Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

23.02.2011
środa

Arabska rewolucja, c.d.

23 lutego 2011, środa,

Dzięki za wszystkie komentarze do poprzedniego wpisu – pisząc o nieświadomych aktorach rewolucji (ten fragment uchwycił Krzysztof Mazur) nie miałem na myśli ludzi bezmyślnych i bezwolnych, a jedynie nieświadomych jeszcze pełnych konsekwencji zapoczątkowanej przemiany. Jestem przekonany, że na ulice wyszli oni w pełni świadomie i to ich wyjście jest wydarzeniem (tak jak rozumie evenement Alain Badiou), czyli otwarciem pola możliwości.

Arabowie nie żyją w XIV wieku, jak twierdzi Krzysztof Mazur, lecz w XXI kondycją, jaką dzieli większość mieszkańców ziemi w tym czasie. Są dobrze i coraz lepiej wykształceni, kompetentni w technikach i metodach komunikacji (vide Twitter). Znamienne, że to właśnie ci młodzi, dobrze wykształceni stali głównym motorem protestu, a nie klasa średnia – a to ona zgodnie z założeniami choćby Fukuyamy miała być czynnikiem prodemokratycznym w krajach autorytarnych. Tymczasem klasa średnia stała się częścią systemu: w Chinach, Rosji, Egipcie to właśnie klasa średnia stabilizuje dyktatury (przynajmniej tak długo, jak dyktatura gwarantuje odpowiednie konfitury).

Rządy krajów arabskich, Tunezji i Egiptu zastosowały pakiety neoliberalnych działań dostosowawczych, rozmontowując i tak kruchy system opieki społecznej. Od dekady kraje te mogły pochwalić się przyzwoitym wzrostem gospodarczym. Tyle tylko, że jego owoce nie trafiały zarówno do najbiedniejszych, jak i do młodych i wykształconych. Doskonały przepis na rewolucję: bieda i rosnące ceny żywności jako pożywka, rosnące aspiracje i kompetencje zmarginalizowanej elity jako materiał wybuchowy.

Oczywiście, Kadafi czy Mubarak nie byli neoliberałami, lecz pełnili funkcje stabilizatorów światowego systemu gwarantując dostawy surowców i bezpieczeństwo strategicznych szlaków komunikacyjnych. Jak to już mawiał zdaje się Kissinger, sukinsyny ale nasze sukinsyny (Kadafi od jakiegoś czasu, wcześniej rozrabiał ale mieszanka bombogramów ze strony USA i francuskich czułości w Pałacu Elizejskim uczyniła z niego przyjaciela podróży).

To co się dzieje stwarza problemy geostrategiczne, bo nie wiadomo jakie strategie przyjmą nowe władze w każdym z zrewoltowanych krajów (stosunek do Zachodu, do Izraela, etc.). Najciekawszy jest jednak sam eksperyment polityczny – dobrze pokazał to Egipt. Cały czas trudno zrozumieć jak działał plac Tahrir jako siła polityczna zdolna nie tylko do protestu, lecz także kontroli procesu politycznego, który odsunął Mubaraka. Nie było tam silnej reprezentacji, ruch miał strukturę wielości, z kolei istniejące ugrupowania polityczne, z Bractwem Muzułmańskim i partiami opozycyjnymi pokazały, że mają niezwykle słabą legitymację. Jaki system polityczny się wyłoni z tego kociołka? Chyba wiele będzie zależało od odpowiedzi na to pytanie.

Na koniec krótka uwaga do Krzysztofa Mazura. Kapitalizm i neoliberalizm to nie są tożsame pojęcia. Kapitalizm to historyczny system społeczno-gospodarczy, kiedyś powstał i kiedyś też może się skończyć. Neoliberalizm to ideologia kształtująca ducha (w sensie weberowskim) kapitalizmu w jego aktualnym wydaniu. Ideologie żyją krócej, niż systemy. Neoliberalizm jako ideologia odchodzi szczęśliwie do lamusa, sam kapitalizm ma zaś poważne problemy – czy z nich wyjdzie? Nie chcę bawić się we wróżkę, nie wierzę też w historyczny determinizm.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 37

Dodaj komentarz »
  1. Kraje arabskie są państwami feudalnymi, gdzie cały majątek należy do władcy i ewentualnie może zostać komuś nadany w lenno. W takim znaczeniu jest to średniowiecze sensu stricte. Gdyby był tam kapitalizm, fabryki nie wędrowałyby do Chin, tylko do Egiptu gdzie jest bliżej, a wzrost gospodarczy nie byłby przyzwoity, tylko nieprzyzwoicie wysoki. Enklawami kapitalizmu i wzrostu są jedynie ośrodki turystyczne, czyli za mało, żeby na prawdę ruszyć gospodarkę i wyciągnąć ludzi z biedy. Można oczywiście ubolewać, że władca-właściciel państwa nie użył swojego majątku do pomocy socjalnej, ale co to za neoliberalizm? Poza tym nie wystarczyłoby tego na długo bez zmiany systemu.

    Kompetencje w technice i metodach komunikacji to nie jest jeszcze rozumienie społeczeństwa, polityki albo ekonomii, czego dobrym przykładem jest Autor Bloga. Poza tym problem tkwi w proporcjach. W średniowieczu też były wykształcone elity, ale reszta była niepiśmienna. Zapewne jest obecnie lepiej u Arabów, ale chyba jednak gorzej niż w Polsce albo Rosji za komuny. Dzięki współczesnej technice społeczeństwo może się szybciej zmieniać, no więc jest nadzieja.
    Zwłaszcza gdyby się Europa trochę zaangażowała z pieniędzmi.

  2. Ująłbym to nieco inaczej.
    W CAŁEJ Afryce poza może RPA, funkcjonuje jeszcze nie lojalność wobec państwa, a plemienna. Siłą jednoczącą jest przywódca dzielący przywileje i pieniądze.
    To samo mamy w byłej Jugosławii, Afganistanie, Pakistanie.
    Proces powstawania państwa dopiero się toczy.
    To co udało się w Europie, Indiach, Chinach, trwało długo. Przyspieszenie tego procesu, nawet przy współczesnych środkach komunikacji jest niemożliwe w mojej ocenie.
    Klasyczny wręcz konflikt pomiędzy bazą a nadbudową…….

  3. @edwin
    „Znamienne, że to właśnie ci młodzi, dobrze wykształceni stali głównym motorem protestu, a nie klasa średnia – a to ona zgodnie z założeniami choćby Fukuyamy miała być czynnikiem prodemokratycznym w krajach autorytarnych. Tymczasem klasa średnia stała się częścią systemu: w Chinach, Rosji, Egipcie to właśnie klasa średnia stabilizuje dyktatury (przynajmniej tak długo, jak dyktatura gwarantuje odpowiednie konfitury).”
    Ciekawie się rozchodzą Twoje poglądy na klasę średnią i Wojciecha Orlińskiego.Dość charakterystyczne jest, że GW, której fetyszem niegdyś była „klasa średnia”, jak na razie przespała arabskie rewolucje.
    Co więcej przespała krytykę neoliberalizmu także, pytaniem jest na ile „fale sejsmiczne” związane z wydarzeniami w płn. Afryce uderzą w nas. I czy wtedy ktokolwiek ośmieli się zmieścić dwustronicowy wywiad z Balcerowiczem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Rzeczywiście chyba zaczynamy w końcu nową grę,ale jednak to będzie ciekawe kto tym razem będzie rozdawał karty.
    A tak przy okazji neoliberalizmu i jego wpływu na polską narrację spoleczno-polityczną, zastanawiam się, czy można postawić jakiś znak równości między młodzieńczym zauroczeniem „pryszczatych” ideami Marksa w okresie powojennym w Polsce i fascynacją neoliberalna ideologią w ciągu ostatnich 20 lat. Niby 2 całkiem odmienne epoki,ale coś chyba jednak je łączy.

  6. Szanowny Panie Edwinie

    Zastanawia mnie jakiejże to, cytując ex Marszałka Borowskiego „stójki na dwunastnicy” wymaga stwierdzenie że „Neoliberalizm to ideologia kształtująca ducha (w sensie weberowskim) kapitalizmu w jego aktualnym wydaniu. ” w sytuacji galopujących deficytów budżetowych i powszechnego życia na kredyt (jak nic postulat neoliberalnych klasyków) wzrastającego opodatkowania, rosnącego udziału wydatków sztywnych w budżetach państw, rosnącej biurokracji etc… W momencie gdy w każdym obszarze życia rola państwa rośnie Pan uparcie twierdzi że dzieje się to w oparciu o ideologię która każe ten udział minimalizować.

    Może są dwie ideologie noeoliberalne i Pan opiera się na jakiejś „socjalnej” wersji o której nie słyszałem?

  7. @Krzysztof Mazur: uprzejmie proszę o doprecyzowanie, czego dobrym przykładem jest Autor Bloga? Czy braku rozumienia społeczeństwa, polityki i ekonomii czy przeciwnie? Domyślam się, chciałbym się upewnić.
    Przy okazji sugestia, by mniej używać wielkich kwantyfikatorów. Nie ma jednego modelu państwa arabskiego, system feudalny obowiązuje w Arabii Saudyjskiej, potem sprawa się komplikuje. Egipt w 2008 r. był chwalony przez IMF, należy do WTO co oznacza, że musi respektować reguły przepływów kapitałowych, prawa własności, etc. Jeszcze zupełnie czym innym jest Tunezja. Ale Pan oczywiście zna się lepiej.

  8. Braku zrozumienia, ale przepraszam za ten przytyk osobisty, który nic nie wnosi. Czuję się zaszczycony i zaskoczony faktem, że miał Pan ochotę ze mną polemizować mimo różnicy poglądów szerokiej jak morze czerwone.

    Ja nie wątpię, że w Arabii Saudyjskiej jest gorzej, ale z tym kapitalizmem i klasą średnią to bym nie przesadzał. Egipt zapewne respektuje reguły, gdy się zagraniczny koncern np. hotelowy dogada z władcą albo wyznaczoną przez niego firmą, ale nie spodziewałbym się poszanowania prawa w odniesieniu do zwykłych obywateli. Podobnie jest w Chinach. Jak mi się wydaje, żeby nie było, że się znam. Klasa średnia tam w znaczeniu europejskim nie istnieje, a w Rosji raczkuje. Urzędnicy państwowi (w tym nauczyciele, służba zdrowia) to nie żadna klasa średnia, jak i urzędnicy króla w XIX wieku w Rosji, Prusach albo Austrii nie byli klasą średnią. To chyba najlepsze porównanie do XIX wieku lub nieco wcześniej we Francji przed rewolucją. Klasa średnia to ludzie niezależni finansowo od państwa, a takich jeszcze prawie tam nie ma.

    Ja nie mam zamiaru bronić postępowania państw zachodnich wobec dyktatur i sam na niniejszym blogu atakowałem Berlusconiego, być może zbyt mało dobitnie. Żadna doktryna liberalna nie nakazuje stabilizowania szlaków komunikacyjnych ani dostaw surowców. Polityka wspierania dyktatorów jest oczywiście niemoralna i głupia jednocześnie, czemu nigdy nie zaprzeczałem. Natomiast nie należy utożsamiać kapitalizmu ani liberalizmu z władcami państw, w których panuje jedno albo drugie. Kissinger nie był liberałem gospodarczym, tylko dyplomatą, a jego szef Nixon w teorii i praktyce (kontrola cen) był keynesistą, twierdził nawet, że wszyscy są keynesistami (co oczywiście nie ma związku z polityką zagraniczną).

    Pozostają jeszcze poważniejsze kwestie:
    Ogólnoświatowej rewolucji
    Upadku kapitalizmu
    Neoliberalizmu
    o czym później.

  9. Zacznę od kapitalizmu, bo tu sprawa wygląda najprościej.
    Kapitalizm NIE polega na akumulacji majątku, a kapitał NIE równa się majątek trwały. Idee nie mogą zastąpić kapitału, bo są jego integralną, najważniejszą częścią. Podobnie drzewa nie zastąpią lasu, a nasadzenie nowych drzew nie doprowadzi do zniknięcia lasu.
    Utożsamienie kapitału z majątkiem trwałym istniało we wczesnej ekonomii wolnego rynku 200 lat temu, ale zostało z niej usunięte 140 lat temu (Jevons, Menger, Wicksell). Ten błąd teorii ekonomii został przejęty przez Marksa i jest powtarzany przez marksistów i neomarksistów do dzisiaj. Istnieje teoria, że Marks się zorientował i zrezygnował z pisania Kapitału właśnie, dlatego że nie potrafił go zdefiniować, ale nie wiem czy jest to teoria prawdziwa.
    Kapitał jest wszystkim, co umożliwia ludziom zaspokajane ich potrzeb, czyli przede wszystkim wiedza, a także majątek, gdy jest dla kogoś użyteczny. Potrzeba jest pojęciem podstawowy i subiektywnym. Stąd też pozostałe pojęcia ekonomii, jak kapitał albo konsumpcja są również subiektywne i nie można ich z zewnątrz ocenić (przynajmniej nie w ekonomii), czy są racjonalne, słuszne, prawidłowe itd. czy też nie. Wszystko, co może służyć zaspokojeniu potrzeb zgłaszanych przez ludzi, jest kapitałem. Co jest potrzebą dla jednej osoby, nie musi być potrzebą dla innej i tym samym kapitał również jest pojęciem subiektywnym. Tyle teorii.
    Gromadzenie kapitału nie musi być gromadzeniem środków trwałych, a i gromadzenie środków trwałych nie musi być gromadzeniem kapitału, gdy zgromadzony majątek jest zbędny lub lub mógłby być lepiej wykorzystany. Gdy przedsiębiorstwa prywatne plajtują Ne ma w tym kryzysu kapitalizmu, ale przeciwne jego sukces, bo wówczas te zasoby trafią tam, gdzie są bardziej potrzebne. To państwa usiłują utrzymać splajtowane przedsiębiorstwa przy życiu trwoniąc w ten sposób kapitał (i akumulując majątek).
    Wyczerpywane się zasobów będzie wstrząsem dla gospodarki, ale nie jest to kryzys kapitalizmu. Ja bym widział w obecnym świece raczej kryzys interwencjonizmu państw w gospodarkę. Obecne państwa chcą wszystko kontrolować i nie potrafią tego zrobić, co może doprowadzić do ich osłabnięcia. O słabnięciu państwa mówiło dwóch filozofów na łamach Polityki: Kristev i Bauman. Obaj w tonie alarmistycznym, ale poza tym tonem wydaje mi się, że mieli rację. Słabnięcie państwa to nie kryzys kapitalizmu. W swoim artykule w Polityce wspomina Pan o wyrównywaniu się zarobków w skali świata. To jest niewątpliwy sukces kapitalizmu. Oby tak się stało.

  10. hmm… zbyt intelektualnie „naciagnięte: żeby było realne….
    czy nie prościej wytłumaczyć to czymś tak banalnym jak eksplozja radykalnej biedy…
    równanie wg mnie jest proste jak krzywa wznosząca na wykresach światowych cen żywności [agflacja to mała podnieta dla intelktualistów o pełnych żołądkach]: po 2008 roku [warto dodać, że trendy agflacyjne widoczne są od 2007 – następnie przyśpieszyły], na skutek regulacji zwinięto znaczną częśc z instrumentów składających się na zawiłą inżynierie finansową, w związku z czym wyniku bailotów, QE2 i podaży „pustego pieniądza’ stworzył się nawis inwestycyjny, który przesunięto na rynki spotowe, które ładnie ciagną w górę min. ceny zywności [zamaist konsumować produkty spozywcze, rozsądni aktorzy rynków w nadzieji na wzrost zysków trzymają towar w magazynach, a masa panów z Wall Street tworzy papiery bazujące na tych wzrostach], doprowadzjąc tym samym do eksplozji biedy na świecie [przecież dopóki różnoracy watazkowie a la Kadafi odpalali część kasy (z geszeftów z postsolidarnośćiowym PGNIG’e, Shellem dbającym o „wartości” i tysiącem innych firm) na wegetacje lokalnej biedoty jakoś nie mysleli oni o rewolucjach, dziwnym trafem w 2010 ceny ropy zmalały a żwyność nadal drożała]…
    wg mnie to po prostu wybuch gniewu na tle tak banalnych potzreb jak głód [powiedzmy stosując figurę z krainy intelektualisów to „gniew ekonomiczny” a la Ost]

  11. @Krzysztof Mazur: dzięki, zdecydowanie ciekawiej, nie odrzucam przy tym Pańskiej oceny że na żadnym ze wspomnianych pól się nie znam. Dlatego staram się wspierać mądrzejszymi od siebie. Pisze Pan o potrzebach – akurat siedzę w projekcie będącym pokłosiem brytyjskiego projektu „Mapping Human Needs”. Polecam książkę „A Theory of Human Needs” Iana Gougha. On akurat zaczyna tam, gdzie Pan kończy .. i tyle teoria: to znaczy pokazuje, że kwestię potrzeb można zobiektywizować. Podobnym tropem idą Martha Nussbaum, Amartya Sen i jeszcze parę osób. Piszę to żeby pokazać, że w naukach społecznych, z ekonomią włącznie nie sposób kwitować raz na zawsze.

  12. @h2ols: sama bieda nie wystarczy, są biedniejsze kraje i społeczeństwa, niż w Egipcie lub Tunezji. Na placu Tahrir nie protestowali fellahowie. To zresztą typowy mechanizm dla rewolucji – wybuchają nie wtedy, gdy jest szczególnie źle, lecz gdy owoce rozwoju (przypominam, że Egipt ma od wielu lat wzrost na poziomie 5 proc.) są nierówno dzielone, a aspiracje nie znajdują zaspokojenia w sklerotycznym systemie. Chiny zaczynają powoli odczuwać ten sam problem – nadpodaż ludzi z wyższym wykształceniem, dla których nie ma zatrudnienia. Hu Jintao już szykuje grunt dla absorpcji wybuchów niezadowolenia.

  13. @Edwin: hmmm.. a czy „nadpodaż ludzi z wyższym wykształceniem, dla których nie ma zatrudnienia” to nie jest po prostu bieda? to przecież globalny trend spowodowany mówiąc Beckiem „brazylizacją świata pracy” [przypomnijmy sobie polską transformację i receptę na bezrobocie: nie mamy dla was pracy, ale możecie studiować]. argument ze „wzrostem” mnie nie przekonuje [Polska po 1989 ma zagregowany wzrost pewnie także przyzwoity a realny obraz jest taki, że wiekszość „szaraczków” po opłaceniu rat hipoteki i czynszu ma dochód rozporządzalny kwalifikujący do pomocy socjalnej]. poza tym we współczesnym świecie nie liczy się zatrudnienie, lecz moc nabywcza. w końcu parafrazując znaną Panu amerykańska dziennikarkę, większośc tych rewolucjonistów żyje po to, by pracować za grosze… i to jest chyba dominująca globalnie forma zatrudnienia!
    co do potrzeb, to ta dyskusja służy chyba jedynie budującym na tym dyskursie kariery akademickie… no i marketerom ;] w końcu przy odpowiednim „torowaniu” wszytsko może sie stac potrzebą [ wszak w naukach społecznych odpowiednio kręcąc wskaźnikami/pojęciami otrzymujemy w końcu to, co mamy otrzymać ;]]

  14. @ha2ols: mam wrażenie, że myślimy o tym samym. Mnie chodzi o to, że sama bieda nie wystarczy – musi być odpowiednia struktura tej biedy i wynikające stąd poczucie krzywdy oraz gniew, dalej możliwości artykulacji politycznej. W zależności od tego mogą być różne mechanizmy rewolty, może też mimo skrajnej biedy jej nie być.

  15. @Edwin: moim zdaniem to tliło się w tych państwach od lat, a zasługą mediów internetowych było to, że pomogły kolportować emocjonalny zapalnik z Tunezji, czyli odwagę. hmm.. czy krzyk rozpaczy to artykulacja polityczna? tego nie wiem, bo i tak ci którzy wskoczą na falę rewolucji jako samozwańczy przywódcy staną się pewnie jedynymi beneficjentami przemian zarówno w wymiarze politycznym, jak i ekonomicznym…
    poza tym zatrważająca jest ta impotencja w kwestii przemian , o których mowa Polaków jako spadkobierców analogicznych procesów [widocznie bardziej niż wielkie imaginaria takie jak wolność, nominalnie wolne wybory, etc. cenimy sobie bardziej promyki słońca i nadskakujących w hotelach quasiniewolników]….

    off topic w kwestii potrzeb: czy taki dyskurs jest uprawniony przyczynowo [czyli w świecie eksplozji „nadmiaru” szukamy jakie tak na serio mamy potrzeby i które z nich są elementarne oraz to jak wpływaja nma introspektywną satysfakcję z życia]? czy nie jest przypadkiem tak, że tam gdzie istnieje pieniądz jako zapośredniczenie wymiany [i zaufania] tam zabito naturalną [w sensie prymarną]hierarchię potrzeb. stąd też najpierw jest wirtualna moc nabywcza, a potem oczekiwania i potrzeby. moc nabywcza zdaje się być metapotrzebą, tzn. wyznacza horyzont kreacji oczekiwań, które z kolei definiuja indywidualna hierarchie potrzeb [w końcu nie trzeba się zbytnio gimantykować by wykazać, że np. czytanie, edukacja, konsumpcja mediów niekoniecznie stanowią przestrzeń naturalnych oczekiwań]. nieprzypadkowo Smith fundując kapiatlistyczną ekonomię stawia słynny bon mot ”Nobody ever saw a dog make a fair and deliberate exchange of one bone for another with another dog,” [http://www.nytimes.com/2005/06/05/magazine/05FREAK.html?pagewanted=all]. w końcu skoro w głosnym eksperymencie nawet kapucynki nauczyły się wymiany pienieżnej [i prostytucji] to chyba zasadne jest mówić, że to kumulacja mocy nabywczej jest współcześnie najwyższą z potrzeb [bez wzgledu na to jak to moralnie zwaloryzujemy, w końcu najczęściej głoszone wartości rozmijaja się z praktycznymi decyzjami i działaniem] – to moment zapośredniczenia w pieniądzu pokazuje, że mamy subiektywną wartość/hierarchię bodźców zaspokojajacych efemeryczne potrzeby, zachcianki [http://www.q-group.org/archives_folder/pdf/spring2008/ChenBehavioralBiases.pdf]. tym czasem nauki społeczne i marketerzy próbuja powiedzieć, że jest odwrotnie, tzn. rozpoznajemy potrzeby a dobry wujek rynek pozwala nam je zaspokajać [oczywiście chwilowo] oraz, że im lepeiej owe potrzeby rozpoznamy, stworzymy ich hierarchie tym większa satsyfakcje z zycia bedziemy odczuwali…. jakos nie widać tego w statystykach przestępstw, samobójstw i „depresji”

  16. Jak słyszę co wyprawia Kadafi i oglądam obrzydliwą mordę lub raczej maskę tego średniowiecznego satrapy to zastanawiam się jak cyniczny jest Zachód, skoro układa się z tak nieobliczalnym i groźnym bandytą. Ten sam typ, który sponsorował terrorystów, którzy wysadzili samolot PAN AM nad Lockerbie w Wlk. Brytanii (ponad 250 zabitych), a dzisiaj topi we krwi rewolucję, nagle z dnia na dzień stał się „przyjacielem USA i Francji”. A wszystko dlatego, że Libia ma najbardziej pożądany narkotyk Zachodniego Świata, czyli ropę.

  17. mając sporo wolnego czasu i jeszcze więcej wątpliwości dotyczących rzekomego zapału demokracyjnego w Egipcie zrobiłem małą retroprasówkę. za najlepszy tekst, który znalażłem w prasie poslkiej i zagranicznej uznałem tekst Pana kolegi, mianowicie Wawrzyńca Smoczyńskiego [http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1513148,1,egipt–czy-armia-zaprowadzi-demokracje.read]. świetnie pokazuje bliskie także i mnie obawy i wątpliwości. jakoś nie widzę przez analogie tekstów, które w 1989 roku cieszyłyby się z objęcia władzy przez generalicję. to generałowie z rozdania Mubaraka dokonają preselekcji warunków ustrojowych Egiptu, to też oni zdecydują o tym jak zapewnić sobie kontynuacje swoich geszeftów, oraz to oni wyznaczą kształt „politycznego HR’u” [popatrzmy na Polskę: wbrew tezom Staniszkis to wspólne ustalenia i wspólne doświadczenia generacyjne wyznaczyły horyzont i interesy polskiej (bio)polityki – w sensie wspólnoty „plemiennych” relacji]. moim zdaniem przyszłość Egiptu bedzie conajwyżej „turecka” [czyli nastąpi jednostronne pokrojenie tortu przez armię – egipskim Jaruzelskim ( który do „łupów” transformacji miał dopuścić także inne niz armia środowiska) miał być Gamal Mubarak .

  18. off topic: może jeszcze mała łamigłowka – skoro zarówno amerykańskie media, jak i amerykańscy politycy mają usta pełne frazesów o demokratyzacji, wartościach [co widoczne także w dyskursie o „3 fali”, soft power], dlaczego Amerykanie i wplywowe media boją się udziału w demokratycznych wyborach zdeklarowanych fanów religii islamskiej, natomiast nie byli [nie są] przeciwnikiem udziału w demokratycznych wyborach zdeklarowanych fanów religii chrześcijańskich [ w tym także katolickich fundamentalistów]? czyżby recepcja i relewancja polityczna Huntingtona była tak silna? czy też tak głęboko drzemią utajone postawy dotyczące rzekomej wspólnoty wartości i dziedzictwa chrześcijańśkiego?

  19. Czy bierze, ktoś pod uwagę koncepcję świadomej destabilizacji w regionie krajów arabskich, po to by móc dokonać zniszczenia irańskich instalacji nuklearnych. Chaos i brak ośrodków decyzyjnych w regionie otwiera drogę do większej swobody działań bez obaw o konsekwencje interwencji zbrojnej, szczególnie gdyby atak na instalacje miał dokonać Izrael. Szczerze mówiąc o słodką naiwność zakrawa wiara w spontaniczność rewolucji.

  20. Myślę że przecenia Pan siłę tych twitterowo-facebookowych „rewolucjonistów” 🙂 Niestety ten sam błąd robi większość zachodnich mediów, bo po prostu jest im tak wygodniej – bez wgłębiania się w zawiłości lokalnej polityki serwują proste i miłe dla ucha odpowiedzi. Osobiście bardziej obstawiam, że mamy do czynienia z „rewolucjami” na modłę Rumuńską, w której niby lud obala bezpiekę, ale tak naprawdę bezpieka ogrywa „lud” tworząc system w którym wszyscy – od skrajnej prawicy do skrajnej lewicy – to starzy towarzysze od kielicha w KC.

  21. Rewolucje arabskie maja swoj silny kontekst socjalny i idealizowanie ich jako ruchow demokratycznych jest conajmniej przedwczesne.
    W Egipcie protestowaly ramie w ramie Facebook i przeciwnicy prywatyzacji narodowego bogactwa, jakim w Egipcie jest jeszcze wciaz przemysl bawalniany.
    W naszych szerokosciach geograficznych stopien prywatyzacji majatku panstwowego jest podstawowym miernikiem nowoczesnosci. W tym wypaku przeciwnicy Mubaraka nie skalali sie raczej postepowoscia. Takie przyklady mozna mnozyc. Nie kazda rewolucja na swiecie musi automatycznie owocowac demokracja w zachodnim stylu.
    A jesli juz, to bedzie to raczej przypadkowy produkt uboczny obecnych wydarzen, a spewnoscia nie regula.

  22. Ciężko dyskutować przy odświeżaniu raz na dobę…..

    Dwa czynniki w mojej ocenie determinują ten region.
    Religia regulująca całokształt życia.
    Struktura rodziny.
    Trzecim czynnikiem jest wywodząca się z poprzednich struktura plemienno- klanowa.

    Nie da się zrobić żadnej zmiany bez ich rozbicia. Ktokolwiek do władzy dojdzie na fali rewolucji, będzie MUSIAŁ zgodnie z tradycją faworyzować swoich ziomków, krewnych i potomków……
    Obiektywna ocena, awansowanie za zasługi, nie zmieści się po prostu w stereotypach społeczeństw islamskich.
    Potrwa kilka wieków, zanim podglebie przesiąknięte krwią poprzednich zrywów dojrzeje do demokracji…..

  23. Też nie wierzę w historyczny determinizm. Ale także nie sądzę, aby arabskie wrzenie miało podłoże li tylko socjalne. Coś zaczyna pękać w świadomościach ludzkich. Owszem, biednemu chleb na myśli. Ale dziś także z apetytem na chleb w parze idzie niesmak dla omast na siłę serwowanych przez „cywilizację”. W tym kontekście islam ma wielką przyszłość. Sądzę, że Nostradamus trafnie przepowiadał pyrrusowy wprawdzie, ale sukces jednak wyznawców Mahometa.

  24. Szanowni dyskutanci,
    czekam na wynik uczciwych wyborów powszechnych w Egipcie (Tunezja to przypadek szczególny świata arabskiego i islamu; zaczęło się nieprzypadkowo tam i może tam byc inaczej, niż gdzie indziej). Ciekawa jestem, jak wtedy wytłumaczycie, że Bractwo Muzułmańskie zmiażdżyło całą resztę?

  25. Szanowni dyskutanci ,
    a co z Chinami ? ewakuowało się,wg euronews ,z Libii,
    ok 2000 osobników.Luksusowym promem.Czekają w La Valetta na samoloty.Nie schodząc na ląd. Organizacja.
    CIA,SIS,i takie inne,do pięt im nie dorastają.Oczekuję,że nie tylko,jak dotychczas „Wschód jest czerwony”.Bliski Wschód oczekuje,z niecierpliwością,na podobne miano.Konfucjusz nie mógł poznac Islamu.Ale poznając na pewno by go polubił.

  26. Może trochę światła rzuci tekst z GW jednak:
    http://wyborcza.pl/1,98077,9169249,Rewolucja_zaczela_sie_od_Kuronia.html
    Nie zapominajmy o pokoleniu współczesnych wyrzutków (Z. Bauman), które może rozpieprzyć nawet stabilne demokracje. Co ma robić kilka milionów młodych z wyższym wykształceniem, których oszukano wizją dostatku po ukończeniu studiów.
    Nie przeceniajmy internetowych komunikatorów, za pomocą których można skrzyknąć 1000 ludzi na bitwę poduszkami w rynku, ale na pewno nie do buntu i rewolty. To tytaniczna praca i można nikogo zwodzić i oszukiwać, że będzie fajna zabawa.
    Pozdrawiam

  27. Wprawdzie dawno jest po opublikowaniu tego blogu, ale pozwoliłem sobie napisać kilka słów na ten temat. Owa rewolucja ta naprawdę nie jest rewolucją tylko ustawienie lub przetransponowanie nowych proporcji światowych w dostępie do ropy. Obecna, a raczej dotychczasowa proporcja wypadał w znacznym stopniu dla USA i pozostałych krajów zachodnich. Kolejnym wielkim graczem na arenie paliwowej są Chiny, które powoli, ale w postępie prawie geometrycznym zaczynają konsumować ropę. Największe koncerny światowa są związane z rynkiem chińskim. Jak pokazuje historia, na bliskim wschodzie udała się jedna zdalna rewolucja w latach 70 w Iranie. Obecny przykład raczej odnosi się do zdalnej rewolucji internetowej i to wykonanej przez chiny. Otóż firma google zamknęła swoją firmę w chinach, ale rząd i wojsko chińskie posiada całe sztab informatyków, którzy stworzyli całkiem dobre oprogramowanie i w sposób niezauważony doprowadziło do działań w internecie. W konsekwencji doszło do zamieszek w wielu krajach arabski i do powolnej zmiany proporcji w konsumpcji ropy. Po ustabilizowaniu sytuacji, która nastąpi w najbliższym czasie większość kontraktów pozostanie w firmach amerykańskich, ale kierunek dostaw będzie zmieniany w kierunku chin. Nie bez znaczenia była też wizyta Obamy w Chinach i rozmowy poza protokołem, które nie zostaną ujawnione.

  28. Czy moze mi ktos wytlumaczyc, dlaczego jak Serbowie zabili (zamordowali ?) ~40 Albanczykow, to wkrotce potem lotnictwo NATO bombardowalo wazniejsze obiekty w Serbii, a teraz jak Kadafi zlikwidowal kilka tysiecy cywilow (3000-6000 ?) to … cisza.

    Jakie kalkulacje za tym stoja ? Moge sie tylko domyslac, ze Polska nie pali sie do interwencji w Libii, bo wolala by wieksze zaangazowanie UE i NATO na kierunku wschodnim (Ukraina, Bialorus). A bez demokratycznej Libii ciezko bedzie stworzyc propoagowana przez Francje: Unie Srodziemnomorska.

    Ale czy to prawda, czy tylko moje domysly ? Czym sie kieruja inne kraje ? Gdzie jest w tym wszystkim chociaz odrobina moralnosci ?

    Osobiscie uwazam, ze z dyktatorami, tak jak z piratami nie nalezy ukladac sie, bo zawsze beda traktowali to jako oznake slabosci (byc moze mialbym inne zdanie, gdyby moja rodzina byla zakladnikami ?). Jestem tez przekonany, ze ustepstwa wobec dyktatorow (nb. aby ocalic bulgarskie pielegniarki, albo szwajcarskich biznesmenow) zawsze prowadza predzej czy pozniej do jeszcze wiekszych ofiar. Osmieleni dyktatorzy posuna sie jesze dalej i jeszcze dalej, … az w koncu ktos powie NIE.

    A z Libia sprawa wydaje sie tak prosta. Wystarczylo by zabronic lotow libijskich samolotow wojskowych i stracic 1 czy 2 w razie czego. Straty i ryzyko male, a impakt wielki. W dzialania ladowe, nie trzeba bylo by sie wplatywac. W razie czego mozna by poprzec wyslanie odzialow Egipskich i Tunezyjskich i analogicznie jak w Awganistanie usunac dyktatora rekami innych krajow arabskich.

    Najbardziej zainteresowani powinni byc w tam Francuzi. Takze USA zyskaly by: za niewielka cene i ryzyko pokazaly by np. Chavezovi, ze nie ma z nimi zartow i zeby nie brykal.

    Ale do tego wszystkiego trzeba by miec ? jaja. Jestem coraz bardziej przekonany, ze tzw ?real politik? prowadzi do niczego.

  29. @W momencie gdy w każdym obszarze życia rola państwa rośnie Pan uparcie twierdzi że dzieje się to w oparciu o ideologię która każe ten udział minimalizować

    Jasne o real demoludów był inny niż postulaty socjalistów utopijnych i co z tego? To jest bzdura co piszesz. Prywatyzacja coraz większych obszarów sfery publicznej poza Skandynawią jest faktem, rozkład walfere state też i logika komercyjna w coraz większych obszarach życia. I korporacje „Zakony kapitalizmu” i „wolność” rynków, spłaszczanie stawek podatkowych, „wolny przepływ kapitału” i wolny handel facto. Oto rzeczywistość ostatnich 20 lat. Poczytaj, bo ja wiem Graya sprzed 20 lat i to co pisze teraz. Mieliśmy dominację neoliberalnego paradygmatu czy tego chcesz czy nie. Czy np. rola USA po utworzeniu FEDu w polityce monetarnej USA wzrosła? Przecież Fed nie jest instytucją państwową ani publiczną, nie realizuje też interesu publicznego. Cieszy się przywilejami instytucji publicznej, ale instytucje demokratyczne nie mają nad nią żadnej realnej kontroli. Więc Twoja obrona terminu neoliberalizm rodem z powiedzmy prof. Gwiazdowskiego jest naiwna.

  30. Fakty Panowie!
    „sa dobrze wyksztalceni.kompetentni w technikach…”Pamietajmy o tym,ze w krajach arabskich powstaje skandalicznie malo innowacji,co ma wyraz w bardzo malej liczbie patentow w stosunku do Zachodu, Stanow,Dalekiego Wschodu.Jest to tym bardziej dziwne jesli zna sie historie tych krajow i ich wplyw na kulture i nauke europejska.Nie pomaga im nawet to, ze dzieki swojej religii moga przez cale zycie patrzec trzezwo na swiat.
    Dlatego wierze,ze ta „wiosna” pozwoli im zajac nalezne miejsce w cywilizowanym swiecie , co by bylo bardzo korzystne dla Europy.
    Na marginesie mozna dodac,ze w wojnie Dzihadu z Mcdonaldem wygral Internet.

  31. Szanowny Panie Redaktorze,

    nareszcie jakas normalna dyskusja ‚pod’ artykulem, przeczytalem ja z zainteresowaniem. Mnie w tym wszystki niepokoi troche podejscie Zachodu do konfliktu w Libii. Wiem, ze jest to pewne uogolnienie, bo mamy tu UE, USA, a w ramach UE np. smiala propozycje interwencji zbrojnej w Libii – pomysl brytyjski, bo Kadafi ma bron chemiczna (nie biologiczna, jak to mmialo byc w Iraku). Wczesniej prezydent Sarkozy nalegal na wprowadzenie sankcji, UE zastanwiala sie nad interwencja militarno-humanitarna (swoja droga niezla zbitka slow), ale okazalo sie, ze bylyby klopoty z prawem miedzynarodowym. Nareszcie Unia nalozyla embargo na handel bronia z Libia, co oznacza zapewne niepowetowane straty dla koncernow zbrojeniowych. Teraz USA wprowadzaja na Morze Srodziemne lotniskowiec i okrety desantowe, a w nich ok. 4 tys.
    zolnierzy piechoty morskiej.
    Nie widze w prasie analiz, ktore by wskazywaly na to, ze troska Zachodu nie koncentruje się na losie powstancow, czy jak to sie mowi teraz, rebeliantow, tylko na tym, zeby do libijskiej ropy miec swobodny dostep i to po wczesniej ustalonych cenach. Chcialbym wiecej poczytac o tej hipokryzji i watlych w swej wymowie apeli ze strony UE, zeby Kadafi wreszcie przestal zabijac ludzi. Tego typu dzialania nawatlaja nieco autorytet Brukseli, jak sadze.

    Łączę wyrazy szacunku

  32. A propo rewolucji w Egipcie:

    co zrobili rewolucjonsci po zakonczeniu rewolucji?
    Urzadzili TEDx Cairo http://www.tedxcairo.com/

    Polecam w szczegolnosci 10 minutowe wystapienie Wael Ghonima http://youtu.be/SWvJxasiSZ8

    (link dzieki uprzejmosci Sylwi Presley z Global Voices http://pl.globalvoicesonline.org/)

    pozdrawiam, WMS

  33. dzisiaj Dzień Kobiet. I ja kwiatka dostałam. 🙂 Niestety pisze sie o tym, jakże potrzebnym dniu rzadko . Nawet u osławionego Bobika nic , tylko klepią wiersze o jakimś wilku i babci co widziała kreta jak szedł z zebrą. Czy kobiety wreszcie zalożą jakąś swoją partię i zaczną pilnować babskich interesów? ..

  34. Fukuyama napisał coś kiedyś, co przybrało znamiona prawdziwości? Ja tam widzę tylko modne frazesy, oddające frustracje i obsesje amerykańskie. Co do klasy średniej: przedłużył po prostu sytuacje w USA.

  35. h2ols 2011-02-24. 0039:

    [ wszak w naukach społecznych odpowiednio kręcąc wskaźnikami/pojęciami otrzymujemy w końcu to, co mamy otrzymać ;]]

  36. @jarzebina:
    spoznione, ale serdeczne…
    bardzo mi przykro, ale tendencja wydaje sie byc raczej odwrotna:
    „chusta, na kolana,
    i calowac reke imama”…

  37. Nikt nie chce udzielić „bratniej pomocy” Libii.
    Ale Bahrajn ją otrzymał……
    Czy potępiana przez Zachód i naszych lokalnych patriotów nasza wycieczka do Czechosłowacji w 1968 czymś się różniła od interwencji saudyjskiej obecnie?

    Ciekawa opinia…
    http://alfaomega.webnode.com/

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php