Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

6.10.2011
czwartek

Steve Jobs nie żyje

6 października 2011, czwartek,


Stało się, gdy Steve Jobs ogłaszał, że już nie może dalej zarządzać firmą nikt nie przypuszczał, że już dosłownie przygotowywał się do śmierci. Odszedł jeden z największych wizjonerów, nie tylko branży high-tech. Innowacje były w jego rękach instrumentem oddziaływania na społeczeństwo i kulturę. Należał do tego samego gatunku ludzi, co Thomas Alva Edison, innowacyjny potencjał (Jobs miał na osobistym koniec kilkaset patentów) łączył z biznesową biegłością. Mógłby żyć jeszcze co najmniej 30 lat dłużej – co by w tym czasie jeszcze wymyślił? Już się nie dowiemy. I tak zrobił tyle, że już za życia stał się legendą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Bez żartów – najbardziej innowacyjny okres swego istnienia Apple zawdzięcza Wozniakowi i ludziom z Xerox PARC. Steve Jobs był despotą, złodziejem cudzych pomysłów, który przy wykorzystaniu niemal niewolniczej pracy robotników z azjatyckich sweatshopów zalał świat nikomu niepotrzebnymi gadgetami. Był tak bardzo zorientowany na napychanie kieszeni forsą, że ze swojego słownika wykreślił słowa „działalność charytatywna” a firmie Apple zabronił angażowania się w jakąkolwiek formę tego typu aktywności. Prawdziwy z niego pionier XXI wieku!!! Facet powinien przejść do historii jako symbol rozbuchanej, hedonistycznej konsumpcji, bo jedyną ponadczasową rzeczą którą po sobie zostawił, są wysypiska śmieci wypełnione milionami ton toksycznych elektronicznych śmieci z logiem jabłuszka :/

  2. Szanowny Autorze

    Z tym porównaniem z Edisonem to delikatnie mówiąc (i to bardzo delikatnie) przesada. Wpływu Jobsa nie da się porównać nawet z Billem Gatesem a już żeby mierzyć się z człowiekiem który opatentował (co nie znaczy wynalazł) żarówkę i kinematograf. W jednym Jobs przypominał Edisona, w pazerności.

  3. Skoro Edison się pojawił, to bardzo a propos: http://www.farnamstreetblog.com/2011/10/why-jobs-is-no-edison/

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oceniając to, co wykorzystuję dzisiaj do pracy (o rozrywce nie wspominam, bo to hedonizm) mam do powiedzenia tylko jedno: thank you, Steve!

  6. Ja też nie rozumiem zachwytów nad Jobsem. Nie odmawiam mu pewnych zasług, ale moim zdaniem jest ogromnie przeceniany, a porównanie go do Edisona (to już kolejne miejsce, w którym je czytam), uważam, za niesmaczne.

    Tak, Jobs był współtwórcą wielu patentów, ale ile z nich do rzeczy naprawdę oryginalne i przełomowe? Przerzuciłem parę, i sporo z nich dotyczy dizajnu poszczególnych urządzeń czy nawet opakowań, widziałem patent na wyświetlanie ogłoszeń przez system operacyjny, na sposoby zaimplementowania wyłącznika w urządzeniu z ekranem dotykowym tak, by użytkownik nie wyłączył niechcący (rzeczy w stylu „prosimy o potwierdzenie” itp). Może po porstu tych przełomowych nie zauwazyłem, lista jest długa, a patenty amerykańskie są pisane okropnym językiem, niech mi ktoś więc wskaże. Linki do listy patentów są pod notką o Jobsie na wiki.
    Dla mnie w każdym razie wyłania się z nich nie portrtet przełomowego wynalazcy, tylko portret spryciarza, który patentuje na siłę najbanalniejsze rzeczy, o ile się da.

    Jeszcze wkleję komentarz, który dałem gdzieś na FB:

    Patrzę i oczom nie wierzę. Jobs był bardzo sprawnym CEO, który łącząc zapaszek elitarności, imydż prostoty (możesz być głupi, ale i tak sobie poradzisz, nie musisz wybierać z 25 modeli bo i tak jest tylko czarny), nieźle przemyślaną funkcjonalność (o ile lubisz kolor samochody koloru czarnego) i koncepty estetyczne które mogą się wielu podobać (a innym nie), zrobił świetny biznes.

    Z drugiej strony był do żenującego stopnia prostacko-sekciarski w swoich keynote’ach (i łgał w nich), niektóre produkty jego firmy zachowują się w sposób skandaliczny, w słynnym wykładzie na Stanford epatował niedouczeniem, a w dziedzinie dobroczynności taki np. Gates go rozdeptuje.

    Zgoda, była to postać nietuzinkowa, ale to co się dzieje zadziwia mnie niepomiernie. Notki kupamięci, na forach zapalają świeczki, niektórzy rozpaczają „na czym ach na czym bym pisał tę notkę jakby nie Jobs”, ktoś go nazywa współczesnym Edisonem, ludzie powtarzają z nabożeństwem te jego banały.

    Po prostu JP2 v.2.0

  7. W uzupełnieniu do wpisu (i w jakimś sensie w odpowiedzi na komentarze) odsyłam do tekstu, jaki jakiś czas temu opublikowałem w Przeglądzie Powszechnym: http://tinyurl.com/3e2n5wk (wersja tekstu przed redakcją)

  8. Jobs był ikoną kultury, tak samo jak Bill Gates. Ale ten drugi poświęcając się działalności charytatywnej usunął się w cień, więc CEO Apple w ostatniej dekadzie był najbardziej rozpoznawalną twarzą branży.
    W przeciwieństwie od Zuckerberga czy twórców Google był z branżą od jej początku – nic dziwnego że lepiej niż oni nadaje się na ikonę.

    Czy słusznie – moim zdaniem zdecydowanie tak. Bo abstrahując od słusznych i niesłusznych zarzutów o złe warunki w Foxcconie czy napuszczanie prawników na konkurencję, Jobs był wizonerem. W klasycznym tego słowa znaczeniu – widział to czego nie widzą inni. I potrafił zgodnie z tym co widział działać.
    Wbrew pozorom iPod, iPhone czy iPad to nie tylko zabawki. Każde z tych urządzeń zrewolucjonizowały rynek konsumencki i jak słusznie Edwin Bendyk napisał – dostęp do kultury. To mało?
    Gutenberg (przy zachowaniu proporcji) zrobił to samo.

    Abstrahując od prawdziwości tezy o erze post-pc (głoszącej że środek ciężkości branży technologicznej przeniósł się z komputerów osobistych do sprzętu mobilnego) sprzedawane przez Apple gadżety przeorały rynek.
    Odtwarzacze mp3 i dystrybucja muzyki przed iPodem i po są zupełnie czym innym. Telefony komórkowe – smartfony razem z tabletami stają się podstawowym medium kontaktu z Siecią i treściami cyfrowymi.

    I nie chodzi o to że Apple jest jedyną firmą która się na tym rynku liczy – bo tak nie jest. Ale do tej pory to ta korporacja jest w awangardzie. Microsoft, Google, Nokia, Samsung i inni wciąż produkowali kolejne ipod/iphone/ipad killery. Z ograniczonymi sukcesami. Oczywiście są coraz bliżej i pewnie śmierć Jobsa przyspieszy utratę pozycji rynkowej jego firmy. To jednak nie odbiera mu przywileju bycia do wczoraj najbardziej wpływowym człowiekiem tej branży.

    Dlatego porównanie do Eddisona jest moim zdaniem trafne. Różnica jest taka że Eddison żył w czasach gdy takich jak on było nie wielu. Jobs ma wielu poprzedników i następców.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php