Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

18.10.2011
wtorek

Próżnia socjologiczna, kapitał społeczny i kultura

18 października 2011, wtorek,

Spóźniona relacja z ciekawej konferencji „Kultura miast i wsi” zorganizowanej w ubiegły czwartek przez Narodowe Centrum Kultury. Poświęcona była prezentacji i dyskusji wyników badań przeprowadzonych przez NCK (a dokładniej przez grono świetnych badaczy, jak Wojciech Burszta, Barbara Fatyga, Tomasz Szlendak, Jacek Nowiński, Izabella Bukraba-Rylska, Mirosław Duchowski). Badania te odsłoniły niezwykle ciekawy obraz kultury w  Polsce, która opuściła już bezpieczną przystań kultury kanonicznej, opartej na jasnych hierarchiach autorytetu i estetycznego ładu do kultury składającej się ze współistniejących subkultur, z tzw. kulturą wysoką jako jedną z nich.

Organizatorzy konferencji podjęli ryzyko i zlecili mi przygotowanie wprowadzenia, w którym miałem mówić o kapitale społecznym w Polsce. Akurat Ministerstwo Kultury opublikowało końcową wersję Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego, więc synchronizacja doskonała. Ja w swej wypowiedzi odniosłem się do sformułowanej przez Stefana Nowaka w latach 70. tezy o próżni socjologicznej panującej w Polsce. Tezę tę powtórzył już w tej dekadzie Janusz Czapiński na podstawie swoich badań „Diagnozy społecznej”.

Niby wszystko się zgadza – wszystkie stosowane powszechnie wskaźniki kapitału społecznego, jak poziom zaufania, zaangażowanie mierzone udziałem w organizacjach społecznych, wolontariat są w Polsce na bardzo niskim poziomie. Z drugiej jednak strony, czytając choćby takie badania, jak te o kulturze czy choćby jeżdżąc po Polsce nie widać żadnej próżni, lecz raczej wzbierającą energię. Moje pytanie było następujące: postawioną przez Nowaka tezę o próżni socjologicznej zdezaktualizowała rewolucja Solidarności, czy nie istnieje możliwość analogicznej samoorganizacji społeczeństwa dzisiaj? Oczywiście, nie ma co liczyć na powtórzenie sytuacji z roku 1980, bo kontekst zupełnie jest inny, inna struktura społeczna i gospodarcza, inna w końcu kultura. Ciągle jednak wydaje się, że tworzymy (mimo 10 kwietnia) społeczną całość. Pytanie więc, czy nie należy odwołać się do syna Stefana Nowaka, Andrzeja i jego koncepcji bąbli zmiany. Zamiast patrząc na uogólnione statystyki lepiej szukać miejsc, gdzie trwają poszukiwania nowych pomysłów na życie społeczne i kulturalne włączających ludzi do wspólnej pracy i troski o dobro publiczne.

Nie chodzi przy tym jedynie o inicjatywy lokalne, lecz także o ich zdolność do komunikowania się i tworzenia większej całości. Gdyby do tego nie zabrakło woli politycznej do realizacji wspomnianej już Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego (to niezły dokument, choć nie jest to do końca bezstronna ocena, bo współuczestniczyłem w jego powstawaniu). To się już wkrótce powinno okazać. By skrócić czas oczekiwania zapraszam na nową edycję seminariów „Kultura i rozwój”, które organizuję z Narodowym Centrum Kultury. Pierwsze spotkanie „Sympatyczny Lewiatan. Czy państwo może być kulturalne, czy politykę kulturalną można uspołecznić?” już 27 października b.r.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. „Zamiast patrząc na uogólnione statystyki lepiej szukać miejsc, gdzie trwają poszukiwania nowych pomysłów na życie społeczne i kulturalne włączających ludzi do wspólnej pracy i troski o dobro publiczne. Nie chodzi przy tym jedynie o inicjatywy lokalne, lecz także o ich zdolność do komunikowania się i tworzenia większej całości.”

    Bardzo, bardzo słuszny postulat. Oraz napisany w prosty sposób, gdyz przyznaję, że czasami nie wystarcza mi ani wiedzy ani inteligencji aby objąć moim umysłem bardziej abstrakcyjne koncepcje Gospodarza.

    Jednym z moich nigdy nie zrealizowanych projektów jest przejście się do kilku miejscowych bibliotek i dowiedzenie się (ale tak szczegółowo!) jaka była geneza ich powstania. Chciałbym znaleźć odpowiedź na pytanie, jakie były np. materialne warunki założenia biblioteki.

    Ile wynosił średni dochód gospodarstwa domowego w danej okolicy, jak dzielił się budżet domowy na różne grupy wydatków w momencie, w którym mieszkańcy poczuli, że stać ich na budowę biblioteki, ile miesięcy trzeba było pracować na średni samochód czy dom, jaki był poziom bezrobocia, skład etniczny, ilość dzieci w rodzinie, czy zawsze biblioteka zaczynała się od podarowanego przez kogoś swojego księgozbioru jako „zarodka” kolekcji, czy kiedykolwiek biblioteka została „zafundowana” mieszkańcom w całości przez rząd/administrację, przez prywatnego dobroczyńcę, ilu wolontariuszy i płatnych pracowników trzeba aby utrzymać bibliotekę, jaki procent podatków lokalnych pochłania średnio utrzymanie biblioteki, itp.
    Może na emeryturze.

  2. czyli że ? a może by tak jednym zdaniem bo nic z tego nie mozna zrozumieć? Z drugiej strony to bardzo ciekawy język ?

  3. Panie Edwinie po prostu Hegel miał rację: Sowa Minerwy… przecież na tym w większości polega bycie akademikiem, ekspertem, analitykiem żeby ładnie opowiadać post factum

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php