Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

22.10.2010
piątek

Mykoła Riabczuk, Ogród Metternicha

22 października 2010, piątek,

Przedwczoraj w warszawskim Pen-Clubie gościł Mykoła Riabczuk, jeden z najciekawszych ukraińskich intelektualistów. Pretekstem do spotkania stała się publikacja zbioru esejów „Ogród Metternicha”. Tytuł zbioru pochodzi od tytułu pierwszego tekstu, „Na wschód od ogrodu Metternicha” w którym Riabczuk podnosi kwestię granicy między Zachodem i Wschodem, Europą i Azją, cywilizacją i barbarią. Esej napisany przed 15 laty ciągle jest świeży. Z jednej strony nie stracił nic na aktualności, jeśli czytać go oczami Ukraińca. Dla Polaka jest doskonałym punktem odniesienia, by popatrzeć na najnowszą historię, nad którą zapatrzeni na bieżace wydarzenia nie zwracamy uwagi.

Nie rozumiemy chyba bowiem ciągle rzeczywistej wagi akcesji do Unii Europejskiej. Jeśli popatrzeć na to, co się wydarzyła od 2004 r. nie w kontekście absorpcji środków unijnych, lecz ustanawiania cywilizacyjnego muru na wschodniej granicy Polski, to dostrzeżemy niezwykły i niepokojący proces. Mimo wszystkich zaklęć o strategicznym znaczeniu relacji z Ukrainą, po erupcji miłości podczas Pomarańczowej Rewolucji nasze drogi zaczęły się rozjeżdżać. Nas wciągnęła na dobre Europa, Ukraina staje się coraz bardziej obca, pogrążona w poszukiwaniu swojej tożsamości.

Riabczuk podtrzymuje swoją starą tezę, że pod względem tożsamości istnieją dwie Ukrainy: ukraińska i kreolska. Tę pierwszą tworzą świadomi swej tożsamości i odrębności kulturowej Ukraińcy. W tym przypadku ukraińskość oznacza nie-rosyjskość i jednocześnie, z definicji europejskość. Tożsamość kreolska to tożsamość miejscowej, ukraińskiej ludności która podczas okresu rosyjskiej kolonizacji przyjęła kulturę kolonialną i do dziś w niej wyraża swoją tożsamość: język rosyjski, literatura, kultura popularna są dla tej części populacji naturalnym środowiskiem komunikacyjnym. Nie oznacza to jednak rosyjskiej świadomości państwowej, zarówno społeczność ukraińska, jak i ukraińska-kreolska uznaje konieczność istnienia państwa ukraińskiego, różnią się jednak projekty tego państwa.

Zdaniem Riabczuka najlepszy moment na wzmocnienie ukraińskości-europejskości na Ukrainie miał prezydent Juszczenko, nie wykorzystał go jednak zupełnie. W projekcie tożsamościowym źle ustawił akcenty: zamiast próby ukrainizacji powinien był podjąć próbę europeizacji, która także wzmacniałaby tożsamość ukraińską. Mykoła przypomniał, że Ukraińcy są w istocie społeczeństwem bardzo zamkniętym, zaledwie jakieś 15 proc. z nich posiada paszporty – mniej z nich dziś podróżuje za granicę, niż Polaków w okresie PRL. Wszystko to fascynujące i smutne zarazem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. A ja mam wrażenie, że ta „Samostijna Ukraina” jakoś się,
    niestety rozmywa pod rosyjskim naporem. Sprawa rosyjskiego gazu, czarnomorskiej floty stacjonującej na Krymie, wspieranie przed Rosję
    pro-rosyjskiego Janukowycza itp.
    Jeszcze parę lat i ta niepodległość zostanie tylko na papierze.

  2. Moim zdaniem Europa prędzej czy późnej wchłonie Białoruś, Ukrainę i Rosję.
    W Rosji skończy się ropa, demografia zdecydowane gorsza niż w Europie.
    Rosja to żaden konkurent.

    Juszczenko to taki Wałęsa. Janukowycz to Miller albo Kwaśniewski. Potem będzie Kaczyński (jak ta kobieta z warkoczami się nazywa?).
    W Polsce jest podobnie tylko mniej drastyczne.

  3. Drogi Panie Edwinie !
    Przede wszystkim podziwiam Pana za gigantyczne spektrum Pańskich zainteresowań. Nie sposób nadążyć mi za Panem. No cóż, jestem za stary i pewnie mniej zdolny. Ale :
    Ukraina jest niesamowitą mozaiką (kultur, religii, nacji, talentów, emocji …) układającą się w prosty jednak i piękny „algorytm” huculskich haftów. To co piszą moi przedmówcy, to typowo polska pyszałkowatość. Z tym, co wyraził Pan za p. Riabczukiem („pod względem tożsamości istnieją dwie Ukrainy…”) oraz że „to wszystko jest fascynujące i smutne zarazem”, nie zgadzam się. Jako polski inteligent życzliwy wszystkim, a więc i ukraińskiemu pejzażowi ludzkiemu, muszę po kilkunastu latach swojego na Ukrainie pobytu zaprotestować przeciwko odbieraniu jej jako smutnego kraju. Wręcz przeciwnie ! O wiele mniej tu żebraków niż w UE, o wiele więcej romantyzmu. Radości ludzi nie należy mierzyć statystyką zagranicznych paszportów, czy temu podobnych wskaźników. Lepsze byłyby porównania w sferze chorób psychicznych na tle „cywilizacyjnym”.
    Największym dylematem ambitnych Ukraińców jest brak kryształowych bohaterów w historii… właśnie, czego? państwa, którego nie było? Dlatego m.in. Juszczenko się „zakałapućkał” (vide: http://www.krynica. in.ua „Gloryfikowanie zła ośmiesza”). Ukraina to wielki temat, nie na blog. Zapraszam Pana do ew. rozmowy o Niej pocztą e-mail. Tymczasem serdecznie pozdrawiam.
    PS.
    @Krzysztof Mazur.
    Juszczenko to nie Wałęsa. Janukowicz to nie Miller czy Kwaśniewski. Potem nie będzie Kaczyński ani ta kobieta z warkoczami. W Polsce nie jest podobnie, a na pewno bardziej drastycznie (takiej „naparzanki” między „chrześcijanami” jak w Polsce tu nie było i nie będzie). Pozdrawiam i życzę mądrości.

  4. W moim komentarzu adres polecanej publikacji ma być: http://www.krynica.in.ua

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php