Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

22.08.2011
poniedziałek

Socjalizm z ludzką twarzą, lekcja Praskiej Wiosny

22 sierpnia 2011, poniedziałek,


W niedzielę po cichu minęła 43 rocznica interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Pół miliona żołnierzy, tysiące czołgów rozjechały Praską Wiosnę, do momentu Solidarności w Polsce najciekawszy eksperyment społeczno-polityczny w krajach bloku socjalistycznego. Próbie budowy „socjalizmu z ludzką twarzą” nie dano szansy, Alexander Dubček, pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii CSRS omal nie przypłacił życiem swojego reformatorskiego zapału.

Dziś wiadomo, że próba demokratyzacji socjalizmu nie miała sensu z punktu widzenia politycznego. Stłumienie czechosłowackiej rewolucji było na rękę Breżniewowi, Gomułce, Ulbrichtowi, Kadarowi i … Amerykanom, którzy wiedzieli, że kamery telewizji choć na chwilę odwrócą się od Wietnamu i skierują gdzie indziej. Brutalne stłumienie Praskiej Wiosny miało konsekwencje długofalowe: skutecznie podminowało legitymizację dla partii komunistycznych na Zachodzie i odsłoniło prawdziwe oblicze neostalinowskiego reżimu Breżniewa. Po 1968 r. trudno już było kochać ZSRR.

Pozostaje pytanie, czy eksperyment czechosłowacki w ogóle miał sens? Pojęcie ” socjalizmu z ludzką twarzą” najprawdopodobniej zaproponował Radovan Richta, socjolog, redaktor znakomitej pracy „Cywilizacja na rozdrożu”, która w dużej mierze stała się intelektualnym zapleczem Praskiej Wiosny. Czescy i słowaccy uczeni pokazują w niej, że ze względu na etap rozwoju cywilizacyjnego musi dojść do głębokich reform w systemie socjalistycznym: albo otworzy się on i zdemokratyzuje, albo zdegeneruje podążając drogą biurokratyzacji.

Paul Tigrid w książce „Am?re révolution” z 1977 przekonuje, że wszystkie reformatorsko-rewizjonistyczne pomysły, od Djilasa i Nagya po Dubčeka nie miały szansy, system o rodowodzie komunistyczno-stalinowskim był niereformowalny i skazany na autorytaryzm. Spór o ocenę dorobku Dubčeka trwa do dzisiaj, ujawnił się on wyraziście po Aksamitnej Rewolucji, gdy pojawiła się kwestia, kto ma być pierwszym demokratycznym prezydentem Federacji, Dubček czy Havel (znamienne, że w 1969 r. Havel poparł Husaka, jako większego „realistę”, który miał sobie lepiej poradzić z Sowietami. Poradził sobie aż za dobrze, podporządkowując Czechosłowację całkowicie interesom Kremla).

Spór o osoby nie ma już znaczenia, Dubček dla Słowaków pozostanie na zawsze w panteonie  bohaterów narodowych, dla wielu będzie najważniejszą postacią w ich historii XX wieku. Pytanie pozostaje. Dziś już nie o socjalizm, lecz o kapitalizm z ludzką twarzą. Czy tamte lekcje, Praskiej Wiosny, Solidarności mogą w jakikolwiek sposób pomóc w poszukiwaniu dróg wyjścia z obecnego kryzysu?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Doswiadczenia realnego socjalizmu i obecne problemy kapitalizmu ucza nas napewno jednego:
    coraz ciezej jest utrzymac system spoleczny z nieludzka twarza.
    Postep spoleczny i polityczny nie jest nierozlacznie zwiazany z postepem gospodarczym, ale nie da sie on tez skutecznie od tego postepu odlaczyc. To, ze obecnie w rozwinietych krajach kapitalistycznych czasami jednemu krokowi do przodu towarzysza dwa kroki do tylu nie oznacza, ze proces ten zamarl. W ciagu ostanich 30 lat mielismy nie tylko szczescie dozyc upadku komunizmu, ale takze konca apartheidu i obecnej rewolucji arabskiej. Jestem takze przekonany o tym, ze chinskiej KP nie uda sie na stale pozbawic swoich obywateli ich oczywistych wolnosci i praw.
    Obecnie panujacy na zachodzie turbo kapitalizm, bedzie jeszcze krotszym epizodem w historii, jak socjalizm. Dominujacy wszystko system finansowy zyjacy na koszt realnej gospodarki i rujnojacy podstawy zycia spoleczenstw na lonie ktorych wyrosl, nie ma przyszlosci.
    Islandia i Irlandia, zdazyly sie juz przekac, ze pieniadz nie jest w stanie nawet swoja najciezsza praca zapracowac na utrzymanie calego spoleczenstwa. To doswiadczenie oczekuje jeszcze USA, gdzie w ostatnim roku 41% zyskow przypadlo na przemysl finansowy. Obserwujac poczynania amerykanskich elit mozna by sadzic, ze wiara w osla z bajek braci Grimm srajacego zlotymi dukatami, jest tam jeszcze bardziej rozpowszechniona, jak wiara w Jezusa Chrystusa.
    Niech mi Pan Bog w tym momencie wybaczy, a z USA zrobi to co uwaza za stosowne.
    Pozwalam sobie tu tylko napomknac w obronie USA, ze jeden nawrocony grzesznik moze jeszcze wciaz byc tyle wart co miliard Chinczykow.

  2. Oczywiście, że komunizm jest (był) reformowalny. Po prostu autor powtarza bez zastanowienia tezy sprzed 35 lat. A czas byłby wreszcie spojrzeć na sytuacje trochę bardziej nowocześnie. Bo komunizm ma całą paletę twarzy: od kubańskiej i północnokoreańskiej po chińską, którą tak dzisiaj niektórzy podziwiają. To wszystko w ramach jednego systemu (którego nie cierpię).

    Autor nie zauważa, że zdolności do reform są zarówno wynikiem struktury wewnętrznej jak i uwarunkowań zewnętrznych.
    W przypadku Kuby permanentny amerykański nacisk uniemożliwił jakiekolwiek reformy natomiast pewni siebie Chińczycy nie musieli się bać. Jest rzeczą normalną , że w sytuacji zagrożenia niema miejsca na pluralizm, należy się skupić wokół jednej słusznej linii. I tu jest problem.
    Dzisiaj czas byłoby wreszcie ocenić wpływ Amerykanów na komunizm w Europie. Amerykanom nigdy, od 1945, nie zależało na wyzwalaniu Wschodu a jedynie na utrzymaniu sytuacji niepewności. Walkę z komunizmem prowadzili metodą rozdmuchiwania zagrożeń. Natomiast Rosjanie w swej, uzasadnionej przez historię, paranoi zagrożenia myśleli, że atak nastąpi za chwilę. Doświadczeni wojną i Hiroszimą Rosjanie nigdy nie myśleli nawet o atakowaniu choć nawet ja całe moje życie uważałam, że jest odwrotnie. Bajki o agresywnych planach NATO były brane poważnie a brak otwartości systemu uniemożliwiał skorygowanie błędu. Wystarczy przypomnieć listopad 1986 (?), kiedy zwykłe manewry wzięte zostały za początek ataku atomowego i nawet informacje Topaza z Brukseli nie skorygowały oceny sytuacji tak, jak i Sorge nie uratował ZSRR przed atakiem. Rosyjskie samoloty były już w powietrzu i niewiele brakowało bo czas ostrzegania przed rakietami wynosił 8 minut. Może z tego puntu widzenia należałoby inaczej ocenić działania Kuklińskiego?

    Już za Stalina komunizm pomału wytracił agresywność i nastawił się na utrzymanie stanu w Europie. Natomiast idea żelaznej kurtyny wydawała się być nacechowana agresywnością. Na dodatek Amerykanie ograniczyli wyłapywanie i karanie zbrodniarzy niemieckich i zatrudniali ich radośnie w armii. Polacy i Czesi reagowali na to histerycznie bo siedząc na zabranych Niemcom ziemiach mogli spodziewać się próby ich odzyskania. A to by była wojna. Zadziwiające, ale Rosjanie z upływem czasu myśleli wyłącznie o obronie.
    W tej sytuacji rzekoma rozróba w Czechosłowacji widziana były jako infiltracja i próba ataku. Spotkała się też z odpowiednią ripostą. Z tego punktu widzenia Dubczeka należy uważać za eksperyment ciekawy, ale wychodzący z błędnych założeń bez szans na przyszłość. Ta metoda nie sprawdziła się też u Gorbaczowa. Niema za czym płakać.
    Mój tekst nie jest obroną komunizmu. Pokazuje, do jakiej paranoi może prowadzić brak otwartości, brak kontroli i służalcze dziennikarstwo. Próbuję też pokazać, że rola USA wcale nie była taka bez skazy jak się i mnie wydawało. Nie wiadomo też, czy lepsze były amerykańskie zbrojenia czy trzeci koszyk w Helsinkach. Bo tak na prawdę okazuje się, że oba systemy były bardziej do siebie podobne niż się to pokazuje, a nieporozumienia były wynikiem histerii tajności i braku wzajemnego zaufania. Na szczęście istnieli szpiedzy. Dlatego rok 1989 przebiegł tak gładko.
    Szkoda, że autor nie widzi tego szerzej i nie wychodzi poza powtarzanie starych banałów.

    P.S. Gdyby dzisiaj Chińczycy przeszli na kapitalizm społeczeństwo mogłoby tego nawet nie zauważyć. Pamiętam, kiedy premier Jaroszewicz opowiadał publicznie, że największym przestępstwem jest prowadzenie nielegalnej działalności gospodarczej. Może zamiast się zbroić lepiej było przekonać go, że to nieprawda.

  3. @Vera: dziękuję za komentarz i gratuluję zdolności wyczytywania tego, czego w tekście nie było oraz odczytywania pytań jako zdań oznajmujących.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pisanie znakami zapytania dobre jest na Onecie.
    Jeśli Pan potrafiłby napisać lepiej to dlaczego Pan tego nie zrobił?
    Musiało nieźle trafić.
    Natomiast mierzi mnie ciągłe lizanie amerykańskiej odbytnicy w PL, czego proszę nie traktować personalnie

  6. #Vera: Przyznam, że dość szczególna argumentacja. Niestety, nie daje możliwości odpowiedzi, poza jedną kwestią: „musiało nieźle trafić” – nie trafiło, bo strzał był kulą w płot.

  7. Najważniejsze (dla mnie) przesłanie Karla Popper brzmi: „Niech zamiast ludzi giną ich poglądy”. By mogły „ginąć” poglądy potrzebny jest mechanizm umożliwiający ich wymianę i praktyczną weryfikację. Każdy system autorytarny wyklucza możliwość weryfikacji swoich dogmatów, a każda próba jego obalenia oznacza ofiary w ludziach.
    „Realny socjalizm” był niereformowalny bo wykluczał rezygnację z tzw. kierowniczej roli partii i odrzucał możliwość demokratycznych wyborów. Tym samym Praska Wiosna nie miała głębszego sensu politycznego. Dla nas była ostrzeżeniem i z pewnością myśl Jacka Kuronia, by „zamiast palić komitety zakładać własne” uwzględniała i to doświadczenie.
    To, że w 1989 r. kierownictwo PZPR w końcu zrozumiało, że socjalizmu zreformować się nie da zaowocowało wolnymi wyborami i przemianą ustrojową. To, że tym razem zginęły poglądy a nie ludzie, jest solą w oku tych, którym potrzebny jest mit założycielski w postaci odpowiedniej ilości ofiar złożonych na ołtarzu jedynie słusznej sprawy. Okrągły Stół i Wybory Czerwcowe to nasze największe zwycięstwo w XX wieku, zwycięstwo rozumu – tak rzadkie w historii Polski.
    Gospodarka może funkcjonować, lepiej czy gorzej, w każdym systemie politycznym, niemniej z naszego doświadczenia wynika, że w demokracji ma się lepiej. I miałaby się jeszcze lepiej, gdyby Sejm zamiast strzępić języki w jałowych pyskówkach stanowił dobre prawo i prawo to było od wszystkich jednakowo egzekwowane.

  8. Vera pisze: 2011-08-22 o godz. 16:27

    Wartościowe spostrzeżenia, może warto dodać ze Havel okazał się małym człowieczkiem jak Wałęsa.
    A jego próba porównania się z Putinem to szczyt ….

    Wiosna Czeska daje do myślenia. WP z Ruskimi nie zaprowadzało demokracji w Afganistanie a i z Czechosłowacji wycofano ich szybko.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php