Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

4.04.2011
poniedziałek

Sztuka publicznej rozmowy

4 kwietnia 2011, poniedziałek,

Alek w komentarzu do poprzedniego wpisu napisał:

Edwinie, „społeczeństwo” nie jest chyba dobrym terminem i myślenie w kategoriach „gadania ze społeczeństwem” może przesłaniać, co jest do zrobienia. Abstrahuję trochę od kwestii energetycznych czy rozwojowych, ale wydaje mi się ogólnie, że coraz trudniej jest wierzyć, że reprezentacja grup interesu jest równoważna głosowi społeczeństwa. Wprowadzenie reform niestety nie polega na dyskusji ze społeczeństwem, tylko na dyskusji z tymi, którzy chcą rozmawiać, a to niestety duża różnica. Przykładem dyskusji ze społeczeństwem o trudnych tematach była np. niesamowita, moim zdaniem, debata o reformie systemu emerytalnego pokazana w prime time. Dla mnie, jeśli mam być szczery, momentami niezrozumiała.

Już pisałem, że spór o OFE nie miał charakteru społecznej debaty, tylko był polemiką zaangażowanych w sprawę polityków i ekspertów oraz grup interesów. Oczywiście, można jak chcesz Alku, czekać aż się społeczeństwo samo zgłosi (zazwyczaj się zgłaszają grupy interesów), albo jednak zastosować różne metody angażowania. Wiedza, jak każda inna. We Francji np. działa Komisja Narodowa Debaty Publicznej, która jest odpowiedzialna za organizowanie debat na kluczowe kwestie, np. rozwój nanotechnologii. Komisja dysponuje całą technologią organizowania debaty w skali ogólnokrajowej. Od razu zaznaczę, że nie zawsze technologia ta działa: podczas debaty o nanotechnologiach doszło do awantur, bo zbyt silnie artykułowały swój głos grupy fundamentalistów ekologicznych i anarchistów, prowadząc do zerwania rozmów w niektórych miejscach.

Drugim elementem debaty jest zasada otwartości, jeśli chodzi o kwestie ekologiczne, to Francuzi mają obecnie wpisane do konstytucji prawo dostępu do wszelkiej informacji dotyczącej stanu środowiska. Podobne metody stosuje się w wielu innych krajach: zorganizowany proces rozmowy z ludźmi (jeśli nie lubimy słowa społeczeństwo) i dostęp do informacji. Podejście takie nie wynika jedynie z miłości władzy do ludu, lecz również z uświadomienia sobie, że wiele współczesnych problemów swoimi konsekwencjami wychodzi poza obszar kompetencji ekspertów, dlatego lepiej korzystać z wiedzy rozproszonej. Polecam brytyjskie opracowanie „Involve 2010. Talking For a Change”. Jego autorzy wychodzą z założenia:

The nature of the challenges that governments are dealing with have changed ? they are now much less simple, less bounded and more intractable. From climate change and the ageing population, through to the rise in the prevalence and cost of chronic illnesses, the problems governments face today are complex and interlinked in many different ways. These issues permeate our daily lives. They affect and are affected by the way people behave, consume and communicate. There are no clear solutions to these problems; they are almost impossible to deal with using a traditional, expert driven, policy?making process.

Czyli zwykły pragmatyzm.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. Panie Edwinie kilka następujących wątpliwości:
    1. czy możliwa jest debata w kraju, w którym „niewidzialny obywatel” został sprowadzony wyłącznie do narzędzia wrzucającego co pewien czas kartkę do urny wyborczej [smutny jest ten triumf ekonomicznej wizji demokracji we wszystkich krajach, które zainicjowały przemiany w 1989 roku]?
    2. czy możliwa jest debata, w kraju w którym od najmłodszych lat wchodzi się w ramy jednej prawdy religijnej, naukowej czy też o ironio prawdy tego, co dany autor chciał powiedzieć na lekcjach języka polskiego? czy możliwa jest debata w kraju, w którym każdy ma licencję na dogmat o nieomylności przez co przestrzeń publiczna wypełniona jest jedynie monologami? czy możliwa jest debata w kraju w którym stygmat „filozofa”, „heretyka” jest publiczną obelgą?
    3. czy możliwa jest debata w kraju, w którym przez ostatnie 20 lat wszelkie sprawy rozgrywane są w oparciu o „logikę planktonu”, tj. prawo dotyczące nauczycieli piszą uzwiązkowieni nauczyciele przez co to oni są głównym beneficjentem szkół, akademicy tworzą reformy szkolnictwa w wyniku czego głównym priorytetem jest liczbą w bilansie przeznaczona na płace, to samo w NFZ [dynamika nakładów na pensje lekarzy wygląda w ostatnich 6 latach jak wykres w broszurze jakiegoś TFI], OFE i zaangażowani w nie ludzie chcą pisać prawo dotyczące OFE, stawiając przy tym swoje środowisko jako jedynego dyspozytora prawdy dotyczącej nieistniejącej przyszłości, korporacje i firmy doradcze które piszą nowele podatkowe… i tak w nieskończoność można by mnożyć… zaczynając od prywatnej imprezy UEFA za którą płacić będziemy przez najbliższe 15/20 lat… wynik tych procesów jest taki, że wzrostowi indywidualnego bogactwa towarzyszy publiczna degradacja wszystkiego co nominalnie jest wspólne, a krajobraz polski wypełniają mówiąc Bareją „wielkie, słomiane inwestycje” [tylko w ubiegłym tygodniu widziałem 4 Orliki, które są tak wykonane/zaprojektowane, że po roku użytkowania nadają się do remontu [w mieście powiatowym, z którego pochodzę powstały 3 boiska za ok. 2.5 miliona PLN, a dla porównania biblioteka publiczna wygląda jak gierkowski skansen] – ale czego wymagać skoro w przetargach na poziomie gminnym jakość i doświadczenia nie należą do zalet, wszak „plankton” się wyżywi]. o potworkach typu stadion miejski [dla prywatnej firmy jaka jest klub piłkarski – sic!] w Poznaniu nie wspominając…

  2. Zacznę od najprostszego.Nie dla demonofobii i wszystkich innych fobii!
    Jestem za debatą, szerokimi konsultacjami społecznymi, informowaniem społeczeństwa. Jak to zrobić nie wiem, nie znam się na tym.
    Ale czytam, że Redaktor wie i się zna, wiec go w ciemno popieram. Jak trzeba będzie, przed podpisaniem apelu czy petycji do władz się nie uchylę a w debacie wezmę udział.
    Ufam ekspertowi i nie ma w tym co napisałem, cienia ironii.

    Wrócę do poprzedniego bloga.
    Pisze autor, że problem w tym, że coraz trudniej o niezależnego eksperta. Bo granty od przemysłu, bo mogą chcieć niewygodne fakty ukryć. Dodam jeszcze od siebie, że mają do tego, własne przekonania.
    Ale wiedza jest rozproszona, naukowców dużo, spisek jest niemożliwy.
    Trzeba krytycznie czytać ekspertyzy fachowców posiłkować się różnymi i wyjaśniać sprzeczności, jeśli by się pojawiły.
    To, że problem jest złożony, interdyscyplinarny, nie znaczy, że nie można go w różnych aspektach analizować i potem do kupy złożyć, żeby wyciągnąć wnioski.
    Szczegółowa wiedza o energii jądrowej rzeczywiście była ukrywana przed społeczeństwem z powodu zastosowań militarnych, ale nie była ukrywana przed naukowcami a to też obywatele, a do tego chyba jeśli chodzi o energetykę jądrowa i jej skutki dla społeczeństwa, to ten rąbek tajemnicy, już dawno został uchylony. Nie dla scientofobi! 🙂

    Oczywiście, że energetyka jądrowa nie rozwiązuje wszystkich problemów energetycznych, podejrzewam, że ambitne plany szybkiego otwarcia EJ wezmą w łeb. Zwłaszcza jak rząd będzie je w ten sposób realizował, że aby stworzyć silny podmiot, mogący udźwignąć ciężar inwestycji będzie „sprzedawał” jedną państwową firmę drugiej, kasując po drodze 7 miliardów złotych które można byłoby przeznaczyć na inwestycje, jak to miał a może jeszcze ma w planach.
    Sercem i rozumem popieram zarówno unowocześnienie przesyłu, jak i produkcję ze źródeł rozproszonych, bo interesując się ekonomią, wiem dobrze jaką cenę się płaci za monopole.
    Ale energetyka jądrowa nie jest konkurencją dla rozproszonej. Chciałbym, żeby była konkurencją dla skupionej, węglowej. A zresztą uważam, że przez długie lata będziemy skazani na jedna, drugą i trzecią.
    O nadprodukcję bym się nie martwił. Z punktu widzenia konsumenta, to korzystne zjawisko.
    O inwestycje też, państwo już się martwiło o prąd, to wtedy stopnie zasilania w radio zamiast reklam były. Niech się państwo martwi o infrastrukturę, o sieci przesyłowe, bo to nam zapewni konkurencyjny rynek i monopoli nie trzeba się będzie bać.
    Napisałbym coś jeszcze o debacie na temat OFE ale się obawiam, że ludzie przewiną wtedy cały komentarz, to może później

  3. Co do debaty społecznej na temat OFE to zgadzam się z gospodarzem, że jej nie było. I nie mogło być, bo deklaratywne intencje rządu były inne niż faktyczne, co w trakcie debaty musiałoby wyjść.
    Nie chodziło o żadną reformę systemu emerytalnego, tylko o ukryte podniesienie podatków.Bo przed reformą, płacąc składki na ZUS które są podatkiem, tyle że z konkretnym przeznaczeniem, każdy z nas część z tego podatku lokował w obligacjach skarbu państwa. Za pośrednictwem OFE, na sfinansowanie emerytur w przyszłości.Po reformie, składki nie uległy zmniejszeniu, ale już nic nie odkładamy czyli faktycznie podatki wzrosły.
    Cała ta otoczka intelektualno-arytmetyczna którą nam zaserwował rząd, miała za zadanie tylko odwrócić uwagę od tego prostego zabiegu.
    Słyszałem taką historię.W czasach PRL, jak obowiązywała ustawa o małym ruchu granicznym i prywatny handel zagraniczny był nazywany przemytem, pewien mieszkaniec pogranicza, codziennie na ramie roweru przez granicę worek piasku przewoził. Celnicy podejrzewając go, że pewnie coś przemyca mu ten piasek przesypywali i szukali.
    Później się okazało, że on rowery przewoził 🙂

    Żeby była jasność, nie jestem zwolennikiem OFE a wręcz przeciwnie, choć z innych pozycji niż zwolennicy tej „reformy”.
    Jestem zwolennikiem zrównoważenia budżetu, nie chcę prowokować politycznej dyskusji, czy aby go zrównoważyć powinno się ciąć wydatki, czy podnosić podatki, a jak tak to które i komu.
    Można powiedzieć cynicznie, nie pierwszy raz nas władza oszukała, ale może to nam na dobre wyjdzie, jak słyszałem od zwolenników tej reformy, świadomych manipulacji.
    Nie wyjdzie.
    Bo żeby nas oszukać, władza uciekła się do tragicznego w skutkach dla przyszłych emerytów zabiegu.
    Omamiła ludzi jakimiś zapisami w ZUS, w dodatku wysoko oprocentowanymi (w sumie dziwię się, że nie wyżej, jeszcze większe poparcie dla reformy by było) z których nasze dzieci ze względów demograficznych nie będą mogły się wywiązać.
    A ludzie omamieni, nie zadbają o swoją przyszłość indywidualnie, bo po co?
    Skoro emerytura pod palmami i w dodatku teraz od państwa, a więc jeszcze pewniejsza.
    I obudzą się z ręka w nocniku.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. w Polityce nr 13/2011 Wojciech Mazowiecki ma chyba trafną intuicję [szczególnie po burzy w okół RAŚ]: „w języku publicznym słowo naród jest wszystkim, społeczeństwo zaś nie istnieje”. utrwalają taki stan rzeczy media kreujące dyskurs [w końcu jest coś na rzeczy w postwittgenstein’owskim ujęciu, które sugeruje, że język wyznacza granice świata] publiczny. przecież nawet w buzzie sondazowym nie mówi sie już nawet o obywatelach-respondentach, lecz jako o „elektoracie” … o prawie do decyzji dla „niewidzialnych obywateli” w sprawie rzekomej „umowy spolecznej” nie wspominając.. widać to takze w prawie wyborczym: wszelkie majsterkowanie w nim ma być w interesie partii… jakoś nie widać w tym inicjatyw kreujących nowe formy partycypacji! w końcu najważniejszy jest epizodyczny fetysz frekwencji i partyjne korzyści. a zachodzi chyba spora rożnica miedzy frekwencją a zaangazowaniem?

  6. Interesujące nowe metody uzyskiwania energii…..
    http://www.rp.pl/artykul/637505_Ekologiczna-ropa-naftowa.html

  7. wiesiek59

    A niech się uda, jestem optymista jeśli chodzi o rozwiązanie problemów energetycznych w przyszłości. W końcu energii docierającej do nas ze słońca nie brakuje.Na razie, brakuje technologii która by ją odpowiednio tanio pozwoliła produkować.
    Gdybyśmy pieniądze, zamiast na dotacje do produkcji energii odnawialnej wydawali na badania nad nią, być może już dziś byśmy ten cel osiągnęli.

  8. Od jakiegos czasu czytam i czytam te krajowa prase internetowa i glowa mi puchnie. Nabywam tez strasznych kompleksow, gdyz coraz to ktorys dziennikarz albo jego czytelnik przywoluje nazwiska uczonego albo pradu czy kierunku filozoficzno-spolecznego, ktorego nie znam. Za kazdym razem kosztuje mnie to kilkadziesiat minut rozgrzewania sie mojego myslika zanim zdam sobie sprawe, ze za pomoca googla, paru ksiazek na polce oraz resztek wiedzy zapamietanej ze szkoly oraz nabytego doswiadczenia zyciowego jestem jednak w stanie przetrawic tezy autora danej wypowiedzi.
    Niestety, w lwiej czesci takich przypadkow, proces „usilnego starania sie o zrozumienie autora” konczy sie odkryciem, ze „cytaty z wielkich myslicieli” czy tez z „madrych i kompleksowych opracowan powaznych instytucji” maja sie tak do rzeczywistosci jak piesc do nosa. Strasznie rzadko albo nigdy nie pojawiaja sie w prasie wypowiedzi ludzi obdarzonych scislym umyslem, ktorzy uzywaliby cyfr, liczb i wzorow na poparcie swoich tez. Wydaje mi sie, ze tacy ludzie sa zajeci zarabianiem powaznych pieniedzy robiac cos pozytecznego/konkretnego, jak na przyklad projektujac nastepna srubke. Srodki masowego przekazu zostaly zawlaszczone (albo raczej znalezione na poboczu drogi, gdzie porzucili je owi pozyteczni ludzie) przez wolontariuszy, zawsze majacych o wiele wiecej dobrych checi i silnych przekonan anizeli rozumu.
    Ostatnie kilka miesiecy studiowania internetowej prasy polskiej, z ktora nie mialem duzego kontaktu od wielu lat, prawie zakonczylo u mnie proces przepoczwarzania w najbardziej skrajna forme jakiegos anarchisty.
    Wolajaca, gdzie tam, raczej wyjaca jak potepieniec slabosc intelektualna i nadzwyczjana mnogosc sposobow i ochotnikow gotowych do urzadzania innym zycia (od kolebki do grobu, uczenia, wychowywania, leczenia, modlenia, wojowania, itd) resztki wlosow na mojej glowie stawia na bacznosc.
    Ludzie kochane, urzadzajcie sobe sami swoje wlasne zycie na swoj wlasny pozytek! Ale podatki zbierajcie sobie tylko miedzy soba, O.K.? Zebym byl nie wiem jakim nieudacznikiem zyciowym, to i tak i tak jestem (bylem) w stanie zarobic duuuuzo wieksze pieniadze na wlasna emeryture i opieke na starosc anizeli cokolwiek jestescie/byliscie w stanie wymyslic. Z pomoca waszych filozofii, teorii i Bardzo Uczonych Komitetow Pracujacych Nad Przyszlosciowymi i Niewatpliwie Nowoczesnymi Koncepcjami.
    Nie wiem, czy jest to tylko polski syndrom, czy paneuropejski, czy wreszcie jakies socjalistyczne czy socjaldemokratyczne popluczyny po rewolucyjnych checiach przyblizania innym nieba niezaleznie od tego, czy chca owego nieba czy nie chca.
    W kazdym razie owocem czytania internetowej Polityki jak na razie jest u mnie coraz wieksza chec odcinania sie i izolowania od Madrych Co Cud Filozofow, Socjologow i Nigdy Niepraktykujacych Naukowcow W Dziennikarskich Skorach.
    Zabrania swoich pieciu zlotych i ukrycia sie tam, gdzie owoce pomyslow i przemyslen tych ludzi nie beda mogly mnie dosiegnac i wciagnac w swoje tryby. Inzynieria spoleczna spowoduje calkowita atomizacje i rozpad spoleczenstwa – to jest moja przepowiednia.

  9. Parker
    pragnie zastapic brudna i przestarzala polska energetyke weglowa nowoczesna energetyka jadrowa i rownoczesnie rozwijac w Polsce wszelkie inne mozliwe sposoby produkowania energi, pomijajac jedynie energie regenatywna.
    Moje watpliwosci do tego projektu :
    Czy Polska ma dostateczna ilosc srodkow na tak ambitne plany i czy aby cos zostanie dla energetyki konwencjona, jesli zdecydujemy sie na jadrowa ?
    Cykl inwestycyjny w energetyce jadrowej wynosi kilkanascie lat. Czy Polska ma politycznie (EU) i ekologicznie tyle czasu, na odnowienie swojej energetyki ?
    Dlugi cykl inwestycyjny niesie za soba takze inne zagrozenia. Park elektrowni atomowych w Europi, a przedewszystkim w Francji, wchodzi w wiek sredni, co niesie ze soba calkiem nowe doswiadczenia i zagrozenia. Czy nie odbija sie one aby negatywnie na nastawieniu polskiego spoleczenstwa do energetyki atomowej ?
    USA oglosilo embargo na Japonska zywnosc po Fokuszimie. Nie sadze tez, ze ktos ma ochote siedziec w nawet nieszkodliwie napromieniowanym japonskim samochodzi i to za darmo.
    Polska energetyka nie odznaczala sie dotychczas specjalna o troska osrodowisko naturalne. Bagatelizowanie efektow napromieniwania na polskich blogach, nie napawa takze w tej dziedzinie specjalnym optymizmem. Wszystko wskazuje na to, ze polska energetyka jadrowa ma tylko optycznie byc czyjsciejsza, jak energetyka weglowa.

    Co sie zas tyczy ekolgii, to nie jest ona hamulcem rozwoju, ale juz dawno, jego nieodlacznym warunkiem. Zdazyly sie o tym juz przekonac w Europie, nie takie potegi przemyslowe, jak Polska.

  10. @parker: Dobrą stroną debaty o OFE jest to, że rozbudziła świadomość wielu osób – choć chyba nie taką, o jaką spółce Tusk-Rostowski sp. z o.o. chodziło 😉 W mojej firmie, na 15 pracujących dla mnie programistów, było tylko trzech, którzy łudzili się, że wybierając „bezpieczniejszy” etat zamiast umowy o dzieło, mogą liczyć w przyszłości na większe bezpieczeństwo socjalne. Po tym teatrze obłudy, który rząd zaserwował nam w ostatnich miesiącach, w końcu przejrzeli na oczy i również przeszli na umowy o dzieło. To oznacza więcej pieniędzy dla nich, a państwo właśnie straciło co najmniej 150tyś zł rocznie w postaci utraconych składek i podatków. Zastanawiam się, ile osób w nadchodzących miesiącach zdecyduje się na podobny krok, i jak bardzo przyśpieszy to posypanie się tego naszego domku z kart 😉

    Osobiście ostatnio przeglądam sobie oferty zagranicznych banków w poszukiwaniu jakieś milszej przystani dla moich oszczędności, bo spółka Tusk-Rostowski sp. z o.o. przekonała mnie, że wcześniej położy łapę na prywatnych oszczędnościach, niż ruszy socjał. Nie ma to rozbudzanie świadomości mas pracujących – Tusk i Rostowski niemal dorównali Marksowi i Leninowi 😉

  11. O tym jak się kupuje ekologów……
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9383618,Nord_Stream_kupil_niemieckich_ekologow_za_10_mln_euro.html

    Najszczytniejsze idee można……kupić?
    Na tym świecie wszystko i wszyscy mają cenę……

  12. Jesli Panowie pozwola, to wtrace swoje trzy grosze;-)

    W pelni popieram prognozy Parkera odnosnie emerytur.
    Moge porownywac system polski jedynie z systemem niemieckim, bo ten znam na tyle na ile mnie dotyczy. W Niemczech mimo ze nie jest on jednorodny, tak jak w Polsce i tylko czesc spoleczenstwa jest zobligowana do placenia skladek w odpowiedniku naszego ZUS, juz od lat 90. mowi sie glosno o tym, ze emerytury oparte na koncepcji Bisamarcka nie wytrzymaly proby czasu, albowiem nie przystaje do zmian spoleczno-gospodarczych, ktore w miedzyczasie nastapily. I juz dwadziescia lat temu prognozowano, ze ok r 2030 mimo poboru zaleznych od zarobkow skladek jedynym wyjsciem bedzie jednolita minimalna emerytura dla wszystkich.
    Jasnym jest, ze nie wzbudzalo i nie wzbudza to entuzjazmu spoleczenstwa, ale od 20 lat ma ono swiadomosc nieuchronnosci przyszlych zmian, ktore oczywiscie niosa z soba poczucie niesprawiedliwosci losu u mlodszych.
    Starsi sa zadowoleni, bo mogli miec gorzej, wiec akceptuja nizszy niz zakladany wymiar emerytury, gdyz sukcesywnie obnizana jest relacja miedzy wysokoscia emerytury w stosunku do uzyskanych zarobkow.
    Sposob obliczania tej relacji jest bardzo skomplikowany. I ma sie procentowo nijak do faktycznych zarobkow pracownika, a zatem wszyscy maja swiadomosc tego, ze po przejsciu na emeryture ich sytuacja finansowa nawet w obecnym bismarckowym systemie drastycznie sie pogorszy. Niektorzy maja dodatkowo wypracowana emeryture zakladowa i ci sa w lepszej sytuacji.
    A zatem, ci ktorzy moga sobie na to pozwolic oszczedzaja dodatkowo na przyszlosc, najczesciej w postaci dodatkowego ubezpieczenia na zycie kombinowanego z ubezpieczeniem emerytalnym czy tez inwestujac w nieruchomosci, a od lat 90. rowniez w akcje( zacheta do tego byla szeroko reklamowana w telewizji emisja akcji Telekomu).
    Ale w tym wszystkim najwazniejsze jest to, ze spoleczenstwo jest od lat SWIADOME, iz musi samo sie za siebie troszczyc. Jezeli nie chce na starosc korzystac z pomocy socjalnej, ktora notabene pozwala na skromne zycie. ( sa tez wynaturzenia oczywiscie, znam ludzi majetnych, ktorzy swiadomie przechulali oszczednosci i u schylku zycia, kiedy juz nie maja sil, ochoty i srodkow na czerpanie z niego przyjemnosci, przechodza na garnuszek panstwa, ale to jest inny temat – panstwowy parasol ochronny).
    Zatem pamietam z jakim podziwem obserwowana byla tam i szeroko dyskutowana przez fachowcow polska reforma emerytalna. I wszyscy byli zgodni, co do tego, ze jest to krok odwazny i sluszny, i ze panstwo niemieckie powinno pojsc ta sama droga, ze wzgledow politycznych nie uczyniono tego.

    Roznica miedzy rzadami tu i tam jest taka, ze tam nikt nie obiecuje gruszek na wierzbie i przygotowuje mentalnie obywateli do wziecia odpowiedzialnosci za wlasny los. I wszyscy obywatele maja od dwudziestu lat swiadomosc nieuchronnosci agonii dotychczasowego systemu za mniej wiecej 20 lat, byc moze nawet wczesniej, a moze przy odrobinie szczescia nieco pozniej;-).

  13. I jeszcze taka ciekawostka odnosnie elektrowni jadrowych.

    Niemcy domagaja sie oficjalnie od Francuzow zamkniecia elektrowni jadrowej Cattenom polozonej przy granicy z Saarland.
    Od uruchomienia tejze w roku 1986 do dzisiaj nastapilo 750 mniejszych lub wiekszych awarii.

  14. @wiesiek59: Ano można – wiele firm inwestujących w dużych polskich miastach jest zmuszanych do płacenia za przychylność różnych organizacji „społecznych”. Zdarzają się też przypadki, że firmy podsyłają takich „przychylnych” ekologów na inwestycje konkurencji. Niech żyje dialog społeczny! 😉

  15. GW i podobne nibymedia same budują chlew , w którym mieszkają. I smród sami dostarczają. Jeśli powstaje fundacja ekologiczna to kogo mieli do niej wziąć. Gdzie dowód, że tamci zostali kupieni.
    I gdzie informacja, że fundacja będzie szła na pasku Nordstreamu. Czy z tego, że pieniądze dał Gazprom wynika, że to oszuści?

    Już dawno było wiadomo. że Gazprom musi stworzyć fundację, która będzie kontrolowała wpływ rurociągu na środowisko. To normalne i nawet bardzo potrzebne i to się chwali. Na tym właśnie polega ekologia żeby wielkie firmy same o to dbały.
    WWF i BUND to nie są organizacje, które można kupić. O tym wie każdy. I dowcip nie polega na tym, żeby polec w walce za czy przeciw rurociągowi jak to kochają robić Polacy, tylko, żeby na to wpływać. I żeby poprawić jakość za pieniądze inwestora. Co w tym złego?
    Nawet nie wiesz, że na każdym statku Gazpromu na Bałtyku był ekolog kontrolujący wpływ prac na ryby, ptaki i foki. Mieli zastrzeżenia stwierdzając jednocześnie, że nikt inny na świecie tego tak dobrze i ekologicznie nie robi.

    A Polaczek jak zwykle mało wie, jeszcze mniej rozumie ale się mądrzy, ma za złe i podejrzewa. Aby tylko zrobić aferę i insynuować, że ekologia to złodzieje.

    To jest właśnie polski wkład w ową dyskusję publiczną. Napluć, wyśmiać i podejrzewać.

  16. Vera pisze:
    2011-04-06 o godz. 08:57

    Czuję się osobiście dotknięty!
    Znając trochę mechanizmy działań człowieka, zasygnalizowałem problem.
    A Ty tak z buta…..
    Schroder „przypadkowo” otrzymał posadę w spółce gazowej?
    Kto płaci, ten wymaga.
    Ekolodzy robią wiele dobrych rzeczy, ale podejrzewanie ich o bezinteresowność jest nieludzkie. Też mają rodziny i dzieci. Korupcja jest immanentną cecha człowieczeństwa, nepotyzm i kumoterstwo również.
    Zaprzeczanie istnieniu zjawiska, nie sprawia że ono znika.
    Dulszczyzna?

    To samo dotyczy polityków, związkowców, dyrektorów, urzędników.
    Ważne jest aby na ich decyzjach zaważało bardziej dobro wspólne, niż osobiste. O proporcje egoizmu, chciwości, kontra postawy prospołeczne.

  17. Realista pisze:
    2011-04-06 o godz. 08:19

    Moja teza, którą od paru lat głoszę na blogach jest prosta:
    KAŻDA idea ma wymiar komercyjny……
    „jak nie wiesz o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze”……

    I o dziwo, sprawdza się tak jak brzytwa Ockhama!!!
    Życie ludzkie to splot interesów. Nieludzkie, czy nadludzkie byłoby zaprzeczanie istnienia tego zjawiska.
    Ale, „pożyteczni idioci” zawsze się znajdą……

  18. Realista pisze:
    2011-04-05 o godz. 22:03

    O co chodziło, to napisałem 🙂
    A odnosząc się do Twojego komentarza i do komentarza @marleny.
    Rząd niewątpliwie ma świadomość, że w przyszłości będziemy wstanie z budżetu tylko minimalne świadczenia wypłacać, finansowane z podatków.
    Zresztą wcale nie uważam, żeby to było niesprawiedliwe rozwiązanie.
    Nie uważam, żeby rolą państwa było zapewnienie obywatelom proporcjonalnej do zarobków, wysokiej emerytury. Jak ktoś całe życie dużo zarabia, to ma możliwość o swoją przyszłość na emeryturze zadbać. Musi mieć tylko tego świadomość.
    Działania rządu idą w tym kierunku.
    Bo czym innym, jak nie krokiem w tym kierunku jest zgoda na zatrudnianie lekarzy a teraz pielęgniarek na kontraktach?
    Oczywiście w ten sposób rząd rozwiązuje również bieżące problemy z finansowaniem służby zdrowia i łamie konstytucyjną równość obywateli wobec prawa, bo jednocześnie kilka lat temu, bardzo ograniczył możliwość samozatrudnienia.
    Ale jak rozumiem, nie wytrzymałby takiego odpływu składek do ZUS budżet.
    Z upływem czasu i to się poluźni. Nie ma innego wyjścia jeśli chcemy zwiększyć konkurencyjność naszej gospodarki przez obniżenie kosztów pracy i zwiększać zatrudnienie.
    Ale żeby iść dalej w tym kierunku, trzeba będzie pomału reformować KRUS tak żeby te systemy się stopniowo spotkały.
    Tak więc z jednej strony, zgadzając się z potrzebą ewolucyjnej zmiany systemu emerytalnego i jej nieuchronnością, której likwidacja części budżetowej OFE jest elementem, nie zgadzam się na ukrywanie tego przed społeczeństwem.
    Nie dla demonofobii!!! zawołam za autorem 🙂

  19. Bywalec2

    Co do energetyki jądrowej, to chyba wszystkie argumenty z Twojej i mojej strony padły więc pozostańmy przy swoich poglądach.
    W sprawie finansowania inwestycji energetycznych, jestem zwolennikiem pozostawienia ich sektorowi prywatnemu, żeby nie mieć Twoich zmartwień 🙂

    Skomentuje tylko ten fragment Twojej wypowiedzi w którym piszesz:

    „USA oglosilo embargo na Japonska zywnosc po Fokuszimie. Nie sadze tez, ze ktos ma ochote siedziec w nawet nieszkodliwie napromieniowanym japonskim samochodzi i to za darmo.”

    Myślę, że to tylko pretekst, bardzo dobry choć nieetyczny wobec tragedii jaka dotknęła Japonię.
    Jak można embargo nałożyć i nie być posadzonym o protekcjonistyczne zachowania, to czemu nie skorzystać z okazji?
    Wstydźcie się USA.

  20. Facet @zza kaluzy wzmocnił mnie znacznie.Świadom zgubionych bezpowrotnie neuronów,odcięty dobrowolnie od telewizji i całkowicie internetowany zastępczo,mam b.podobne wrażenia.Krajowca.Obecnie z pipidówy miejsca mojego wycugu.Bogactwo strategii,”projects”,
    komitetów i inicjatyw jest oszałamiająca.Z powtarza-jącymi się personami animatorów.Uniwersalnych.
    W jakimś stopniu wytłumaczeniem jest sezon „absorbcji” manny unijnej wyzwalający także (po chodu dieła) narastającą wiarę animatorów we własną uniwersalnośc i lekka forsę. Absorbcja jest bogiem.
    Pytanie o efektywnośc nie na miejscu.Efekty niewymierne i w przyszłości.Celem modernizacja.
    Społeczeństwa,energetyki,hodowli królików,gry w trzy karty.Przykładem najnowszym jest „project” ogłoszony w aktualnej wersji e-POLITYKI mający na celu zbadanie
    procesu eksperckiego wspomagania decyzji najwyższych z tzw „dalszym doskonaleniem” .Piotr Wielki swoich wysyłał i Niemców sprowadzał by ten proces wdrożyc w zapóżnionej Rosji.Z dobrymi wynikami.Ale tu jest kasa unijna do przękręcenia i uniwersalni do dyspozycji.
    Wpadłem w tetryczenie niestety.To z powodu złych nawyków.Konstruowałem i eksploatowałem duże SI z budżetem,wskażnikami availability ,reliability i recovery time narzuconymi przez wrednych kapitalistów.W stresie
    Stres wyniszcza niestety.Uniwersalnym życzę lepszego losu.Gdyby potrafili się jeszcze powstrzymac od nauczania..
    Faceta @zza kaluzy serdecznie pozdrawiam

  21. Dziś podczas zajęć ze studentami w Collegium Civitas przeprowadziłem małe badanie społeczne i zapytałem kto jest za, a kto przeciw energetyce jądrowej. Tylko jedna osoba była przeciw, trzy się wstrzymały, 20 było za. Na podobne pytanie odnośnie GMO głosy były rozłożone mniej więcej po połowie.

  22. Edwin Bendyk

    Postawię domorosłą tezę, że 60 letnie doświadczenie z energetyka jądrową, którego jako argumentu za, używałem wcześniej w dyskusji zaważyło, a nie wiedza.

  23. Parker
    Z zalem stwierdzam, ze nawet nie Pan probowal mnie rozwiac moich obaw zwiazanych z polska energetyka jadrowa.
    Pisze Pan, ze polska elektrownia atomowa ma byc inwestycja prywatna.
    Czy naprawde ma Pan nadzieje, ze jakiejs miedzynarodowe konsorcjum zainwestuje kilka miliardow w Polsce bez ulg podatkowych, subwencji i gwarancji panstwa polskiego ?

  24. Bywalec2

    Próbowałem, ale się zorientowałem, że się chyba nie da.
    Lubię się spierać, ale argumenty mi się wyczerpały.
    Jak nie zainwestuje, to jesteśmy w jednym obozie przeciwników energetyki jądrowej choć z innych pozycji, jak to mówią 🙂

  25. Bywalec2

    Jeszcze tytułem uzupełnienia, bo po przeczytaniu mojego komentarza wydał mi się arogancki, co nie było moja intencją.
    Autor bloga wspomina często o grupach interesu.
    Uważam, że eliminowanie grup interesu może być skuteczne jak się interes usunie.
    Uważam to za jedyną skuteczna metodę.
    Podobnie jak walkę z korupcja trzeba prowadzić przez walkę z jej przyczynami a nie skutkami.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php