Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

13.04.2011
środa

Fukushima, mon amour

13 kwietnia 2011, środa,

Japońskie władze uznały wczoraj, że sytuacja w elektrowni atomowej w Fukushimie wymaga zmiany klasyfikacji zagrożenia ze stopnia czwartego na najwyższy w skali, siódmy – tak samo oceniono awarię w Czarnobylu w 1986 r. Warto zauważyć, że francuscy eksperci od energetyki jądrowej i bezpieczeństwa już w połowie marca, kilka dni po katastrofie ocenili stan spraw w Fukushimie na stopień szósty (a Rosjanie na siłę próbuję pokazać, że Fukushima będzie nawet gorsza od Czarnobyla). Sytuacja staje się podobna do czarnobylskiej nie tylko ze względu na ocenę zagrożenia, lecz również sposób traktowania informacji. Władze japońskie i zarząd Tepco, właściciela obiektu przypominają władze sowieckie ukrywające jak się da rzeczywiste informacje o skali awarii.

W komentarzu do poprzedniego wpisu o energetyce atomowej Wiesiek59 zwrócił uwagę na kwestię wykorzystywania niskowykwalifikowanych robotników kontraktowych do prac konserwacyjnych w japońskich elektrowniach. Pracują oni w warunkach podwyższonego ryzyka radiacyjnego, za psie pieniądze, pozbawienie przywilejów jakimi cieszy się nuklearna elita inżynierska. TO niestety chyba norma w przemyśle jądrowym. Podobne sprawy ujawniono w Niemczech, gdzie najgorszą robotę w elektrowniach wykonywali gastarbeiterzy z Turcji, odsyłani później do domu. Nie inaczej dzieje się we Francji, gdzie prace przy czyszczeniu i konserwacji instalacji w elektrowniach jądrowych zaliczane są do prekariatu, czyli prac najgorszej kategorii.

W Polsce pewno nie nie mamy jeszcze elektrowni atomowej, zjawisko jednak już znamy. Większość (15 z 23) ofiar wypadku w kopalni „Halemba” było zatrudnionych w firmie usługowej wynajętej do rabowania wyłączonego z eksploatacji chodnika. Też byli słabo przeszkoleni i nie należeli do górniczej kasty, mimo że odwalali górniczą robotę. Cóż, realny kapitalizm też nie musi być fajny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Porównywanie Czarnobyla i Fukushimy jest nieco nie na miejscu, bo pierwsza z tych katastrof NIE była spowodowana kataklizmem, a nastąpiła w wyniku awarii podczas zwykłej eksploatacji.
    Fukushima dla odmiany została spowodowana jednym z największych znanych trzęsień ziemi i wywołaną nim falą tsunami. Gdyby podobny kataklizm uderzył np. w rafinerie, platformy wiertnicze czy elektrownię wodną skutki byłyby dużo poważniejsze. A nie była to najnowocześniejsza elektrownia, wręcz przeciwnie.
    Prawdę mówiąc mnie wydarzenia w Japonii tylko przekonały, że atom jest póki co najlepszą i najbezpieczniejszą alternatywą. Co nie znaczy, że nie należy rozwijać pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych i poprawiać efektywności, oczywiście.

  2. Po prostu taki jest SYSTEM….
    Hala zawaliła się, bo ze względów oszczędnościowych zrezygnowano z iluś słupów nośnych, katastrofa w Zatoce Meksykańskiej miała taki wymiar, bo zrezygnowano z jakiegoś systemu bezpieczeństwa…..
    To jest wymiar ludzki-97% wypadków spowodowanych jest przez człowieka.
    Do ilu katastrof nie doszłoby, gdyby nie chciwość i cięcie kosztów?

  3. @sieciobywatel: oczywiście, w sensie technicznym obie katastrofy się różnią. Ponieważ jednak były tylko dwie katastrofy ocenione na siódemkę, więc trudno tego nie zauważyć.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. I znów muszę podszczypywać.
    Najpierw chciałbym zgodzić się z sieciobywatelem a szczególnie z jego zdaniem,”Gdyby podobny kataklizm uderzył np. w rafinerie, platformy wiertnicze czy elektrownię wodną skutki byłyby dużo poważniejsze.”

    Ale z wpisem gospodarza już zgodzić się nie sposób.Porównywanie niemającego za nic życie ludzkie, systemu informacji sowieckiego z japońskim jest zupełnie nie uprawnione.
    Jeśli nawet przyjąć,co moim zdaniem nie jest zgodne z prawdą, że jedni i drudzy ukrywają, to motywy tego ukrywania są zupełnie inne.
    W Czernobylu ukrywano, bo wszystko co dotyczyło obywateli było ukryte z zasady. To co potem nie ukrywając zrobiono, a mianowicie w celach propagandowych, wykazując się fałszywą troską o obywateli, przesiedlono dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy ludzi z terenów na których im nic nie groziło, było daleko tragiczniejsze w skutkach, niż sama awaria.
    Żeby się nie powtarzać wklejam link do mojego komentarza na ten temat pod starszym blogiem autora: http://bendyk.blog.polityka.pl/2011/03/31/polski-program-jadrowy-lot-we-mgle/#comment-67978
    Jeśli rzeczywiście władze japońskie coś ukrywają, to dlatego,żeby nie siać tak groźnej dla życia i zdrowia paniki.
    Nie mam wątpliwości, że robią to w trosce o obywateli a nie przeciwko nim.
    Ale oczywiście nie sposób tego dzisiaj udowodnić, a teza o wrogim kapitalizmie, zblatowanym z władzą jest bardzo chwytliwa.

    Podobnie jak chwytliwa jest teza o wykorzystywaniu nisko wykwalifikowanych robotników. Bo niby faktom nie da się zaprzeczyć, ale ładunek emocjonalny przekazu jednoznaczny. Pod założona tezę. Źli kapitaliści wykorzystują.
    A potem napromieniowanych odsyłają, żeby świecili w Turcji.
    Ktoś to stwierdził?
    No tak się składa, że prace nie wymagające kwalifikacji, wykonują ludzie bez kwalifikacji. I czy to dotyczy elektrowni jądrowych, konwencjonalnych, czy sprzątania ulic, to tak jest. Ludzie bez kwalifikacji mają takie samo prawo do pracy, jak inżynierowie. A, że w warunkach podwyższonego ryzyka radiacji? Ale nie radiacji, proszę nie zapominać.

    W Polsce doszło do tragicznego w skutkach wypadku w kopalni „Halemba”.
    Doszło z powodu nieprzestrzegania procedur i norm.
    Jaki to ma związek z formą zatrudnienia, poza dowodzeniem założonej tezy?
    Czy dochodzenie wykazało,że przyczyną było słabe przeszkolenie pracowników?
    Ano żadnego. Zresztą jak wykazały późniejsze kontrole, takie naruszenia norm, i zasad bezpieczeństwa jest nagminne w naszych kopalniach obsługiwanych przez górnicza kastę.
    A pisanie o rabowaniu wyłączonego chodnika?
    Na jakiej podstawie?
    Poszli tam zdemontować maszyny i urządzenia, bo chodnik był już nieczynny. Węgiel też się rabuje na czynnym chodniku, czy fedruje?
    Ale z jednym się zgodzę, realny kapitalizm nie tylko nie musi być fajny, ale nie jest i nie będzie nigdy, tak jak nasze życie często fajne nie jest.
    Ale daleko fajniejszy od realnego socjalizmu.
    To życie udowodniło, podobnie jak większe bezpieczeństwo energetyki jądrowej vs konwencjonalnej.

  6. Nie zwalałbym winy akurat na kapitalizm. Czy w socjalizmie było lepiej, czy może jednak gorzej? – zapytam. Lekceważenie istniało zawsze i w każdym systemie, choć z innych chyba powodów.

  7. @parker: na razie tylko wyjaśnienie jednej kwestii: rabowanie chodnika to w żargonie górniczym wymontowywanie osłon z nieczynnego chodnika, nie chodzi o złodziejstwo.
    @parker i sieciobywatel: oczywiście, można zawsze powiedzieć, że może być gorzej, gdyby coś tam. Ale problem mamy z realną Fukushimą a nie hipotetyczną rafinerią.
    Pozdrawiam,

  8. Kilka uwag:

    1. Rabowanie to usuwanie sprzetu z nieczynnego chodnika/czesci kopalni. Nie ma zadnych negatywnych podtekstow.

    2. Chyba troche pozno zauwazamy pewne istniejace reguly. Od jakiegos juz czasu przyjetym jest, ze coraz wiecej obowiazkow naklada sie na coraz mniejsza liczbe ludzi. Roznie to sie nazywa ale rzecz w kosztach.

    3. Poleganie na wykonawcach kontraktowych jest nieomal regula w wielu dziedzinach dzialalnosci przemyslowej . Zawedrowalo to nawet do lotnictwa cywilnego. Wiadomo, ze w przetargach liczy sie cena ( nie tylko ale..) totez gdzies nalezy zaoszczedzic. Rzeczywiscie istnieja procedury, ktorych nalezy przestrzegac ale trudno temu sprostac przy zanizonym stanie ososbowy. W efekcie, tam, gdzie istotne czynnosci winny byc wykonywane rownolegle i niezaleznie przez dwa zespoly wykonuje je jeden itd itp.

    4. Nie zupelnie zas zgadza sie, ze wykonawcy kontraktowi sa gorzej wyszkoleni czy tez maja gorsze kwalifikacje. Czesto sa zatrudniani wlasnie ze wzgledu na posiadanie takowych.

    Pozdrawiam

  9. Jeżeli zapewnia Pan niniejszym, że użycie tego przyzna Pan, mało znanego nie związanym z górnictwem czytelnikom żargonowego słowa, nie miało wywołać określonych emocji, to nie mam powodu Panu nie wierzyć.

    Tak, moja akceptacja dla pozyskiwania energii ze źródeł jądrowych, opiera się tylko i wyłącznie na przekonaniu,że alternatywa jest bardziej niebezpieczna.
    Bo nie mamy wyboru, mieć lub nie mieć elektrowni jądrowych.
    Mamy alternatywę nie mieć elektrowni jądrowych mieć inne, dużo groźniejsze dla życia, zdrowia ludzi i środowiska.
    Przecież nie trzeba tego udowadniać.
    Uważa Pan inaczej?

  10. W mojej opinii jedynym „uczlowieczajacym” kapitalizm mechanizmem jest w krajach rzadzacych sie zasadami Common Law – tzw. Tort Law. W Polsce odpowiednikiem jest tzw. odpowiedzialnosc deliktowa, czyli za szkody. Milionowe odszkodowania broniace szarego pracownika. Niestety, nie ma niczego za darmo. Kapitalista, ale takze i lekarz, wpisze sobie ubezpieczenie od odszkodowania w koszty uslugi lub/i produktu.

    Osobista anegdotka. Za czasow socjalizmu zdarzylo mi sie w jednym z PANowskich instytutow pila do metalu ciac prety uranowe. Jedynym „szkoleniem BHP”, jakie otrzymalem byla uwaga: „Prosze zamocowac pret w imadle tam na stole. Aha, i jak bedzie pan cial ten precik, to prosze nakapac sobie na brzeszczot pily jak i na precik kilka kropli oleju silnikowego. Inaczej opilki uranu beda sie utlenialy w powietrzu i moze pan podpalic stol i ubranie.” Oczywiscie pierwsza rzecza, jaka zrobil tak poinstruowany student po odejsciu profesora bylo uciecie uranu na sucho. Ale fajnie palacy sie snop iskier!
    Nikt nie dal mi zadnego specjalnego ubrania ochronnego, poza normalnym fartuchem laboranta. Moze nie bylo potrzebne? Juz nie wiem po tylu latach. Imadlo bylo zamontowane pod wyciagiem, wiec pewnie wszystko bylo O.K. 😉

  11. @ parker

    Ma Pan racje, ze wybor jst ograniczony, a nie istnieje jesli wyeliminujemy elektrownie weglowe. Cala reszta propozycji to zwykle „chciejstwo” bez szans na sensowne szerokie zastosowanie. Cokolwiek nie robimy, koszty zawsze istnieja. Z nowymi, „zielonymi” propozycjami nikt za bardzo nie wyrywa sie do przedu, dyskretnie milczac o kosztach ( powszechny optymizm sprowadza sie do wskazywania na komin, z ktorego nie leci dym) straszac populacje roznego rodzaju kataklizmami. Troche wg zasady, jakos to bedzie. Licytacja, co jest grozniejsze dla zdrowia a co nie, troche przypomina rozwazania o diablach na ostrzu szpilki.

    Pozdrawiam

  12. Panie Edwinie, należy tu dodać dodatkowy komentarz bo inaczej będziemy ulegali pewnej histerii:
    1. podwyższenie stopnia w skali INES z 5 na 7 wynika z zsumowania poziomów radioaktywności z 3 reaktorów,
    2. wiarygodnych danych o poziomie radioaktywności poszukiwałbym raczej w dozorach jadrowych i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, niż u operatora jakim jest TEPCO. Japońska administracja podaje, że poziom radioaktywnościw Fukushimie wynosi ok. 10% emisji czarnobylskiej.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,118554,title,Ryzyko-zdrowotne-po-wypadku-w-Fukushimie-niewielkie,wid,13314385,wiadomosc.html
    http://www.nisa.meti.go.jp/english/files/en20110412-4.pdf

    Rosjanie chyba jednak nie mają takiej optyki jak Pan przedstawia. Szef Rosatomu – Siergiej Kirijenko (bardzo wpływowa na Kremlu postać) uważa, że Japończycy przesadzili z zakwalifikowaniem awarii w Fukushimie na 7 w skali INES. Przypuszcza, że może mieć to związek z możliwością uzyskania wyższego odszkodowania z tytułu ubezpieczenia (opis siły wyższej).

    http://www.nuclear.pl/?dzial=wiadomosci&plik=news&id=11041401

    Natomiast Francuzi też przypuszczalnie grają w swoją grę (choć są to tylko moje spekulacje niczym nie poparte) i chcą być „świętsi od Papieża”. Z jednej strony wykazują zatroskanie, bo mają już trochę problemów z poparciem dla EJ u siebie. A z drugiej strony pamiętajmy, że reaktory z Fukushimy są typu BWR (wodne wrzące), natomiast te oferowane przez Francuzów są typu PWR (wodne ciśnieniowe). Francuzi podkreślają, że awaria tego typu co w Fukushimie nie zdarzyłaby się w przypadku zastosowania reaktorów typu PWR – nawet drugiej generacji.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php