Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

12.11.2010
piątek

Internet, polityka, demokracja

12 listopada 2010, piątek,

Niedawno miałem okazję odwiedzić Lublin, uczestnicząc w Salonie Polityki zorganizowanym na Wydziale Politologii UMCS. Rozmawialiśmy o internecie jako medium debaty publicznej i polityki. To temat niezwykle zmitologizowany. Entuzjaści żywią utopijne przekonanie, że internet uzdrowi demokrację, sceptycy upatrują w internecie śmiertelnego dla demokracji zagrożenia. Wizje te różnią się tak bardzo, jak oceny działań WikiLeaks: czy to, co robi Julian Assange, ujawniając w setkach tysięcy tajne dokumenty ma szansę poprawić działanie współczesnych demokracji, czy też jest wyrazem cyfrowej anarchii? I co jednak byłby warty Assange bez współpracy mediów tradycyjnych?

Dyskutowaliśmy jednak w Lublinie nie tylko o tych mniej lub bardziej retorycznych pytaniach. Przedstawiałem także wyniki najnowszych badań dotyczących polskiego internetu. W poniedziałek 8 listopada zostały ogłoszone wyniki projektu World Internet Project Poland 2010. Warto zainwestować trochę czasu w lekturę, opracowanie zawiera wiele ciekawych wniosków. Wynika z niego m.in. że tylko 23 proc. polskich internautów żywi przekonanie, że internet zwiększył skuteczność ich politycznego oddziaływania (to zaledwie 4 punkty proc. więcej, niż uważają nie internauci). Tylko jedna trzecia internautów uważa, że internet zwiększył możliwości w dyskutowaniu działań władzy oraz że pozwala lepiej zrozumieć politykę. Marnie.

To najlepiej pokazuje, że nowe media i związane z nimi możliwości ekspresji niewiele zmieniają, jeśli nie istnieje silna potrzeba udziału w debacie publicznej. Nie wystarczą narzędzia, potrzebna jest jeszcze chęć, a potem umiejętności. Piszę o tym więcej w witrynie Obywateli Kultury.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Dzięki internetowi można dogadać dziennikarzom.
    Np. napisać wszystkim, iż są równie inteligentni.

  2. A znacie panstwo numer „na instruktora narciarskiego”? Mowi sie dziewczeciu „Chodz malutka, ja ci pokaze te slalomy.” Akcent na „malutka”, chodzi – jak zwykle – o seks, a wychodza slalomy.
    …………….
    W demokracji wladza ma sluchac ludu, a nie lud wladzy.

  3. Obawiam się,że Gospodarz,przecenia siłę sprawczą dyskursu społecznego ,a w tym,przez internet.To,że tylko 23% internautów uwierzyło,że posługując się tym przekazem,uzyskało większy wpływ na politykę jest,dla mnie wynikiem spodziewanym.Trzeżwą oceną,że blogi,czy komentarze do blogów,spływają po tzw siłach politycznych jak „woda po gęsi”.Nie są istotne.
    Ekstremalnymi zajmują się odpowiednie agencje.Ich zaangażowanie ujawnione ostatnio wzbudza podziw dla pracowitości funkcjonariuszy.Reszta,to para wydobywająca się spod klapy bezpieczeństwa.Karawana
    jedzie dalej. Uzyskanie wspólnoty poglądów w dyskusjach ,w tym internetowych,stwarza jedynie przesłankę,dośc słabą,że wspólnota ta potrafi wyartykułowac swoje poglądy w sposób sprawczy.
    Czasami,dla akcji prostych i jednorazowych jak wybory 2007,czy akcja pod krzyżem.Do tego wystarczy tweeter.Do działań długofalowych nie wydaje mi się to wystarczające.Będziemy mieli b.reprezentatywny sprawdzian.Ruch Poparcia ,wydaje się,silnie stawiający na komunikację internetową jako platformę ideową
    i organizacyjną.Pozdrawiam.MJ

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja też nie przeceniam siły sprawczej dyskusji. Ale co pozostaje w zamian? Rewolucja? 😉 Żeby w Polsce dyskusja miała sens, żeby internet mógł stać się platformą autentycznie skutecznej wymiany poglądów, należałoby zacząć od konstytucji…
    więcej: http://www.continuum24.pl
    pozdrawiam
    Barbarus

  6. Albo salon, albo polityka… To dwa różne światy.

  7. Ciekawe (dla mnie) wyniki:

    str. 28 – pomagają nam w korzystaniu z internetu znajomi i przyjaciele (kilkanaście, kilkadziesiąt procent), a nie współmałżonek czy partner (3 procent)!
    Teraz rozumiem tę ludową mądrość: w dobrym małżeństwie seks to 10 procent, w złym – 90 procent.

    str. 49 – okazuje się, że prawdziwymi „nerdami” nie są wcale użytkownicy internetu, tylko ci, którzy go nie używają! Użytkownicy internetu spędzają więcej czasu z przyjaciółmi i rodziną niż nie-użytkownicy. A najwięcej czasu spędzają intensywni użytkownicy! I statystycznie więcej książek też czytają! (właściwie to mnie nie dziwi…) Użytkownicy internetu mają częściej karty kredytowe. I mniej się boją internetowych zagrożeń niż nie-użytkownicy (str. 79)! To zupełnie inne światy. POlandia i PISlandia.

    str. 56 – aż 58 procent mężczyzn i 87 procent kobiet używających internetu NIGDY nie zaglądało na strony erotyczne!!!! Nie chce mi się wierzyć…

    str. 67 – tylko połowa ludzi czyta JEDNĄ lub więcej książkę w roku. Połowa – ŻADNEJ.

    str. 75 – jedyna strona, gdzie niejasno przedstawiono oceny (dot. cenzury i inwigilacji) wg podziału na użytkowników i nie-użytkowników. Ciekawe, dlaczego tylko tu?…..

  8. To co sądzą internauci o sile oddziaływania internetu ma niewielkie znaczenie. Generalnie ludzie nie dostrzegają procesów i nie potrafią ocenić ich wagi. Postrzegają świat, jako stabilny i niezmienny, będąc jednocześnie sami dla siebie punktem odniesienia. Podobnie można byłoby zadać pytanie, na ile reklama wpływa na decyzje konsumenckie, pewnie wynik też nie byłby adekwatny do rzeczywistości.

  9. dobrym przykładem są na przykład takie strony. Dają do myślenia.

    http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=7&t=8844

  10. Waldemarkas

    Kultura ktora mysli o sobie jako ‚kultura polska” dziala na zasadzie „eksklusyf”, wiec wylacza kolejno poszczegolne segmenty populacji. Nie dziw sie wiec, ze ludzie radza sobie tak jak umieja, nie zawsze najlepiej. Z drugiej strony ten eksklusyf tak naprawde nie ma nic do zaoferowania. Polecam film Janusza Konratiuka „Dziewczyny do wziecia”.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php