Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

6.02.2011
niedziela

Media, miasta i rewolucja

6 lutego 2011, niedziela,

To, co się dzieje w Tunezji, Egipcie i zaczyna pomrukiwać w Jordanii, Jemenie musi fascynować. Zarówno ze względu na niezwykłą energię, jak i nieprzewidywalność dalszego rozwoju. Sytuacja w każdym z tych krajów jest zupełnie nieporównywalna. Tunezyjską jaśminową rewolucję można by nazwać odroczonym tunezyjskim rokiem 68. Rewoltę zrobili ludzie młodzi, wykształceni. Niezwykle dużą rolę w tych wydarzeniach odegrały kobiety – Tunezja to jeden z nielicznych krajów, gdzie przynajmniej formalnie obowiązuje równouprawnienie. Władza pozbawiła się legitymacji, gdy nie potrafiła w warunkach autorytarnych rządów zaspokoić rosnących aspiracji młodego pokolenia. Nic gorszego niż bezrobotny magister,  wystarczy poczytać Turgieniewa.

Wiele komentarzy zwraca uwagę na udział internetu i komórek w organizacji protestów. Niedawno przytaczałem książkę Yevgeniya Morozova „The Net Delusion”, napisaną jeszcze przed arabskimi rewolucjami (krótki wykład jego idei oraz bieżące analizy dotyczące już tego, co dzieje się m.in. w Tunezji można przeczytać  w „Foreign Policy”, jak i „Wired”). Morozov patrzy dosyć sceptycznie na rzeczywiste znaczenie nowych mediów, pokazując jednocześnie (książka zawiera kapitalną dokumentację), że nowe media to broń obosieczna, równie chętnie wykorzystywana przez siły wrogie demokracji. Obecna mobilizacja Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie, które będzie próbowało zapełnić polityczną pustkę także odbywa się w sieci. Internet, jak podkreśla Morozov to technologia komunikacji, nie jest jednak z natury „technologią wolności”. Łatwość mobilizacji (wykorzystanie mechanizmu flash mob) do mobilizacji tłumów to także problematyczna sprawa. Flash mob to tylko mob, tłum lecz ciągle nie opinia, czyli ucieleśniony w manifestującej masie pozytywny program polityczny. Protest organizuje się łatwiej, co wiadomo co najmniej od rozruchów alterglobalistycznych w Seattle w listopadzie 1999 r. (N30) niż tworzy polityczną siłę zdolną do systematycznego działania.

Ważniejszym czynnikiem sprzyjającym masowej mobilizacji jest fakt, że społeczeństwa większości krajów rozwijających się są już społeczeństwami zurbanizowanymi. I to właśnie metropolie, wielkie wielomilionowe skupiska ludzi z punktami koncentracji energii, jak uniwersytety, place publiczne, kawiarnie są „fabrykami władzy”. Kapitalnie opisuje ten narastający rewolucyjny potencjał współczesnych miast „trzeciego świata” Jeb Brugman w książce „Welcome to the Urban Revolution”.

Established elites can succeed for some decades to deny growing migrant populations access to economic and political rights. But short of mass relocation and murder, as in Pol Pot?s dystopian anti-urban regime, there is an inevitable democracy in the Urban Revolution that continues to revolutionize world politics. Centralized, inegalitarian governments, initially empowered by their control of rural territories and populations, have steadily lost their exclusive grip over economic resources and international relations as their countries urbanize. Once settled in cities, even the most marginalized populations, under the most totalitarian regimes, can leverage urban density, scale, association, and extension to build their own economies, wealth, power, and political alliances. Their rebellions on every continent have continuously taken modern regimes and the mass media by surprise because they have not understood the nature of urban advantage. Urban advantage is a classic form of ?public good.? The potential offered by a city?s density, scale, association, and extension infrastructure is accessible to all who determine to use and shape it, regardless of the impediments put in their way?

Rzeczywiście, jeśli popatrzeć co się dzieje w miastach Ameryki Południowej, jak zmieniła się Bogota w ciągu rządów burmistrzów Penalosy i Mockusa (film „Bogota Change”):
,
czy Medellin za burmistrzostwa Sergio Fajardo (film z wykładu Francisco Sanina w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie):

WUC2, session1: Francisco Sanin – Cities of the flat world. New models of producing knowledge about a city. from Museum of Modern Art in Warsaw on Vimeo.

to trudno nie zgodzić się z Brugmanem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Witam,
    zdumiewa mnie, nie poparty solidnym dowodem passus o odbywającej się w sieci mobilizacji Bractwa Muzułmańskiego. Skąd Pana to wziął? Akurat pogląd ten leży w sprzeczności, z tym, jak ma się aktywność Bractwa i jak to widzą ci, którzy starają się śledzić bieg wydarzeń – > http://www.youtube.com/watch?v=cpwKfC9OrXs
    Bractwo – bezsprzecznie wpływowe, lecz jednak liczące 100 tys. członków w 80 mln społeczeństwie – długo zwlekało z zaangażowaniem się w protesty. To stara organizacja, istniejąca od 1928 roku. Protesty zaskoczyły ją tak samo, jak reżim oraz świat zachodni. Były one bowiem organizowane głównie wokół środowisk młodej egipskiej inteligencji np. April 6 Youth Movement http://en.wikipedia.org/wiki/April_6_Youth_Movement
    Podpowiem Panu, że 5 mln Egipcjan korzysta z Facebooka. To więcej niż w Polsce. Facebook stał się – niejako z musu, w reakcji na opresyjne praktyki reżimu – kanałem wymiany informacji. Informuje o tym obszernie „NYT” – http://www.nytimes.com/2011/02/06/world/middleeast/06face.html?pagewanted=1&ref=middleeast

    Godny uwzględnienia – w jakichkolwiek rozważaniach na ten temat – jest fakt, iż Egipt jest w czołówce afrykańskich krajów, które przodują pod względem liczby bloggerów (ponad 160 tys. osób – czyli 30 procent ich ogółu w arabskim świecie); tak w ogóle, na tym kontynencie Egipt przoduje w dostępie do internetu. A jeśli chce Pan śledzić na bieżąco wydarzenie w tym kraju, polecam kanał na twitterze: http://twitter.com/#!/list/avinunu/reporters-in-egypt Serdeczności 🙂

  2. @andrzej jóźwik: dzięki za uwagi i linki. Obserwuję to, co dzieje się w Egipcie korzystając zarówno z internetu, jak i analiz prasowych (bardzo dobre analizy daje prasa francuska, Le Monde i Liberation). Kwestia Bractwa to ostatnie dni – to, że zostało zaskoczone protestami nie znaczy, że nie stanie się głównym, obok armii aktorem. Bractwo korzysta z internetu już od wielu lat, swoją drogą czy zna Pan strukturę egipskiej blogosfery? Tzn. ile z tych 160 tys. blogów ma charakter liberalny i demokratyczny, a ile jest pisanych przez fundamentalistów? Polecam niezmienne Morozova.
    To, że ludzie wymieniają się informacjami w internecie nie czyni jeszcze z nich siły politycznej zdolnej do przejęcia władzy (do jej demontażu -tak). Oczywiście, życzę Egipcjanom, by im się udało. Pozdrawiam

  3. Morozov od dłuższego czasu, przy różnych tego typu okazjach i w różnych mediach (TED, Foreign Policy, NYT) powraca do tej samej tezy, odwołując się do przykładów swojej ojczyzny Białorusi oraz Chin. Z tezą trudno dyskutować, tak jak trudno jest dyskutować z poglądem, że każdy kij ma dwa końce. Ale może warto się zawahać, zanim wrzuci się wszystkie kraje do tego samego worka? Banalne Chiny ze swoim cyber-murem to nie Egipt, gdzie działa legalna opozycja (lewicowa, nacjonalistyczna i liberalna) Przed podobnym uproszczeniem nie ustrzegł się M. Gladwell, popełniając tekst „Does Egypt need twitter” http://www.diigo.com/annotated/6aeb2ef09469aec993e0880209fde12d.
    Autorzy wielu komentarzy zarzucili mu banał. Mógłby wszak, bez szkody dla zasadniczej tezy posłużyć się dużym kwantyfikatorem i napisać „Does Egypt need electricity?”. Co do orientacji blogosfery, sporo o tym pisze C.C Radsch http://tinyurl.com/64fosz9 choć raport dotyczy okresu do 2008 roku.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @andrzej jóźwik:
    dzięki po raz kolejny. Nie kwestionuję znaczenia nowych mediów w dyskursie politycznym, przeciwnie – mnóstwo już na ten temat napisałem, z książkami włącznie. Unikam jednak technologicznego determinizmu – jak złożone są relacje między nowymi mediami a polityką wystarczy popatrzeć na analizy polskiego internetu, polską blogosferę, etc. Oczywiście, wnioski z jednego kraju nie muszą się przekładać na inne – Morozova jest jednak cenny choćby ze względu na dokumentację, jaką zebrał w swojej książce. Nie da się jej łatwo zbyć, choć z tezami jakie on sam formułuje pewno można dyskutować. Jeśli chodzi o Gladwella, to jego urok polega na tym, że potrafi ubrać banały w piękne szaty i pomieszać z poważniejszymi spostrzeżeniami. Raz jeszcze pozdrawiam.

  6. A może na pytanie, czy „nowe media i nowe technologie komunikacji” są czy nie są czynnikiem „wolnościowym” i demokratyzującym, odpowiedzieć można tylko przy założeniu, że pojęcią „wolności” i „demokracji” nie są „obiektywne”, tylko że opisują umowę społeczną w danym momencie na to, co nimi jest, a co nie.
    Wtedy, oczywiście, nowe media i nowe technologie komunikacyjne są czynnikiem wolnościowym i demokratyzującym, bo jak każda „funkcja” społeczna definiują równoczasowe rozumienie, co jest wolnością i co demokracją.
    Czyli pytanie byłoby, czy wolność i demokracja zostały już opisane i są niezmienne, czy też kształtują się wraz ze zmianami społecznymi (w tym technologicznymi). Być może, że zgoda posiadających władzę na trwanie tych technologii (nic prostszego niż to zablokować) i ich udział w radykalnych (?) zmianach społecznych wcale nie oznacza, że są bezsilne wobec „dążeń wolnościowych” i „prodemokratycznych”, albo że chcą je wykorzystać dla swych niecnych celów, tylko że pojęcia wolności i demokracji szybko się zmieniają i zaczynają obejmować centra władzy, cenzurę, wpływy kapitału, zwiększenie bezpieczeństwa osobistego, przy zgodzie na to „mas”, które jeszcze wczoraj zwróciłyby na to uwagę i zaprotestowały.

  7. posłuchajmy zwłaszcza tych, którzy są tam w Egipcie http://www.youtube.com/watch?v=RtLJpzUp2Z8

  8. @mw
    ok… ale nawet jeśli zaakceptujemy tak relatywistyczną i deterministyczną perspektywę, nie możemy tracić z oczu uniwersaliów, imponderabiliów (vide: deklaracja praw człowieka)

  9. W „NYT” właśnie ukazał się ciekawy artykuł drążący powyższy temat. Autor buduje polityczne koligacje między egipskim The April 6 Youth Movement a serbskim Otporem http://diigo.com/0fayj. Sugeruje, że obie opozycyjne środowiska preferowały metody walki non violence inspirując się myślą Gene Sharpa. Co nie jest bez znaczenie, jego książka „From Dictatorship to Democracy” została przetłumaczona na kilkanaście języków (także perski oraz arabski) i jest dystrybuowana via net za darmo. http://www.aeinstein.org/organizations98ce.html

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php