Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

3.09.2011
sobota

Młodzi: oburzeni mutanci, uśpione pacynki

3 września 2011, sobota,

W dzisiejszej „Wyborczej” wywiad z Michałem Bonim o raporcie „Młodzi 2011” (analiza raportu u mnie na blogu). Jak zwykle główny strateg rządu (i spiritus movens raportu) mówi precyzyjnie, inteligentnie i sypie argumentami. Tak więc młode pokolenie to ciągle pokolenie wielkiej szansy, tylko trzeba mu dać narzędzia umożliwiające wzięcie odpowiedzialności za sprawy publiczne. Narzędzia adekwatne do ich wrażliwości, stąd pomysł „cyfrowej Polski”, polegający m.in. na otwieraniu instytucji publicznych za pomocą internetowych platform w modelu Open Government, budżety partycypacyjne, etc.

Trzeba odbudować poczucie wspólnoty, której jednak nie powinna spajać dramatyczna przeszłość, lecz raczej nowoczesna przyszłość. Na pytanie dziennikarzy „jeśli nie dramatyczna przeszłość, to co na połączy?” pada odpowiedź:

Wspólny kierunek myślenia, to, że wszyscy chcemy nowoczesnej Polski. Tylko że tak rozumiana wspólnota nie jest nam po prostu dana, nie dziedziczymy jej. Ona jest zadaniem, ona staje się zadaniem, i to zadaniem szczególnym, bo nie „heroicznym”. Składają się na nie elementy bardzo praktyczne: znalezienie pracy, bycie w świecie, to, jak spędzamy wolny czas, jak może nam być lepiej w każdym wymiarze…

Ciekawą odpowiedzią na tę wizję jest tekst Bronisława Wildsteina w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” broniący jednak innej, konserwatywnej wizji wspólnoty budowanej na pamięci. Myślę, że taką wizję dzielą nie tylko ludzie pokolenia „Solidarności”, lecz też wielu młodych. Być może nie tworzą statystycznej większości, o dynamice społecznej nie decydują jednak statystyczne masy, lecz te punkty w strukturze społecznej, gdzie następuje różnicowanie i produkcja mobilizujących dyskursów.

Pytanie, czy wizja jaką roztacza Michał Boni nie jest projekcją marzenia o dobrym społeczeństwie, jakie żywi pokolenie starszych, którym nigdy w takim społeczeństwie nie było dane żyć: młodym, kolonizującym przyszłość, lecz w sposób chłodny, bez odwołań do gorących ideologii, narracji i mocnych znaczeń. Czytając słowa Boniego wszystko się zgadza, coś jednak jakoś nie pasuje. Trochę to przypomina opowieść dobrego ojca, który starał się dać dzieciom wszystko, czego potrzeba do dobrego życia: wykształcenie, komputer, internet, komórkę, płacił za bilety do kina, zapewnił boisko, a mimo to jacyś ci młodzi niemrawi, jacyś tacy niewdzięczni.

Odpowiedź, co nie gra znaleźć można w świetnym tekście Pauliny Wilk w „Rzeczpospolitej”:

Pokolenie Polaków urodzonych po 1989 roku znalazło się w złotej klatce. Budowniczy wolnorynkowego ładu wszystko za nich zrobili. Stworzyli świat według zachodnich wzorców, urządzili funkcjonalnie i ozdobili emblematami nowoczesności. Pozbawili oznak zacofania, powodów do wstydu, wysprzątali brzydką przeszłość do czysta. Cały ciężar i koszt tych zmian wzięli na siebie. Ale budując autostradę do lepszego świata, pominęli tych, którzy mają zamieszkiwać przyszłość. Młodzi Polacy zostali sprowadzeni do roli pacynek, których jedynym zadaniem jest dopełnianie pejzażu dobrobytu. Wprowadzono ich do wystylizowanego błyszczącego pokoju i usadzono na sofie. Mają wyglądać ślicznie i niczego nie dotykać. Mówić ładnie po angielsku, nosić się modnie i od czasu do czasu podziękować.

Paulina Wilk w swej analizie młodego pokolenia sięga po narzędzia, o których zapominają socjologowie – po teksty kultury, w nich znajdując brakujące informacje o stanie ducha, o rzeczywistych aspiracjach i frustracjach. Świat przedstawiany przez Boniego jest światem ciągle konstruowanym przez dorosłych. Owszem powstają „Orliki”, lecz klucze do boiska ciągle trzyma dorosły cieć i to on ustala warunki. Świat opisywany przez Wilk to świat ludzi, którzy chcą kopać w piłkę na swoich warunkach, nie wiedzą jednak jak sobie zrobić boisko, bo całą wolną przestrzeń zajęli starzy.

Jest między tymi światami nieredukowalna bariera. Jeden i drugi opis ma jednak jedną zasadniczą wadę. Odnosi się do wielkich agregatów statystycznych, klasyfikacji generacyjnych. Uśredniony opis jest może poprawny. Jak już jednak pisałem, ważniejsze jest, czy w pokoleniu młodych powstają miejsca, gdzie wytwarza się jaka artykulacja polityczna. Jak powstają takie środowiska, jak „Krytyka Polityczna” czy „Liberte”  i jaki mają wpływ na tworzenie opinii.

W świecie Boniego młody może jedynie wstąpić do partyjnej młodzieżówki lub nadal być konsumentem, tyle że powinien być bardziej świadomym spraw publicznych. W świecie Wilk jedynym sposobem wyrażenia roszczeń jest, by użyć określenia socjologa Michela Wieviorki, przemoc ekspresywna – czyli to, co wydarzyło się w Londynie. Być może jednak istnieje trzeci świat, świat nie mieszczący się w liberalnej wyobraźni pokolenia „Solidarności”, który młodzi już tworzą, szukając po omacku, i to na całym świecie: Londyn to była odpowiedź ekstremalna, są też inne – Chile, Hiszpania, Francja (gzie młodzi w ub.r. wyszli na ulice, zorganizowani w regularne związki i stowarzyszenia, by bronić praw emerytalnych swoich rodziców).

Michel Serres, francuski filozof,  w dzisiejszym „Liberation” mówi o tym, że współcześni młodzi są pokoleniem mutantów, za sprawą głębokiej zmiany technologicznej. Serres bada jednak rzeczywistość od dziesiątków lat i unika pozornie oczywistego stwierdzenia, że młodzi dzięki internetowi uciekają w przestrzeń wirtualną przed trudami życia (taki opis przeczytać można zarówno w raporcie „Młodzi 2011”, jak i tekście Wilk).

Jest dokładnie na odwrót. To nowoczesność od samego początku polega na wirtualności i złudzie, wystarczy sięgnąć po Don Kichota Cervantesa, a później choćby rozważania Paula Valery o kapitalizmie. Neoliberalizm tym się wyróżnia, że jest stanem gnozy, kiedy rzeczywistość wirtualna kapitalizmu finansowego zupełnie oderwała się od realu. Młodzi dzięki nowym technologiom teleinformatycznym odzyskują kontrolę nad realem, który wyrwał się spod kontroli dorosłych.

Co odkrywają? To, co Neo w „Matriksie” – Pustynię.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. hmmm… czy Pani Wilk przypadkiem nie przestrzeliła? czy nie jest tak, że spora część młodych [do których nadal z racji wieku się zaliczam] jest grupą pokazującą sprzeczności współczesnego kapitalizmu – sytuacji, w której w konsumpcyjnej rzeczywistości ludzie bez mocy nabywczej są zbędnymi, a w przeciwieństwie do amerykańskiego pokolenia baby boomers oraz polskich beneficjentów transformacji widoków na konsumpcyjny awans nie ma, ponieważ praca została zbrazylizowana a zawody byłej klasy średniej zostały wyeskportowane [w Stanach to chyba Robert Reich zaczął w związku z outosurcingiem rewidować swoje wcześniejsze wizje o bajce dla milionów symbolicznych analityków] ? młodzi to w dużej mierze wybrakowani konsumenci: bez szans na karierę w starym stylu [przecież są miliony lepiej wykształconych i tańszych pracowników], bez wiarygodności kredytowej [bo trzeba płacić długie lata za studia, hipotekę], bez szans na przerwanie „granic wejścia” na pozycje zajmowane przez plankton partyjno-rodzinnych relacji…

  2. ps Don Kichot w jakim odczytaniu? Ortegi y Gasseta?

  3. @h2ols: Tekst Pauliny Wilk nie jest analizą ekonomiczno-socjologiczną, więc pomija wiele kwestii wskazanych w komentarzu. Miałem o tym pisać w swoim wpisie, zostawiłem na kolejną notkę (polecam dobry felieton Schumpetera w The Economist właśnie na ten temat). Jutro nadrobię i uzupełnię.
    A Don Kichot w zwykłym odczytaniu, jako prefiguracja człowieka zanurzonego w przestrzeni wirtualnej wykreowanej przez treść książek. Pierwsza nowoczesna powieść i już wszystkie tematy powracające nieustannie przez ponad 400 lat.
    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Edwin Bendyk: czy chodzi o ten tekst Angst for the educated? http://www.economist.com/node/21528226 [w zasadzie powinien chyba użyć w tytule Sorge ;]]. stały temat, który Pan poruszał, a który wraca jak bumerang: „społeczna wartość pracy” a dystrybucja bogactwa…. [świetny był tekst w Polityce o realiach w Izraelu]. http://www.economist.com/blogs/buttonwood/2011/08/wealth-creation-and-macroeconomics ….
    dobrej nocy!

  6. felieton dobry. „mechaniczny Turek” przecież nie jest wyjątkiem…. mnie zawsze brakuje w tego typu tekstach analizy tego, co dzieje się z bazą podatkową. mówimy o tzw. „dostosowaniu edukacji do rynków pracy” [płacą podatnicy, beneficjentem są korporacje], tymczasem nikt nie wskazuje na to jak główni wygrani globalizacji [sami uciekajacy od podatków, eksternalizujący koszty zewnętrzne, itd.] pod płaszczykiem buzzu o optymalizacji tworzą scieżkę prowadzącą do zapaści [nie tylko fiskalnej]….

  7. Jeżeli nie doda się motywacji uczuciowo-symbolicznych opartych na współnocie pamięci (Wildstein) do zwykłych ludzich pragnień dobrobytu i swobody (o czym pseudouczenie i banalnie opowiada Boni*) to w Polsce nowe pokolenie nic nie osiągnie. Jest słabo wykształcone i biedne. Siłę może znaleźć tylko w poczuciu solidarności i wspólnoty narodowej. Odrzucenia ojkofobii. Zrozumienia, że świat jest konkurencyjny, granice niezatarte i trzeba tworzyć polską drużynę.

    Boni Michał – polonista udający: ekonomistę, stratega, socjologa etc. Król banału i ciężko (przeciętnie 12 godzin na dobę) wydychanej pary w gwizdek.

  8. @Agrono: „motywacjami uczuciowo-symbolicznymi” ani siebie, ani rodziny nie nakarmisz… to nic jak tylko medialna proteza… zresztą niebezpieczna w czasach kryzysu: w końcu gdy impotentni partyjniacy zostali obnażeni przez realną władzę w warunkach zawieruchy bankowej, „przypadkiem” nadszedł renesans retoryki „uczuciowo-symbolicznej opartej na wspólnocie pamięci”…. zresztą współcześnie tysiące młodych ludzi, z polskim paszportem w kieszeni, „uczuciowo-symbolicznie” związani są raczej z brytyjską lub norweską królową, ponieważ tam żyją… mówiąc ironicznie: norweska rodzina królewska daje w zamian 2 miesiące wakacji podatkowych pod koniec roku, a co daje w zamian „polska wspólnota pamięci” [poza baśniami historycznymi]?

  9. @h2ols: piszesz: „?motywacjami uczuciowo-symbolicznymi? ani siebie, ani rodziny nie nakarmisz?”

    Wiesz, byłem kiedyś zawodowym sportowcem. Oczywiście żadna gadka motywacyjna nie zastępowała umiejętności. Ale kiedy się te umiejętności mialo to te gadki motywacyjne (uczuciowo-symboliczne) wyzwalały dodatkową energię, która pozwalała pokonywać teoretycznie silniejszych przeciwników.

  10. Wspólnotę tworzy się działaniem, a nie gadaniem o wizjach, tożsamościach i paradygmatach. Duch nie tworzy tradycji, to tradycja tworzy ducha.

  11. Kapitalizm finansowy się skończył w 1914 roku, gdy zawieszono wymienialność pieniądza na złoto i wprowadzono państwową emisję pieniądza. Od tego czasu mamy interwencjonizm finansowy z przewagą państwa nad rynkiem.

  12. Cytuje:
    „pomysł ?cyfrowej Polski?, polegający m.in. na otwieraniu instytucji publicznych za pomocą internetowych platform w modelu Open Government”
    ….Boniego(?!) –
    Jest jednym z najbardziej odkrywczych pomyslow o jakich swiat slyszal – biorac pod uwage, ze jest norma w wiekszosci w miare nowoczesnych krajow.

    Proponuje Boniemu wynalezc I-Pada.
    Bo odkrycie, ze mlode pokolenia sa pokoleniami szansy… pod warunkiem, ze da sie im mozliwosci moze pomimo swiezosci i oryginalnosci nie wystarczyc.

  13. @Andrzej Falicz: ciekawe ale chyba nie ma Pan racji, Open Government aż taką oczywistością nie jest (nie mylmy z e-administracją) i wcale tak wiele państw podobnych rozwiązań nie stosuje. Tym bardziej, że pomysł Boniego idzie dalej, w kierunku szerszego otwierania zasobów publicznych, nie tylko administracji, lecz także nauki i kultury. Czy pomysły te uda się zrealizować, to inna sprawa.

  14. I jeszcze jedno= Pani Paulina prawdopodobnie nie zna innych mlodych Polakow niz tych wychowanych w zlotej klatce osadzonych w pejzazu dobrobytu…
    Trudno o wizje bardziej oderwana od realnosci – Pani Paulino!
    Prosze wyjsc z klatki i przestac plesc banialuki!
    Bieda dzieci i młodzieży to jedna z najbardziej
    charakterystycznych cech obecnej biedy w Polsce. W roku 2004 stopa ubóstwa skrajnego wśród osób do lat 19 wynosiła 18%. Dzieci do lat 19 stanowily około 40% populacji żyjącej w skrajnym ubóstwie, a dzieci do lat 14 ? 28%…

    I to ma byc bardzo dobry tekst?

  15. Gorzej jest tylko w Rumunii i tu nawet internet
    „Boniego” moze nie pomoc…

  16. Polecam:
    -Open Government on the Internet: A New Era In Transparency
    Friday, May 15, 2009
    -IIW-East in DC: Open Identity for Open Government
    September 9 and 10, 2010
    -Regional Examples of Open Government
    by Colleen Gray on 2 April 2010
    -Open government data gathers momentum in Switzerland, Bern, 24.06.2011
    -President Barack Obama’s „Day One” action, on January 21, 2009
    -Declaration of Open Government
    The Australian Government now declares that, in order to promote greater participation in Australia?s democracy, it is committed to open government based on a culture of engagement, built on better access to and use of government held information, and sustained by the innovative use of technology. 16 JUL 2009.
    -An Open Internet & Open Government: The Liberal party of Canada – open government and open Internet
    itd itd
    setki innych przykladow z minionych lat
    Wszyscy oni powinni podziekowac Boniemu za pomysl.

  17. @Andrzej Falicz: ubóstwo to dzieci i młodzieży to poważny problem, choć sugerowałbym sięgnąć po aktualniejsze statystyki. Poprawiło się. Jeśli chodzi o tekst Pauliny Wilk, to trudno oczekiwać od publikacji gazetowej zawartości rozprawy naukowej. Pani Paulina pisze o czymś innym, o pewnym modelu kulturowym. Ale jasne, nie musi się takie podejście podobać. Mnie się podobało

  18. @Andrzej Falicz: dzięki, do tych wszystkich przypadków odnosi się m.in. Mapa drogowa otwartego rządu w Polsce. Jeśli chodzi o kolejne setki przykładów, to wolałbym listę tych wszystkich nowoczesnych państw, które Open Government wdrażają.

  19. Panie Edwinie,
    Moze sie spierac na ile rewolucyjny jest pomysl Boniego.
    Zakres „jego pomyslu” itd.
    Niech mi Pan poda jeden calkowicie oryginalny pomysl Boniego a ja chetnie sprawdze czy to na pewno jego…
    Ale taka czy inna forme internetowego otwierania rzadzenie wprowadza w zycie wiekszosc krajow na swiecie.
    Ja znam Australie osobiscie.
    Wiem o USA, Kanadzie, Szwajcarii itd.
    Jest nawet apel UN w te sprawie:

    Open Government Initiatives

    Candidate Open Government Pledge

    Declaration of Open Government Principles

    Local Open Government Directive ? Version 1

    Rozumiem, ze sie w Polsce poprawilo… ale nie wydaje mi sie zeby glownym albo inaczej mowiac w ogole jakimkolwiek problemem dla mlodych byl otaczajacy ich pejzaz dobrobytu (gdzie? bo za przeproszeniem do jasnej cholery! w mojej riodzinej Lodzi jakos go nie moge sie dopatrzec – ani na Balutach ani w centrum przy Zachodniej wygladajacym jak z filmu z palestynskiej strefy Gazy).
    Mnie chodzi o zachowanie proporcji i o zadecie.
    Naprawde mamy setki tysiecy dzieci idace do szkol bez sniadania i to nie jest problem czy ma byc cieplo w nogi czy w glowe…

    Wśród wszystkich krajów UE w Polsce najwięcej dzieci – 29 proc. – żyje w biedzie – wynika z opublikowanego w w 2007 raportu Komisji Europejskiej.

    Aż 1,8 mln Polaków poniżej 19. roku życia cierpi z powodu ubóstwa. W naszym kraju, według raportu OECD, na dzieci wydaje się najmniej spośród wszystkich 32 krajów należących do tej organizacji. Sytuacja materialna dzieci w Polsce została również oceniona jako najgorsza spośród 21 krajów europejskich, które uwzględniono w raporcie UNICEF.

    W 2009 roku w Polsce poniżej granicy ubóstwa relatywnego żyło 22 proc. dzieci, a nasz kraj należał do krajów o najwyższym stopniu zagrożeniem ubóstwa wśród dzieci i młodzieży!

  20. @Andrzej Falicz: jeśli chodzi o Boniego, to kto twierdzi, że jego pomysł jest oryginalny w skali świata? Nikt tak nie twierdził, oryginalność polityka należy oceniać w kontekście pola jego działania, w tym przypadku Polski. I cieszę się, że coś tu się dzieje, bo nie było to oczywiste jeszcze kilka lat temu.

    Bieda to oczywiście ważny i kluczowy problem, ale powtarzam, Paulina Wilk opisuje inny aspekt rzeczywistości młodych. To jest publicystyka i takie prawo publicysty, Panu nie musi się to podobać, zgoda. Są tacy, którzy więcej piszą o ubóstwie, czy to znaczy że nie istnieje świat, który opisuje Wilk?

  21. @Edwin Bendyk

    Panie Redaktorze, dr Filologii Polskiej Michał Boni to taki facet, który pracuje 24 godziny na dobę, w pocie czoła produkuje różne kompilacje, wypracowania i prezentacje w Power Poincie, z których dokładnie nic dla rzeczywistości nie wynika.

    Boni przypomina mi stary kawał (z lat sześćdziesiątych) o Władysławie Gomułce”.

    Pytanie: „O jakim napisie na nagrobku śni tow. „Wiesław”?

    Odpowiedź: „Władysław Gomułka – Ekonomista”

  22. @Mirkiewicz: o ile się orientuję, Boni jest magistrem filologii, a doktorem socjologii. Druga nieścisłość – autorką omawianego przeze mnie raportu jest prof. Krystyna Szafraniec (o czym piszę). No a sprawa trzecia, wykształcenie zakończone kilka dekad wcześniej nie determinuje człowieka na resztę życia. Można się wyuczyć nowych kompetencji.

  23. @Edwin Bendyk:

    1. Źle się Pan orientuje: Boni doktoryzował się na polonistyce UW z języka prasy stalinowskiej. Być może Pana błąd wywodzi się z wiedzy, że pracował on w zakładzie socjologii kultury na tejże polonistyce UW u tow. Jaremy Maciszewskiego. To nie czyni z niego doktora socjologii

    2. Moja złośliwość (mam nadzieję, że nie przekroczyłem granicy dobrego wychowania w konwencji wpisu pod felietonem) dotyczyła całokształtu jego działalności a nie szczegółu. Uważam go za przereklamowanego. Ma niezły słowotok i na pewno zależy mu (to zaleta). Jest też pracowity ale kompetencji mu brakuje.

    3. Nie do końca zgadzam się z Panem. Wykształcenie w znacznej mierze jednak określa kompetencje. Boni jest pracowitym samoukiem ale nie jest ekonomistą a za takowego pragnie uchodzić (podobnie jak np. Pitera czy Kempa udają prawniczki a Rostowski profesora).

  24. @Mirkiewicz: Kiedy Maciszewski pracował na polonistyce? Bo chyba raczej na historii. I czy aby w czasie, kiedy Michał Boni robił doktorat? No i chyba temat doktoratu też był inny. Może Pan przytoczyć źródła?

  25. „Owszem powstają ?Orliki?, lecz klucze do boiska ciągle trzyma dorosły cieć i to on ustala warunki”

    Oczywiście że tak jest i tak być powinno. Inaczej zobaczymy świat opisany we Władcy much.
    Zgadzam się z Andrzejem Faliczem – pani Wilk poznała jak się zdaje tylko wycinek rzeczywistości o stawia na tej podstawie zbyt daleko idące tezy. Delikatnie mówiąc

  26. @Edwin Bendyk:

    1. Maciszewski – to był skrót myślowy. Maciszewski pod koniec lat siedemdziesiątych był już kierownikiem Wydziału Nauki KC PZPR i patronem ideowym powstającego wtedy na Wydziale Polonistyki Instytutu Kultury. Boni był tam wtedy młodym asystentem – świeżo upieczonym magistrem i mężem bardzo zdolnej studentki, która dziś jest dawno jego ex-żoną i profesorem literatury. Pracował w tym instytucie m.in. A. Mencwel. Nazwiska szefa tego instytu w tamtych czasach (II połowa lat 70-ych) już nie pomnę (byłem wtedy asystentem na matematyce). Wtedy Boni w ogóle nie działał politycznie w opozycji. Swoją aktywność zaczął dopiero w Solidarności gdzie zrobił karierę bo to niegłupi i aktywny człek.

    2. Doktorat Boniego – tak jak napisałem. Na Polonistyce z propagandy stalinowskiej. Niech Pan zadzwoni na UW albo poprosi Boniego o przysłanie skanu strony tytułowej 🙂

    I tak lepiej niż magisterium Fedakowej o polityce ZSLu. Takich to mamy specjalistów od strategii rozwoju Polski…

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php