Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

20.04.2011
środa

Uroki antropocenu, czyli nic za darmo

20 kwietnia 2011, środa,

Pojęcie antropocenu zaproponował Paul Crutzen, holenderski chemik noblista  uhonorowany najwyższym naukowym laurem (razem z Mario Moliną i Sherwoodem Rowlandem) za badania nad chemią atmosfery (i wyjaśnienie mechanizmów powstawania dziury ozonowej). Antropocen to epoka geologiczna, w której człowiek zyskał wpływ na kształtowanie globalnego ekosystemu. Wydawało się, że to eleganckie pojęcie na rzeczywistość, w której mierzyć się trzeba z takimi zjawiskami, jak wywołane przez ludzką działalność dziura ozonowa lub zmiany klimatyczne. Antropocen ma jednak bardzo konkretny sens,  dobrze go ilustrują najnowsze badania takich uczonych, jak Alex Kleidon z Instytutu Biogeochemii im. Maksa Plancka w Jenie.

W artykule opublikowanym niedawno w „Earth System Dynamics” Kleidon z kolegami liczy, co by się stało, gdyby wykorzystać dostępną w przyrodzie energię wiatru na wytwarzanie energii użytecznej. Cóż, wyszło po pierwsze, że dostępnej wolnej energii nie jest aż tak dużo – maksymalna uzyskana moc to od 21 do 68 TWh. Ludzkość w tej chwili potrzebuje ok. 47 TWh. Co ciekawsze jednak, gdyby wykorzystać całą dostępną energię wiatru, wówczas efekt klimatyczny byłby porównywalny do podwojenia obecnej ilości dwutlenku węgla znajdującego się w atmosferze (ciekawe omówienie prac Kleidona publikuje „New Scientist”  z 2 kwietnia b.r.). Cóż, termodynamiki oszukać się nie da. Badania Kleidona pokazują, że w antropocenie nie ma energetyki „brudnej” i „czystej”, każda niesie z sobą środowiskowe konsekwencje. Straciliśmy niewinność i greenwashing jej nie przywróci, pozostaje optymalizacja podczas poszukiwania rozwiązań zaspokajających energetyczne potrzeby albo rezygnacja z wielu potrzeb. W ostatnim „Forum” polecam ciekawy esej Michela Onfraya.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Jak to mówią, nie ma darmowego lunchu, co wykazuje Kleidon.
    Problemem naczelnym jest założony model rozwoju (i mierzenia) gospodarki, oparty na prostym wzroście wskaźników. Pewnych wskaźników. W tej chwili panuje swoista schizofrenia: mówi się, że mamy oszczędzać świat, zgadzam się. Mówi nam się w drugim zdaniu, że mamy dużo konsumować, bo napędzamy gospodarkę. Tych dwóch rzeczy nie można po prostu pogodzić.

  2. Nie potrafię znależc ,w internecie,materiałów z gatunku popnauki zajmujących się skutkami gwałtownego wzrostu populacji ludzkiej.Prognozami.Mam wrażenie,że inne,silnie dyskutowane aspekty antropocenu są pochodnymi tego procesu podstawowego.Pozdrawiam

  3. W latach 60′ Marshall McLuhan rozmawial ze znajomym, ktory szefowal wielkiej korporacji. Ten znajomy opowiedzial mu, ze nieraz wyprowadza samochod z garazu i jedzie do biurowca w centrum miasta, wjezdza winda do swojego biura, tylko po to aby odebrac telefon.
    A w domu, oczywiscie, mial telefon.
    …….
    Warto tez pamietac o tym jak wiele rzeczy robimy, kupujemy, budujemy „zeby wszyscy widzieli” – wielkie domy, samochody, muzea, etc..
    …….
    W kraju za-wielkim-stawem ludzie przebywaja codziennie nawet do 200 km. ( oczywiscie tu samochod jest praktycznie niezbedny ), tylko po to zeby dojechac do pracy – w fabryce opon.
    ……….
    tu troche na temat ruchu ktory stara sie zmienic te sprawy:

    http://www.metropolismag.com/story/20110414/the-green-movement-the-tree-huggers-grow-up

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ Edwin Bendyk

    Polityka opublikowala wlasnie ‚zlote mysli’ Stefana Chwina. To jest wlasnie facet ktory „jest pisarzem”.

  6. @Max
    Może zacząć tu:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Overpopulation
    ?

  7. Pojecie antropocenu bardzo dobre. Epoka w której człowiek zyskał wpływ na kształtowanie globalnego ekosystemu. Ale czy to pojecie nie zakłada, że człowiek, nie jest elementem globalnego ekosystemu? A czym jest? Nawet jak przybyszem z innej planety, to jak się na Ziemi znalazł to jest częścią ekosystemu.
    Przecież wszystkie organizmy na Ziemi mają wpływ na kształtowanie globalnego ekosystemu. Ekosystem dlatego jest ekosystemem, że wszystkie organizmy maja wpływ na jego kształtowanie.Ale nie tylko organizmy, meteoryty mają na przykład wpływ na jego kształtowanie.Słonce ma wpływ. To czemu człowiek ma nie mieć?
    Co w tym odkrywczego?
    Przecież to truizm.
    Że ma za duży?
    A jaki byłby dobry?
    Że musimy oszczędzać Ziemię, jej zasoby, energię, zmniejszać jak to możliwe nasz wpływ na środowisko, optymalizować co się da, wiadomo od dawna i trzeba apelować o zintensyfikowanie działań, trzeba bić na alarm. Zresztą wzrasta świadomość ekologiczna społeczeństw, coraz większe środki ludzkość na ochronę ekosystemu przeznacza, na przykład budując elektrownie jądrowe.
    Pojecie antropocenu,w niczym tego nie zmieni, ani nie przyspieszy tylko śmieszy.

    To zabawne, ale jak przeczytałem w poniedziałek esej Michela Onfraya w Forum, to pomyślałem o Panu, Panie Redaktorze i chciałem polecić czytelnikom na blogu.
    Nie zrobiłem tego, bo to nie mój blog, to co się będę szarogęsił i tematy wrzucał. Ale jak Pan sam zagaił, to z chęcią się na temat tego tekstu wypowiem, bo zrobił na mnie wrażenie.
    A konkretnie jego konkluzji, bo prawie do końca w pełni podzielałem myśli i poglądy autora. Aż tu pisze o niezależności energetycznej Francji dzięki energii jądrowej: „Za tę niezależność, płaciło się cyniczna i makiaweliczną polityką wobec Afryki,bo nie da się znaleźć uranu w środkowej Francji”
    A co ma piernik do wiatraka? Czy elektrownie francuskie nie działają na uran pozyskany uczciwie. Taką technologie mają? Czy gdyby Francja prowadziła uczciwą, nie cyniczną politykę, dzięki której kraje wydobywające uran by się rozwijały, toby to stało na przeszkodzie w rozwoju energetyki jądrowej?
    To autor uprawia cyniczną i makiaweliczna grę z czytelnikiem pisząc takie rzeczy. Widać pobierał nauki od specjalistów na ministerialnych stanowiskach.
    Dalej pisze demagogicznie, że Japończycy narazili ludzkość i nasza planetę na poważne zagrożenia. W artykule przeciw uleganiu emocjom, przypominam.
    Ponieważ jak zauważa autor, cała Japonia jest narażona na wstrząs określany Big One, który zmiecie z powierzchni ziemi cały kraj i Japończycy maja tego świadomość, to nieodpowiedzialnością jest dodatkowe narażanie ludzkości na 55 bombek atomowych. No ręce opadają. Nie ulegajmy panice, ale ja was postraszę, mówi autor.I straszy, w dodatku nieuczciwie. Bo reaktor jądrowy nie może eksplodować, wiec nieuczciwością jest porównywanie go z bombą. Może skazić środowisko. Ale nie może narazić ludzkości i naszej planety. Żeby pękł, bo taka jego natura i konstrukcja.
    Ale to nie wszystko.
    Dalej padają już konkretne oskarżenia wobec tych, co na elektrowniach jądrowych zarabiają. Że narażają dla zysku ludzkość.
    Bo na konwencjonalnych, by zysku nie mieli. Bo zysk to na atomie tylko.
    O co mu chodzi myślę sobie i na finał się okazuje.
    Chodzi o agitacje wyborczą.
    Autor pisze: Na rok przed wyborami warto żeby kandydaci przedstawili zapatrywania odnośnie zwrócenia narodowi tego, co do niego należy, suwerenności.
    Jakbym Prezesa słyszał. 🙂

  8. @parker
    „Pojecie antropocenu bardzo dobre. Epoka w której człowiek zyskał wpływ na kształtowanie globalnego ekosystemu. Ale czy to pojecie nie zakłada, że człowiek, nie jest elementem globalnego ekosystemu? A czym jest? Nawet jak przybyszem z innej planety, to jak się na Ziemi znalazł to jest częścią ekosystemu.
    Przecież wszystkie organizmy na Ziemi mają wpływ na kształtowanie globalnego ekosystemu.”

    Nie wszystkie organizmy mają taki wpływ na funkcjonowanie całej planety, że zaczyna być to widoczne w zapisie geologicznym, a przecież taki jest sens podziałów stratygraficznych.

  9. @parker: tekst Onfraya pochodzi z dużego bloku tekstów z tygodnika „Le Point”, który głównie poświęcony jest francuskiej polityce nuklearnej (cywilno-militarnej). Warto pamiętać o tej perspektywie – Onfray pokazuje, że wybory technologiczne nie są neutralne. Francuski plan niezależności od USA i ZSRR oznaczał pewne konsekwencje dla polityki zagranicznej, czyli wspomniane przez niego podejście do krajów afrykańskich będących źródłami uranu. Autor używa języka metaforycznego, więc gdy pisze o bombie atomowej, to nie dosłownie lecz w kategoriach konsekwencji cywilizacyjnych i kulturowych. Warto pamiętać, że Fukushima jest interpretowana w Japonii przez pryzmat doświadczeń Hiroszimy i Nagasaki, czy to nam się podoba, czy nie. W końcu Onfray pisze w kontekście francuskiej polityki i sposobu podejmowania decyzji strategicznych, jako obywatel Francji ma do tego prawo. Oczywiście, my z naszym bogatym doświadczeniem nuklearnym i modernizacyjnym możemy być źródłem nieskończonych inspiracji dla debaty o świecie po Fukushimie…

  10. doskonaleszare

    Naprawdę nie wszystkie?
    A ja spacerując po Jurze Krakowsko-Czestochowskiej odniosłem inne wrażenie.
    Podobnie inne wrażenie maja górnicy narażając życie co dzień, wydobywając z zapis geologiczny na powierzchnię.
    Zresztą nie ma się o co spierać, wykpiłem, co miałem do wykpienia i tyle.
    Wiemy o co chodzi.
    Że człowiek ma zdolność zmiany ekosystemu nie tylko przez swoja obecność i przewód pokarmowy, ale przez rozum i tym się od innych elementów ekosystemu rożni. Ale to trzeba tak mówić a nie popfilozoficzne i pseudonaukowe ery tworzyć, bo mnie to śmieszy jak filmy Kieślowskiego 🙂
    Do rozumu się trzeba kierować, z przesłaniem ekologicznym, a nie do emocji.
    Wiem,że do emocji łatwiej, ale nie lubię łatwizny, bo ludzkość się na łatwiźnie już parę razy przejechała.

  11. „Jakbym Prezesa słyszał.”

    Ależ ja nic takiego nie mówiłem 🙂

    Mija rok od wybuchu platformy wiertniczej BP w Zatoce Meksykańskiej
    i po tej stronie Atlantyku dużo się mówi o skutkach tego wybuchu i wycieku ropy do Zatoki. Jakby na to obiektywnie popatrzeć, to skutki tego wycieku
    są o wiele groźniejsze niż skutki spowodowane przez awarię w Fukushima.

    Ale już teraz mówi się o wznowieniu odwiertów w Zatoce i przemysł wydobywczy już zaciera rączki… i jakoś nie widać masowych deklaracji by ograniczyć odwierty ropy na dużych głebokościach czy przynajmniej wymusić na firmach wyższe standardy bezpieczeństwa.

  12. Edwin Bendyk

    Pisze pan:”Francuski plan niezależności od USA i ZSRR oznaczał pewne konsekwencje dla polityki zagranicznej, czyli wspomniane przez niego podejście do krajów afrykańskich będących źródłami uranu.”

    Ale takie traktowanie sprawy jest nieuczciwe. Podejście do krajów afrykańskich nie miało nic wspólnego z uranem tylko ze sposobem uprawiania polityki. Takie samo by było, gdyby we Francji nie było rud żelaza abo węgla a był w Afryce lub nagle winnice obumarły.To manipulacja, mająca na celu w nieuczciwy sposób zyskać sobie nowych przeciwników energetyki nuklearnej. niech protestuje przeciwko cynicznej i makiawelicznej polityce zagranicznej Francji. Ale niech cynicznie uranu do tego nie włącza, bo widać nieszczerość intencji. Jak mu bliski jest los Afryki, to niech protestuje przeciwko subsydiowaniu francuskiego i europejskiego rolnictwa. Przy okazji i nasi rolnicy by na tym zyskali.

    Pisze Pan: „Warto pamiętać, że Fukushima jest interpretowana w Japonii przez pryzmat doświadczeń Hiroszimy i Nagasaki.”

    No właśnie i znów fałszywie deklarując walkę z lękami, chciałby żeby cały świat przez ten pryzmat patrzył. Temu ma służyć ta jego metafora.

    Walka ekologów z energetyką jądrowa, coraz bardziej mi przypomina walkę Kościoła z Heliocentryzmem 🙂
    Nie da się jej wygrać i polecam inną drogę. Warto skorzystać z doświadczeń Kościoła. Kościół przetrwał do dziś i nie nauka go załatwi, jeśli upadnie.

  13. @parker: szkoda, że stara się Pan nie rozumieć. Onfray pisze dokładnie o tym, że polityka wobec Francji wobec Afryki była skutkiem wyboru strategicznego podczas Zimnej Wojny, a wybór polegał na niezależności energetycznej. Energetyka jądrowa była środkiem do tego celu i Onfary akurat nic przeciwko samemu atomowi nie ma. I nie pisze dla całego świata, tylko dla Francuzów we francuskim tygodniku. Niestety, czyta Pan to, co chce przeczytać, a nie to co jest napisane.

  14. Edwin Bendyk

    Staram się.Tylko mi się nie udaje. Może rozumu mi brak, albo autorowi myśli:)
    Tego nie rozstrzygniemy.
    Jakby Pan się postarał mnie zrozumieć, to byśmy się rozumieli, chociaż nie zgadzali.
    Rozumiem wybory i ich przyczynę tych wyborów Francuzów.
    Nie rozumiem tylko jaki to ma związek, z cyniczną i makiaweliczna polityką Francji wobec Afryki?
    Że nie byłoby jej, jakby nie było energetyki jądrowej we Francji?
    No nie byłoby, gdyby bez uranu, nie było żadnej polityki wobec Afryki a więc i cynicznej.
    Ale czy to oznacza, że zapotrzebowanie na uran jest jednoznaczne z prowadzeniem takiej polityki? Czy nie można zapewnić sobie było uranu, przy pomocy innej polityki?
    Z takim determinizmem mamy do czynienia?
    A dlaczego?

  15. Prezes mówi,że jakby nie było rozdzielenia wizyt, to by nie było katastrofy.
    No trudno mu odmówić racji.
    Jakby samolot nie leciał, to trudno,żeby się rozbił.
    Czy argumentacja,że jakby nie było elektrowni jądrowych, toby nie było cynicznej i makiawelicznej polityki Francji wobec Afryki nie jest taka sama?
    Podziela Pan taki typ rozumowania?
    To dlatego napisałem, że jakbym Prezesa słyszał.

  16. @parker: proszę się na chwilę oderwać od nuklearnego kontekstu, Onfray pisze o polityce, nie o energetyce jądrowej. Atakując go za to, czego nie napisał traci Pan potencjalnego sojusznika – on (ja również) nie jest antyatomowy.

  17. Panie Redaktorze, nie atakuję Onfraya, atakuje jego sposób argumentacji.
    I proszę zwrócić uwagę na mój pierwszy komentarz w tej sprawie, że właśnie zupełnie w oderwaniu od nuklearnego kontekstu.
    Napisałem, że do pewnego momentu się z nim zgadzałem. Ale w pewnym momencie zauważyłem, w mojej opinii, nieuczciwe argumenty.
    Odbieram to jako próbę grania na emocjach, któremu to graniu się w pierwszej części sprzeciwiał.
    Dopiero w ostatnim akapicie okazało się czarno na białym po co.
    Właśnie patrzenie na świat w kategoriach, potencjalny sojusznik, nie atakuję choćbym widział manipulację bo w słusznej sprawie, jest cyniczne i makiaweliczne, co zarzuca Onfray, polityce zagranicznej Francji.
    Nie potrzebuje takich sojuszników, bo nie akceptuje takich metod, niezależnie od celów które za nimi stoją, choćby najszlachetniejszych i z którymi się zgadzam.
    Mam nadzieje,że teraz jestem dobrze rozumiany.

  18. Ależ mi się podoba jak u histeryków AGW nagle ‚globalne ocieplenie’ zmieniło się w ‚zmiany klimatyczne’:) Ciekawe czemu? Czyżby się nie ocieplało?:))

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php