Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

1.11.2010
poniedziałek

Kilmat, bioróżnorodność i wielka polityka

1 listopada 2010, poniedziałek,

Wbrew temu co stwierdził Parker i podchwycił JKJK w komentarzach do poprzedniego wpisu, nauka nie jest tak bezradna, by rozkładać ręce i stwierdzać, że złożoność problemu uniemożliwia jego racjonalną analizę oraz wskazywanie łańcuchów przyczynowo-skutkowych. Samo radzenie sobie ze złożonością zmian klimatycznych miało olbrzymi wpływa na rozwój nauki i metod syntezy wiedzy pochodzącej z różnych dyscyplin. Wiedza bezcenna, gdy inne sfery życia także stają się coraz bardziej złożone i wymagają nowych narzędzi opisu – jak choćby gospodarka.

Przy okazji zmian klimatycznych (i w ogóle globalnych wyzwań ekologicznych) pojawiła się kwestia zarządzania innym złożonym obszarem – globalną polityką. Jak radzić sobie z zagrożeniami, które mają globalny wymiar, lecz nie istnieje globalny rząd mogący podjąć adekwatne działania? Odpowiedzią miały być międzynarodowe multilateralne porozumienia nakładające zobowiązania na strony umów. Problem klimatu pokazał, że uzyskać sensowne porozumienie wiążące wszystkich istotnych interesariuszy nie sposób: fiasko negocjacji w Kopenhadze w ubiegłym roku było spektakularnym dowodem. Elinor Ostrom, ubiegłoroczna noblistka z ekonomii przekonywała na długo przed Kopenhagą, że takie globalne traktaty nie mają sensu, skuteczniejsze są działania o wymiarze lokalnym i regionalnym.

Tezę o niemożności uzyskania globalnych porozumień miał, tak się wydawało jeszcze w połowie ubiegłego tygodnia szczyt ONZ w Nagoi poświęcony bioróżnorodności. Potem jednak, za sprawą inicjatywy Japończyków prowadzących negocjacje (istotnym aspektem było położenie na stole konkretnych pieniędzy) nastąpił zwrot i w nocy z piątku na sobotę, po ośmiu latach negocjacji, został podpisany przez 193 państwa protokół o ochronie bioróżnorodności do 2020 r., zawierający konkretne postanowienia i zobowiązania. Obserwatorzy szczytu w Nagoi widzą w nim dobry znak dla zbliżającego się szczytu klimatycznego w Cancun. Być może zmienia się klimat polityczny na tematy ekologiczne i rośnie świadomość, że takich problemów, jak  masowe wymieranie gatunków i globalne ocieplenie nie można odłożyć na półkę, zostawiając je przyszłym pokoleniom.

Tak czy inaczej problem efektywnego zarządzania politycznego problemami ekologicznymi będzie jednym z ciekawszych wyzwań dla systemów politycznych. Kwestie ekologiczne są coraz częstszym motywem ludowych buntów w Chinach (każdego roku wybuchają ich dziesiątki tysięcy), w Brazylii w ostatnich wyborach prezydenckich zaskakująco dobre wyniki uzyskała kandydatka Zielonych, co pokazało, jak bardzo zmieniły się preferencje klasy średniej, coraz bardziej wrażliwej na sprawy ekologii w kraju, które nad środowisko przekładał politykę wzrostu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. I bardzo dobrze, że ONZ w końcu do czegoś się przydało. Od kilku lat miałam wrażenie, że Organizacja stała się eksponatem z Muzeum Figur Woskowych. Tematy ekologiczne wydają się najk najbardziej właściwe dla ONZ w XXI wieku. Nie ma chyba ważniejszych problemów do rozwiązania. Myślę, że można się pokusić o hipotezę, że problemy ekologiczne stanowią „root cause” pozostałych problemów społecznych i politycznych. Jeśli do podjęcia wymiernych działań ze strony ONZ i krajów członkowskich potrzebna jest zachęta finansowa, to trudno. Ważne, że działa. Może niebawem, tak jak piszesz, niektórzy dostrzegą inne, bardziej długofalowe korzyści wynikające z odpowiedzialnego podjęcia tematyki ekologicznej. Choćby w postaci sukcesu politycznego tej czy innej partii, choć akurat to nie jest chyba najbardziej długofalowy efekt. Niestety inne korzyści chyba jeszcze niewiele osób interesują (poza filozofami, ekologami i naukowacami). W końcu kadencja parlamentarzysty czy cżłonka rządu trwa tylko kilka lat.

  2. Zacznę od zakończenia mojego poprzedniego komentarza.
    Moim zdaniem warto się zastanowić czy te zmiany człowiek może odwrócić, czy warto, jakimi metodami i za jakie pieniądze.

    Nauka oczywiście nie jest bezradna i badania naukowe niezależnie jakiej dziedziny dotyczą, służą rozwojowi.W swoim komentarzu nie postulowałem zaprzestania badań nad klimatem tylko zaprzestanie ideologicznych sporów których podstawą jest znalezienie winnego ocieplenia.
    Uważam, że kwestia winy utrudnia znalezienie rozwiązań.
    Co za różnica czy człowiek czy inna przyczyna stoi za zmianami klimatu?
    Człowiek taki sam czynnik naturalny jak co innego moim zdaniem.
    Bo człowiek i jego cywilizacja jest tworem natury.
    Gdyby nie człowiek wywołał ocieplenie, to nasza ocena tego zjawiska byłaby inna?
    Uważam, że tak.
    Te same niepokojące zjawiska byłyby uważane za naturalne i gdybyśmy chcieli w nie ingerować napotkalibyśmy na protesty ekologów.
    Bo dla ekologów natura to Bóg, człowiek zaś szatan i ucieleśnienie zła.
    Ekologia to religia naszych czasów.
    Oczywiście jestem zwolennikiem zmniejszania wpływu człowieka na otoczenie ze względu na liczebność naszego gatunku.Nie lekceważę problemów ekologicznych i ich globalnego charakteru.Ale histeria wokół przyczyn globalnego ocieplenia nie służy rozwiązywaniu problemów współżycia gatunków na naszej planecie.Strach jest zawsze złym doradzą.
    Pieniądze które przeznaczamy i zamierzamy przeznaczyć na walkę z wiatrakami, zainwestowane w rozwój nowych technologi i ochronę ekosystemów przyniosłyby szybsze i większe korzyści naszej Ziemi.
    W liczebności gatunku ludzkiego upatruję przyczynę degeneracji środowiska i w zahamowaniu a później zmniejszaniu liczebności naszej populacji widzę ratunek dla Ziemi i człowieka w długiej perspektywie.
    To a nie ocieplenie klimatu powinno nam spędzać sen z powiek.

  3. „Moim zdaniem warto się zastanowić czy te zmiany człowiek może odwrócić, czy warto, jakimi metodami i za jakie pieniądze.”
    Mnóstwo ludzi się zastanawia:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Geoengineering

    „Co za różnica czy człowiek czy inna przyczyna stoi za zmianami klimatu?”
    Doprawdy nie widzisz różnicy? Znasz pojecie związku przyczynowo-skutkowego?

    „W liczebności gatunku ludzkiego upatruję przyczynę degeneracji środowiska i w zahamowaniu a później zmniejszaniu liczebności naszej populacji widzę ratunek dla Ziemi i człowieka w długiej perspektywie.”
    Jednak znasz :). Ale dlaczego uważasz że ocieplenie klimatu nie jest pierwszym poważnym globalnym kryzysem związanym z tym problemem związanym który potrafimy dobrze opisać i zidentyfikować?

    Co do zahamowania liczebności się nie zgodzę. Są inne opcje – np, kolonizacja innych planet, jeszcze kilkadziesąt lat temu wcale poważnie rozważane 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. whiteskies,
    Pod poprzednim wątkiem zadałem dwa pytania i będę wdzięczny za odpowiedź.

    Pytasz: Ale dlaczego uważasz że ocieplenie klimatu nie jest pierwszym poważnym globalnym kryzysem związanym z tym problemem

    Tak uważam dlatego, że ziemia już była cieplejsza bez człowieka i jej nie zaszkodziło wiec wydaje mi się, że i teraz jej nie zaszkodzi.
    Ale tak zdominowana przez jeden gatunek nie była nigdy i obawiam się, że to jej zaszkodzić może.
    A ludzkość jeszcze nie wymyśliła modelu w którym może się rozwijać bez zwiększania swojej liczebności i stworzenie takiej cywilizacji uważam za pilniejsze niż zero-emisyjnej.

  6. @parker
    1.Odpowiedziałem na pytania.
    2. tez się obawiam o Ziemie, ale jakby powiedzieć: także o dzieci i (bardziej) ew (jeszcze nie mam 🙂 wnuki.

    Poważniej, choć zgryźliwie. Widzę, ze traktujesz sprawę ideologicznie: fakt ze kiedyś dinozaury miały się dobrze i nieokreśloną przyszłość naszej planety zdecydowanie bardziej stawiasz na piedestale niż konkretne zagrożenia. Nota bene, gdyby tak ludzkość wprowadziła zeroemisyjność na wielu polach (w tym także CO2), przyszłość planety byłaby zagrożona tylko przez czynniki zewnętrzne :). A stworzenie modelu gdzie akurat liczebność jest stała a emisyjność rośnie problemu nie rozwiąże.

    Żeby było jasne: w pewnej mierze podzielam Twój punkt widzenia. Nie rozumiem tylko dlaczego nie zauważasz że AGW jest częścią tego problemu, a możliwe rozwiązania problemu AGW są związane z wymyślaniem takiego modelu o jaki Ci chodzi.

  7. parkerze:
    Wbrew Tobie to nie jest kwestia religii ekologicznej, czy winy moralnej. Po prostu, jeśli człowiek odpowiada za globalne ocieplenie (a wszystko na to wskazuje), to także w zakresie jego możliwości istnieje zmiana tej tendencji. Jeśli odpowiadałaby ‚natura’ o wiele łatwiej można byłoby usprawiedliwić bezradne rozkładanie rąk i twierdzenie, że nic się nie da zrobić, bo problem nas przerasta.
    Piszesz o modelu ludzkości w przeciwieństwie do „zeroemisyjności”.
    Po pierwsze, dlaczego przeciwstawienie?
    Po drugie, przyznaję, że brakuje mi rachunku strat (i zysków?) związanych ze zmianami klimatycznymi. Z perspektywy lokalnej i globalnej — samo podniesienie się poziomu mórz, czy nawet wyginięcie iluś gatunków, nie musi być przekonujące dla walki z globalnym ociepleniem. Może być jednak tak, że poniesiemy straty, które nie będą do odrobienia, w bliskiej perspektywie czasowej.
    Po trzecie, wreszcie, „zeroemisyjność” jest w znacznej mierze postulatem dotyczącym oszczędzania paliw kopalnych. Wydaje się, że oszczędność, jako taka, jest sama w sobie dobra. Tu jednak dochodzimy także do problemów politycznych — jak wielkie oszczędności da się, realistycznie, wymusić. Bo mam wrażenie, że np. jeśli chodzi o normy emisji spalin wykorzystaliśmy łatwe rezerwy.

  8. hmm – brzmi jak de ja vu.
    Kiedys – moze calkiem niedlugo – ci ktorzy rozpetali histerie AGW beda ja odszczekiwac. Choc pewnie sprawa zostanie do tego stopnia rozmydlona, ze ludzie i tak sie w tym nie polapia.
    Mam tylko nadzieje ze tak sie stanie zanim ww geoengineering nie wejdzie do uzytku i ekowariaci naprawde czegos nie rozreguluja.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php