Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

1.10.2011
sobota

Czas Bydgoszczy, czyli kultura w natarciu

1 października 2011, sobota,


Coś niezwykłego działo się w zeszłym tygodniu w Bydgoszczy. W środę rozpoczął się Bydgoski Kongres Kultury. W dość napiętej atmosferze ujawniającej, że coś iskrzy między prezydentem a środowiskami kultury ruszyła impreza, której celem było mobilizacja mieszkańców Bydgoszczy, by wypowiedzieli się, jakiego chcą miasta. Kluczem do dyskusji miała być właśnie kultura, centralnym miejscem spotkań stał się Teatr Polski, choć dyskusje przy stolikach tematycznych ulokowały się we wielu innych punktach miasta.

Start Kongresu był dosyć ociężały, wyglądało jakby niewiele osób interesowała dyskusja. Dopiero po południu, gdy rozpoczęły się dyskusje przy stolikach o konkretnych sprawach: estetyce miasta, rewitalizacji, odpowiedzialności mediów, losie dzielnicy Fordon, relacjach między biznesem i kulturą coś zaczęło się dziać. Uczestnicy tych dyskusji, zarówno ludzie kultury, przedstawicieli organizacji pozarządowych, jak i zwykli mieszkańcy pokazali, że dyskutują się i spierają o wspólną sprawę – ich miasto. Miasto trudne, ciekawe zarazem, które teraz w ramach projektów rewitalizacyjnych i modernizacyjnych odsłania swoją dawną urodę architektury belle epoque. Idzie o to, żeby w odzyskujące piękno mury i ulice powróciło życie, by rewitalizacja nie oznaczała gentryfikacji.

Fantastyczna atmosfera, praca przy stolikach (powstawały spontanicznie, każdy mógł zorganizować swój zespół tematyczny) wyprodukowała listę postulatów, swoiste bydgoskie cahiers de doleances tworzące diagnozę problemów i wyzwań, których rozwiązanie może uczynić Bydgoszcz prawdziwą metropolią. Co najważniejsze, w stolikowych dyskusjach uczestniczyli miejscy urzędnicy z zadaniem pilnego notowania głosów ludu. W czwartek do późnych godzin nocnych trwało wstępne podsumowanie Kongresu, w którym uczestniczyli zarówno organizatorzy, z Pawłem Łysakiem, dyrektorem Teatru Polskiego na czele, jak i przedstawiciele władz miasta, z obecnością przewodniczącego rady miasta, Romana Jasiakiewicza. Ustalili, że dorobek nie może się zmarnować, że Kongres musi zakończyć się przyjęciem deklaracji stanowiącej wspólne zobowiązanie strony społecznej i władz miejskich do opracowania Bydgoskiego Paktu dla Kultury, ten z kolei stanie się podstawą dla miejskiej strategii, w której kultura ma pełnić kluczową rolę.

W piątek wszyscy zainteresowani spotkali się przy jednym stole, nie było widać śladu napięcia z początku imprezy. Paweł Łysak udowodnił po raz kolejny, że jest świetnym reżyserem stwarzając warunki, by działający w bydgoskiej przestrzeni społecznej aktorzy mogli zagrać swe najlepsze role. Prezydent miasta Rafał Bruski pokazał, że jest dobrym politykiem, umiejącym słuchać i współpracować. Bydgoski Kongres przekroczył swym zakresem obszar kultury, stał się prawdziwym kongresem obywatelskim. Goście z innych miast w zamykającej Kongres dyskusji mówili, że czują się jakby znaleźli się na innej planecie. Najtrudniejsze jednak dopiero przed bydgoszczanami – zebrali kapitał, który wymaga teraz konkretnej realizacji, ustalenia priorytetów, podtrzymywania społecznej energii.

Co najciekawsze, podobne ożywienie społeczne płynące z dyskusji o kulturze widać w innych miastach. Podobne w zamyśle kongresy planowane są w Łodzi i Poznaniu. Może uśpienie społeczne i zniechęcenie, jakie widać przy okazji obecnej kampanii wyborczej do Sejmu jest tylko wyrazem zniechęcenia do jałowości politycznej debaty na poziomie krajowym? Może szansą na ożywienie polskiej demokracji jest powrót do źródeł polityki i demokracji właśnie, czyli do polis – miasta?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. czasy nadchodzą nieciekawe, więc kilka wątpliwości:
    1. jakie są wskaźniki zwrotu z inwestycji dotyczą bydgoskich inwestycji w tzw. kulturę z ostatnich lat? [jeśli nie ma w planie w ogóle zwrotu, to tak jak w przypadku stadionów nie inwestycja, lecz darowizna na koszt podatników]
    2. czy uprawnione jest finansowanie tego typu przedsięwzięć z kredytu – w szczególności gdy o zwrocie nie ma mowy?[przerzucanie kosztów rolowania i spłaty na przyszłe pokolenia, z czego spora część płatników nigdy nie skorzysta z usług placówek kultury]
    3. powrót do miejskiej demokracji byłby hipotetycznie możliwy gdyby zrezygnowano z sektorowych interesów… niestety w świecie, w którym głównym motywatorem jest pieniądz jest to niemożliwe… przyklad dają tzw. artyści i ludzie kultury [najpierw gaża później adekwatne zaangazowanie – sztandarowy model to Tomek Lipiński, który na antenie Roxy FM nie potrafi mówić już o niczym innym jak tylko o tym, że artyści są okradani np. przez internetowych słuchaczy]… nie przypadkiem [ o czym doskonale wie Pan Edwin] miejska demokracja była towarem luksusowym…

  2. Dwie sekundy googlowania:

    „Jeden z najlepszych szpitali onkologicznych w Polsce ma kłopoty. Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Szpital ma 33 mln zł długu i nieduże szanse na spłatę”
    http://www.fakt.pl/Upada-szpital-onkologiczny-Przez-dlugi-,artykuly,85753,1.html

    „Rozmowa z szefową Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych ukazała się w „Gazecie” kilka dni temu. Punktem wyjścia była trudna sytuacja Szpitala Uniwersyteckiego nr 1, który ma 100 mln zł zadłużenia.”
    http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,7260689,Szczesny__to_nie_lekarze_wpedzili_szpital_w_dlugi.html

    Już pospłacane? Chyba nie bardzo:

    „Bydgoski „Jurasz” tonie w długach, które słono go kosztują. Wraz z pieniędzmi topnieją szanse na wiele zabiegów. Dyrekcja placówki ma już dość. O interwencję poprosiła resort zdrowia.”
    http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110610/BYDGOSZCZ01/91287979

    Mam dalej googlować?
    Kto ma olej w głowie? Vera czy h2ols lub zza kałuży?
    Rynce opadajom od tyh kołtunuf.

  3. Miasta i gminy lepiej wydają pieniądze niż państwo na szczeblu centralnym. Trzeba okroić emerytury i przekazać pieniądze, a najlepiej udział w podatkach, gminom i miastom. Poza tym zlikwidowałbym powiaty i nałożyłbym limity zatrudnienia na samorządy.

    Kampania wyborcza jest senna, ale jej wynik może już usypiający nie być.

  4. http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,10392600,Prof__Barber__wspolpraca_miast_lepsza_niz_wspolpraca.html

    Prof. Barber popiera neoliberalizm. Razem z prof. Baumanem.
    Decentralizacja to czysty neoliberalizm.

  5. Moze ktos wie cos czego ja nie wiem, ale bylem przekonany ze innowacyjnosc i gospodarka kreatywna to pieniadze z nauki i i kultury, ktore mozna potem przeznaczyc na dowolne cele. Jezeli to wyjdzie w Bydgoszczy – two thumbs up!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php