niż po prostu „się zdarzają”. A taka świadoma decyzja we współczesnym świecie związana jest z wieloma zmiennymi. Jaka jest korelacja między słabością/ siłą miłości a liczbą dzieci? Czy szkoła austriacka nie potrafi się wnieść na ten poziom refleksji, przecież nie za wysoki?

  6. 7. Zwolennicy polityki prorodzinnej chcą, żeby dzieci na nich pracowały, tyle że nie własne, ale cudze.

  7. @Zamorano
    Ja się zgadzam, że nastąpiła zmiana świadomości seksualnej, ale to nie wyjaśnia całości zjawiska, a w szczególności nie wyjaśnia różnic między różnymi krajami, a zwłaszcza między USA i Europą. Gdy dzieci są jedynym zabezpieczeniem na starość, prowadzi to do nadmiernego boomu demograficznego (XIX), gdy jedynym zabezpieczeniem jest system emerytalny, liczba dzieci spada poniżej zastępowalności pokoleń (dzisiaj w Europie), bo nikomu się dzieci nie opłacają, a każdemu się opłaca, żeby dzieci miał sąsiad. Do tego ludzie młodzi są obciążeni systemem emerytalnym i nie mogą zakładać rodzin z braku pieniędzy (a konkretnie oszczędności przed założeniem rodziny).

    Ważniejsze jest jednak coś innego.
    Ja głęboko nie wierzę w jakąkolwiek rewolucję i nagłą odmianę społeczeństwa. Prawdziwie głębokie zmiany zachodzą stopniowo i cicho. Rewolucje to fajerwerki populizmu i skutki propagandy, a nie prawdziwego postępu umysłowego.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php