Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

25.10.2011
wtorek

Globalne ocieplenie – Kalifornia w awangardzie!

25 października 2011, wtorek,

Dziękuję za dyskusję pod wpisem o wynikach BEST potwierdzających globalne ocieplenie. Często podnoszoną kwestią w sprawie zmian klimatycznych jest sensowność działań zmniejszających ilość CO2 w atmosferze. Po co wysilać się w Europie, skoro inni i tak nie przestrzegają podobnych reguł? Kalifornia odrzuciła wątpliwości i jako pierwszy stan w USA wprowadza system ograniczeń emisji gazów cieplarnianych. Oczywiście, nie jest to wyłącznie poświęcenie Kalifornijczyków dla dobra ludzkości. Wprowadzając ograniczenia stwarzają też bodźce rynkowe dla rozwoju nowych technologii. I znowu za kilkanaście lat będziemy od nich kupować technologie, tak jak dziś elektroniczne gadżety, bo teraz jesteśmy mądrzejsi i uważamy, że nie opłaca się nic robić.

Przy okazji polecam najnowszy raport New Scientist o zmianach klimatycznych przedstawiający listę kwestii, które wiemy i sprawy, co do których mamy wątpliwości.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 32

Dodaj komentarz »
  1. „2011 Global Investor Statement
    on Climate Change
    This Statement is supported by 285 investors that represent assets of more than US$20 trillion”

    http://www.ceres.org/files/press-files/2011-global-investor-statement-on-climate-change/official-2011-global-investor-statement-on-climate-change

    Żaden naukowiec nie wystąpi przeciwko tak udokumentowanej prawdzie,
    bo potrzebuje żyć a do życia niezbędne mu są granty .
    W taki oto sposób słowo ciałem się stało,

  2. Można się tylko zaśmiać widząc takie peany pod adresem Kalifornii. Tylko pośpiech w pisaniu takich notek i w trawieniu nowych informacji może tłumaczyć aż tak dalekie od tarczy strzelanie.
    Albo ideologia nieznosząca faktów. Im dłużej czytam Gospodarza tym bardziej go podejrzewam właśnie o takie „tym gorzej dla faktów” skrzywienie.

    Czy jest jakiś stan o wyższym bezrobociu?
    Czy jest jakiś stan o gorszej ocenie S&P?
    Gdzie nastąpił największy krach na rynku nieruchomości?
    Gdzie banki zabierają najwięcej domów za niespłacone kredyty?
    Ile stanów ma wiekszy dług publiczny na mieszkańca?

    Jakoś nie dziwię się, że to właśnie „Kalifornia jako pierwszy stan odrzuciła wątpliwości”.
    Oni odrzucili wszelkie próby używania mózgu do rządzenia stanem już dawno temu.

    Proszę popatrzeć jak wygląda Teksas i jakie wprowadza I NIE WPROWADZA regulacje.

  3. Ameryka jest najbogatszym krajem świata a Kalifornia najbogatszym stanem Ameryki. Stać ich.
    Zazwyczaj to najbogatsi są w awangardzie postępu, Kalifornia była od kiedy pamiętam. Czy Kalifornia jest bogata bo jest w awangardzie czy jest w awangardzie dlatego, że jest bogata?

    Czy będziemy kupować od nich technologię, pewnie tak, jak będzie się nam opłacało. Ale może będziemy ją kupować od Chińczyków a może.. wcale nie będziemy kupować tej technologii?
    Niech próbują, jak im się uda, nie zbankrutują, to zarobią i będzie im się należało.
    Ale sukcesu nikt im nie gwarantuje, na tym biznes polega, na ryzyku na które nas nie stać, nie mamy wolnych środków żeby zaryzykować, mamy pilniejsze potrzeby i problemy, podobnie jak zdecydowana większość Świata poza Kalifornią i na tym problem polega.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @zza kałuży: cóż, może powinien Pan wystartować w wyborach na gubernatora Kalifornii? Nie udało się głupiemu Austriakowi, to mądry Polak uzdrowi ten upadający stan.

  6. @zza kaluzy, parker
    Patrze jak wyglada Texas:
    „Some sites, such as Amarillo and Lubbock, are on track for their driest calendar year on record and have already established their driest water year (Oct. 1-Sept. 30) ever observed. For the state as whole, the January through September period has ranked as the direst since at least 1895.”
    http://www.wunderground.com/blog/weatherhistorian/article.html?entrynum=46

    ?It is irresponsible to not investigate why this climate crisis is taking place and what we can do to prevent it,” Metzger said in a statement. „Texas? top climate scientists say it?s linked to global warming and, in order to avoid a future of worsening drought, heat and fires, we must take immediate steps to reduce global warming pollution.?
    http://www.texastribune.org/texas-environmental-news/water-supply/texas-lawmakers-ordered-study-drought-wildfires/

    Pożyjemy, zobaczymy czy lepszy taki model życia ponad stan jak w Kaliforni czy taki jak w Teksasie. Bo dla mnie życiem ponad stan jest zaciagania dlugu ktorego nie mozna splacic. Czy to od bankow i inwestorow, czy od natury. Jedno i drugie prowadzi na manowce.

  7. Badania nad nowymi źródłami energii to moim zdaniem badania podstawowe i należałoby je finansować z podatków ogólnych.

    Skuteczną metodą obniżenia produkcji CO2 w krótkim czasie jest nałożenie cła na towary z Chin, co ma też uzasadnienie ekonomiczne w postaci nierynkowego kursu waluty Chin i nierównowagi handlowej.

    Ten ‚wyscig’ ekonomiczny Kaliforni z Teksasem będzie bardzo interesujący. Dobrze, że nikt tego odgórnie nie ujednolicił.

  8. A może by tak …. ograniczyć konsumpcjonizm? Czy ktokolwiek wie o podjetych próbach analizy symulacji ew. skutków namówienia nas, konsumentów, do ograniczenia swych konsumenckich przyzwyczajeń? Mam na myśli RACJONALNE potraktowanie tak zagadnienia, jak i konsumentów. Np. co bardziej niekorzystnie wpływa na klimat: używanie „starego” auta tak długo, na ile jest tego – z punktu widzenia właściciela – ekonomiczny sens, czy uwarunkowana kształtowaniem przez producentów konsumenckiej mentalności pogoń za tym, co nowe? Na ile technologie produkcji tego nowego są bardziej ekologiczne? Jak to sie ma do niemal juz globalnej relokacji produkcji do Chin, które – o dziwo! – prowadzą kontroling wpływu tego zjawiska na swoje środowisko naturalne, bo… ma, raczej – będzie miało – wymierne reperkusje o charakterze finansowym ( rocznie straty oceniają obecnie na 10-15% pkb Chin licząc ew. koszt odtworzenia)? Może trzeba zacząć od zmiany WŁASNYCH, osobistych przyzwyczajeń konsumenckich zamiast zastanawiać się, jakim plastrem zakleić zawał serca ?

  9. @ zza kaluzy

    Wymieniasz problemy Kalifornii, ale wszystkie one wiążą się z jedną, konkretną przyczyną, którą był krach na rynku nieruchomości. Wysokie bezrobocie, niska ocena S&P, problemy ze spłatą kredytów za przeszacowane nieruchomości i wysoki dług publiczny są wynikową tego krachu.

    Kalifornia, podobnie jak Floryda czy Nevada stały się ofiarami swojego sukcesu. Dość powiedzieć, że w tych trzech stanach może i jest obecnie najwyższe bezrobocie, ale jeszcze 6 lat temu zajmowały pod tym względem odpowiednio 11, 2 i 1 miejsce(!) Można więc przypuszczać, że jest to stan przejściowy.

    Gdybyś spojrzał również na średnie dochody na mieszkańca, wskaźnik jakości życia, czy to co szczególnie ciekawe w kontekście wpisu, a mianowicie wdrażanie innowacji to zauważyłbyś, że tutaj Kalifornia wciąż jest w czołówce, mimo dotkliwego kryzysu.

  10. ryzyk-fizyk
    Problem w tym, że kraje są na różnym etapie rozwoju, różnie bogate. Na kupwanie droższej energii jak jest dostępna tańsza mogą sabie pozwolić tylko bogaci. Nie ma rządu globalnego i zawsze górę wezmą egoizmy. Co z tego, że jedni redukują emisję jak drudzy tego nie robią?
    Kalifornia też więkrzość emisjii wyeksportuje, jak nie do Chin, to do sąsiednich stanów. Wraz z miejscami pracy. Czy stworzy ich wiecej w nowej energetyce i nowych technologiach? Jak im się uda doprowadzić do opracowania technologii tańszego pozyskiwania energii czystej niż tradycyjnej, całą pewnością. Daj Boże.

  11. @scrambler
    Pomysł świetny. Proponuję skorzystać przy tym z doświadczeń krajów, które go realizowały.
    Na Kubie RACJONALNE użytkowanie odzieży umożliwiło przydział majtek tylko kobietom, które pracują na drabinie. Reszta nie potrzebuje, prawda?

    W Chinach aktualnie niektórzy nieodpowiedzialni mają zbyt dużo wolności. Racjonalizacja umożliwia podzielenie tym dobrem z bardziej potrzebującymi dając jednocześnie pracę strażnikom w więzieniach.

    A najciekawsze były doświadczenia w sprawiedliwym podziale dobra, którego niektórzy na prawdę nie potrzebują – czyli pieniędzy. Socjalizm zrobił to skutecznie. Dzisiaj, niestety, najskuteczniejszą metodą jest napad na bank. Skorzystaj i zobaczysz tego skutki.

  12. „przyjechali kowboje, kazdy pisze swoje…”he,he…

  13. @parker
    to co piszesz jest w zasadzie sluszne, ale z punktu widzenia praw fizyki NIE MA ŹADNEGO ZNACZENIA. Tak długo jak bedziemy ignorowac prawa fizyki, prawa na jakich dziala przyroda, dobrej ekonomii nie zbudujemy, chocbys nie wiem jak chciał zaklinać rzeczywistość. Innymi słowy: praw fizyki, jak bysmy sie nie nadeli, nie zmienimy. Prawa ekonomi sa naszym wlasnym wytworem.

  14. Wiele lat temu to w Kalifornii wprowadzono bardzo ostre normy czystości spalin, które były szokiem dla całego świata. A teraz są normą.
    Sądzę ze poprzednio i teraz chodzi o smog (i nowatorski business), taka „mgiełka” ciągle wisząca nad oceanem. Spotykałem emerytów którzy woleli Nevadę mimo większych temperatur ale z czystym powietrzem

    @ Vera pisze:2011-10-25 o godz. 17:35

    sądzę ze mylisz się co do majtek, vide Szkoci bez względu czy są czy nie, na drabinie.
    Socjalizmu vide Obama i (długi banków)
    Banków, spróbuj zrealizować gwarantowany czek na kilka tysięcy $ w swoim banku to usłyszysz ze oni mogą dopiero mieć te pieniądze

  15. Edwin Bendyk pisze: 2011-10-25 o godz. 09:43
    @zza kałuży: cóż, może powinien Pan wystartować w wyborach na gubernatora Kalifornii? Nie udało się głupiemu Austriakowi, to mądry Polak uzdrowi ten upadający stan.

    W moim przypadku rada ciężka do zastosowania, gdyż nie mogę zdobyć 50% niezbędnych kwalifikacji do rządzenia stanem o GDP Włoch przez wżenienie się w amerykański Camelot. Jestem już żonaty.
    Wprawdzie pozostałe 50% mógłym zdobyć grając w filmie osiłka z akcentem,- no cóż, zastanowie się.
    Ostatni gubernator Kalifornii z pewnością obniżył poprzeczkę poniżej poziomu przeciętnego blogowicza „ePolityki”.

  16. ryzyk-fizyk pisze: 2011-10-25 o godz. 11:37
    „Bo dla mnie życiem ponad stan jest zaciagania dlugu ktorego nie mozna splacic. Czy to od bankow i inwestorow, czy od natury. Jedno i drugie prowadzi na manowce.”

    Oczywiście prawda.

    Prosze się teraz zastanowić i napisać nam, która z naturalnych katastrof najbardziej grozi Kalifornii?
    Jakie działania wobec tego proponuje pan podjąć aby (jeżeli to jest w ogóle możliwe) w najlepszy sposób spożytkować pieniądze kalifornijskiego podatnika w celu przygotowania się na taką katastrofę?

    To jest mój test dla pana aby sprawdzić czy nasz sposób myślenia ma jakieś wspólne punkty.

    Ja nie jestem za urządzaniem gospodarczych orgii bez oglądania się na konsekwencje dla środowiska. Dla mnie las jest piękniejszy od autostrady.
    Ale jeżeli (a w przypadku Kaliforii zwłaszcza!) mówimy o naturalnych katastrofach to na miły bóg używajmy jakoś rozumu i ustawiajmy priorytety właściwie!

  17. ryzyk-fizyk

    „Prawa ekonomi sa naszym wlasnym wytworem.”

    Wydaje mi się, że się mylisz. Nie poznaliśmy do końca praw ekonomii, chyba nigdy nie poznamy do końca i nie są one naszym wytworem. Podlegamy tym prawom.
    To, że mamy do czynienia z różnymi teoriami, często sprzecznymi, modelami, szkołami ekonomicznymi, nie dowodzi, że prawa ekonomiczne nami nie rządzą, wręcz przeciwnie.
    To, że samolot lata nie wynika z zaprzeczenia zasadom Newtona
    Dlatego „dobrej” ekonomi nie da się zbudować, można tylko na nią wpływać, wykorzystywać do naszych celów prawa nią rządzące żeby była lepsza.
    Albo, a do takiej konkluzji skłania mnie ostatni kryzys, nie watro zupełnie na nią wpływać, bo pożądany cel często wiąże się z tymi niepożądanymi które nie dość, że niweczą nasz trud, to często odnoszą odwrotny od zamierzonego trudny do przewidzenia skutek.
    Wiele można takich przykładów z historii przytoczyć.
    Zbawiennego wpływu człowieka na prawa rządzące ekonomią ze świeca szukać, ja sobie nie przypominam. To bardzo mi przypomina wpływ człowieka na ekosystemy, najlepsze co człowiek wymyślił po wielu wiekach, to zostawić je w spokoju.
    Ludzie ignorują zagrożenia które ich osobiście nie dotykają, które wykraczają poza ich horyzont wyobrażeń, a takie jest globalne ocieplenie.
    Nie zmieni tego faktu ani edukacja ani straszenie nadciągająca katastrofą.
    Ignorowanie tego faktu prowadzi do życzeniowego, utopijnego myślenia.
    Tylko ekonomia może zmienić nasze postawy względem tak „ulotnej” kwestii jak globalne ocieplenie. Ale ekonomia rządzi się swoimi prawami i lepiej się im poddać niż próbować zmienić, bo natura ludzka zmienia się wolniej niż klimat ociepla.

  18. @Vera:
    Dzisiaj najskuteczniejszą metodą jest nie napad na bank,
    ale bycie prezesem banku. Skutki są takie, że dostaje się
    3 mln $ premii podczas gdy bank bankrutuje i ratuje go rząd za między innymi moje pieniądze.

  19. @ ryzyk-fizyk

    Prawa ekonomii nie są wytworem człowieka, ale logiką sytuacji.

    Ludzki umysł i zachowania społeczne również nie są wytworem człowieka, ale niezaplanowaną przez nikogo tradycją.

    Umysł nie może zaplanować swojego rozwoju, bo wtedy rozwój musiałby już nastąpić wcześniej, co jest jawną sprzecznością. Nie można samemu wyciągnąć się na wyższy poziom. Tylko niezaplanowane zdarzenia mogą wywołać rozwój umysłu.

  20. @Parker
    Pierwszym chyba zbawiennym wpływem człowieka na ekonomie było wymyślenie koncepcji pieniądza. Kolejnym oderwanie pieniądza od ekwiwalentu materialnego, żeby daleko nie szukać. Ja tam nie wyobrażam sobie ekonomii bez pieniądza – koncepcji, jakby powiedzieć, zdecydowanie cywilizacyjnej, co więcej bardzo związanej z kulturą. Może się mylę, ale tak z punktu czysto eksperymentalnego ta dziś istniejąca koncepcja pieniądza czasem się nie sprawdza, choć w wielu wypadkach ułatwia życie. Fakt ze nie mamy niczego lepszego nie świadczy o tym ze nie mieć nie możemy.
    Myślę ze cywilizacja polega m. in. na tym ze organizujemy się społecznie żeby redukować groźbę zagrożeń takich które są widoczne w szerszym kontekście niż z punktu widzenia pojedynczego człowieka. Ta organizacja wpływa to na ekonomie, a ta na cywilizacje. Dlatego AGO jest wyzwaniem cywilizacyjnym, zmieni nasza cywilizacje w mniej lub bardziej bolesny sposób. Pytanie polega na tym: jak działać w ramach ekonomii, która jednak JEST w sporym stopniu naszym wytworem, żeby respektować prawa fizyki, żeby to dotkniecie bylo mniej bolesne i ekonomicznie i fizycznie.

  21. @ryzyk-fizyk
    Przepraszam, że się wcinam.

    Pieniądz, tak samo jak np. język, prawo i moralność nie został przez nikogo wymyślony, ale powstał w sposób całkowicie niezaplanowany w wyniku spontanicznej wymiany towarów. Jeden (lub kilka) z wymienianych towarów stał się pieniądzem. Nie było tu ani śladu zaplanowanego działania.

    Cywilizacja w większej swojej częsci nie jest świadomym wytworem człowieka. To człowiek jest wytworem działającej cywilizacji nie odwrotnie.

    Oderwanie pieniądza od ekwiwalentu materialnego doprowadziło do inflacji i kolejnych kryzysów, więc to nie był żaden sukces a wręcz przeciwnie. Należało tego raczej zabronić i pozostać przy standardzie złota.

    Jeżeli cywilizacja powinna planować swoją działalność, to dlaczego mówimy i piszemy w niezaplanowanym, chaotycznym i nielogicznym, rynkowym języku polskim, a nie w bardziej planowym i racjonalnym języku esperanto?

  22. Inżynierskie myślenie o społeczeństwie jako przedmiocie, którym ktoś świadomie zarządza prowadzi do totalitaryzmu. (neoliberał Hayek ‚Nadużycie rozumu’)

    Nałożenie na społeczeństwo (ew. naród) polskie wysokiego podatku ekologicznego nie wytworzy nowej technologii ale wielkie bezrobocie, które skończy się wielką emigracją i pracą na czarno, co z kolei wywróci system emerytalny i tym samym całe państwo. I co wtedy? Wojsko na ulice?

  23. @zza kaluzy
    Lubisz testowac zamiast zastanawiac sie nad slowem pisanym. Znam Kalifornie niezle, bywam tam co roku, niedawno bylem przez 6 tygodni. Odpowiem jednym zdaniem podajac przyklad: na przyszlosc pomogloby pewnie opodatkowanie nieruchomosci zaleznie od stopnia zagrozenia (np. w wielu wypadkach budowle w miejscach bardzo zagrozonych osunieciami czy pozarami) i wydatkowanie tych kwot na infrastrukture zabezpieczajaca i sluzby obrony cywilnej oraz plany ewakuacji/pomocy uwzgledniajace prorytety – najpierw pomozemy tym co wzieli zagrozenia pod uwage. Na teraz cudownego lekarstwa nie ma. Warto pomyslec o przyszlosci zamiast chowac glowe w piasek.

  24. @Krzysztof Mazur.
    Znaczy moje przyklady nie sa jasne Nie wydaje mi sie po prostu ze traktowanie pieniadza czy przywoazanego czy oderwanego od wszystkiego za miare wszechrzecz. Inna rzecz ze zgadzam sie ze nalozenie podatku, rozsadnego, nie nadmiernego i odpowiednia reystrybucja wpolywow moze pomoc przyspieszyc pwene mechanizmy ekonomiczno-spoleczne i tyle. Nikt nie mowi ze jest to proste. Ale jakos nie przekonuje mnie zasada umywania rak: wszystko rozwiaze sie samo. To, jakby powiedziec, albo fatalizm albo gnusnosc intelektualna. Nie wierze tez w jedno cudowne rozwiazanie: podatek, oplaty, superwynalazek, wierze raczej w konsekwentna prace nad rozwiazywaniem problemu fragmentami, nawet drobnymi.

  25. ryzyk-fizyk

    Cały mój komentarz z 22.17 wydaje mi się bełkotliwy jak go jeszcze raz dziś przeczytałem. Pomieszanie z poplątaniem, bo w lakonicznej formie blogowego komentarza się nie da na tak złożony temat rozprawiać. Pojęcia się mieszają.
    W głowie wiem o co mi chodzi, jak napisałem, wyszło jak wyżej.
    Spróbuję jeszcze raz:)
    Oczywiście że człowiek a precyzyjniej społeczności wpływają na ekonomię. Ale to nie znaczy, że mogą nad nią zapanować i że nie ma praw rządzących ekonomią.
    Analogia do ekosystemu wydaje mi się uprawniona, na ekosystemy też wpływamy ale nad nimi nie panujemy, zbyt złożone i ewoluujące.
    Próby sterowania ekonomią w pożądanym kierunku kończą się tym samym co próby wpływania na ekosystem, żeby czynić go „lepszym” dla człowieka.
    Oczywiście nie znaczy to, że powinniśmy zupełnie zrezygnować z wpływania na ekonomiczne postawy ludzi ale im więcej zostawimy do samoregulacji, tym dla ludzi lepiej moim zdaniem.
    Bo wpływać na ekonomię możemy tylko przy pomocy polityków. A interes polityków jest zazwyczaj sprzeczny z długofalowymi interesami społeczeństw.
    A jak mówimy o globalnym ociepleniu, to interesy różnych społeczeństw są dodatkowo sprzeczne między sobą.
    Więc jeżeli chcemy doprowadzić do zmniejszenia emisji musimy się koncentrować na tym, żeby energia zero emisyjna stała się tańsza od tradycyjnej. I nie w sposób sztuczny, za sprawa podatków, tylko kosztów wytworzenia.
    I nikt nie ma wątpliwości, że do tego dojdzie, bo zapasy się wyczerpują a postęp technologiczny gna. Kiedy się te linie przetną?
    Różnie w różnych miejscach świata, to będzie proces który zresztą zachodzi cały czas, mimo, że jest zakłócany przez polityków.
    Do tego czasu wszelkie działania są daremnym wysiłkiem.
    A wysiłek wpływa na większe spalanie więc niekorzystnie na emisje gazów cieplarnianych:)

  26. @parker
    Ja sie zgadzam z tym ze rozwiazaniem poroblemu jest doprowadzenie do stanu gdy energia odnawialna bedzie tansza od tej z wegla. Natomiast problem tkwi w slowie tansza i obliczania kosztow. Nie mowie o zadnych sztuczkach, ale o najrzetelniejszym jak potrafimy PRAWDZIWYM rachunku kosztow. To jak liczymy koszty wynika w duzej mierze z tradycji i przyzwyczajen. Od jakiegos czasu np. zaczelismy liczyc koszty zapylenia czy zasuarczenia, jak je zaczelismy obliczac wyszlo ze warto pozbyc sie pylow i siarki. I zeby bylo jasne: pisze o rzetelnym liczeniu kosztow tez energii odnawialnej. Wydaje mi sie ze owczy ped za energia wiatrowa prowadzi to podobnego manipulowania kosztami jak mamy w przypadku energii z paliw kopalnych. Pewne, nieprzesadne ale zauwazlne bodzce w strone tych alternatywnych rozwiazn ktore daja sznase przekroczyc bariere oplacalnosci produkcji masowej wydaja mi sie pozadane. Nota bene, jak pisalem nie wierze w cudowne rozwiazanie, dywersyfikacja i rozsadne zroznicowanie wydaja mi sie bardziej perspektywiczne.

  27. ryzyk-fizyk

    No właśnie, wydaje mi się, że nie należy liczyć kosztów. Niech każdy sam sobie liczy a rynek niech wycenia.
    I niech kraje a przede wszystkim ludzie, których stać i maja świadomość, potrzebę dbania o środowisko kupuje droższą energię, kupuje drogie, ekologiczne samochody, niech ci co maja świadomość a ich nie stać korzystając z publicznego transportu, niech będą tacy których stać a przez świadomość jeżdżą jednym autem dwanaście lat, oszczędnie.
    Tym samym muszę się trochę wycofać z twierdzenia, że edukacja ekologiczna nie rozwiązuje problemu.
    Trochę rozwiązuje, propaganda trochę rozwiązuje, w ogóle jak ktoś ma kasę to lubi sobie coś luksusowego kupić.
    Autostradę, tunel, samolot wygodny, czemu nie energię?
    Ale jak się kasy nie ma, to się człowiek innymi sprawami zajmuje.
    Chętnie wtedy kupi ekologiczną energię jak ekologicznego kurczaka, jak będzie tańszy.
    No ale znów, do ekonomi wracamy.
    Niech bogaci dotują odnawialna energię jak ich stać, a biedni niech czekają i oszczędzają energię, do czasu rozwiązania się problemu.
    My ani biedni ani bogaci, oszczędzam i dotuję, ode mnie się proszę odpieprzyć:)
    A politycy i politykierzy, ręce precz od ekonomii.

  28. @parker, et al. – rynki mają to do siebie, że bywają niedoskonałe i stąd problem kosztów zewnętrznych. Jedynym sposobem ich wprowadzenia do rynkowej kalkulacji są regulacje urealniające warunki rynkowej gry. Nie uwzględniając kosztów zewnętrznych energetyki węglowej de facto subwencjonujemy ją. Te subwencje niczym się nie różnią od innych form subwencjonowania innych technologi energetycznych. Niech rynek decyduje ale w warunkach równych warunków gry. Inna sprawa, to ocena kosztów zewnętrznych, zwłaszcza że trzeba tu oceniać w przyszłość i pojawia się kwestia stopy dyskontowej. Jeden z ciekawszych problemów ekonomii, podobnie jak ocena wartości walorów środowiskowych.

  29. Zaprzestać dotacji, wprowadzić podatek ekologiczny po oszacowaniu kosztów.
    Piękna idea, obawiam się, że utopijna i szkodliwa w efekcie jak każda utopia która się wprowadza w życie.
    Tyle, że kosztów się nie da oszacować jak słusznie zauważył Redaktor, więc ścierają się odpowiednie lobby, wprowadza się podatki, ale z proekologicznościa ma to niewiele wspólnego, te podatki tylko szkodzą bo mącą wodę i nas oddalają nie przybliżają do celu ciągnąc okrężną drogą przez uliczki z wymianą aut na nowe, biopaliwami i innymi poronionymi pomysłami „proekologicznymi”.
    Bo decyzje podejmują politycy
    Moim zdaniem trzeba się z tym pogodzić i skoncentrować na tym co do osiągnięcia.
    A do osiągnięcia jest płacenie za energie więcej przez bogatych niż biednych, ale pomału, popieram Kalifornię, niech się dzielą bogactwem ze światem.
    I my się powinniśmy dorzucić, ale na miarę naszych możliwości.
    Elektrownie jądrowe chcemy wybudować, więc się dorzucimy:)
    Bo chcąc prowadzić proekologiczną politykę na jakimś obszarze, trzeba go odgrodzić od innych obszarów bariera celną. Cło ekologiczne, emisyjne. Znów, problem oszacowania cła ekologicznego to tez ścierające się lobby skoro obiektywnie nie da się tych kosztów dla środowiska policzyć.
    Czy spowolnienie gospodarcze świata, które będzie niewątpliwie skutkiem takiej polityki w rozwiniętych krajach nas przybliża do rozwiązania problemu jakim będzie z pewnością przecięcie się ceny rynkowej tradycyjnej i czystej energii?
    Spadną czy wzrosną wtedy ceny ropy, węgla i gazu?
    A zależy nam żeby rosły, prawda?

  30. @parker
    Nie, nam nie zalezy zeby ceny ropy wegla gazu rosly. To podstawowy blad rozumowania. Rosna i ceny zuzycie tych surowcow tez rosnie, od lat przerabiamy ten schemat. De facto nam zalezy nas tym zeby inwestycja w energie odnawialne byla bardziej atrakcyjna dla inwestora niz w konwencjonalny sektor energetyczny. To jest ten problem stopy dyskontowej z punktu widzenia kapitalu – tej sily ekonomicznej ktora moze doprowadzic do poprawy sytuacji. I zeby bylo jasne- chodzi o inwestycje o bardzo dlugim okresie zwrotu, stad problem stopy dyskontowej w dlugim okresie czasu.

  31. No tak, ale jak zmusić ludzi, żeby w trosce o środowisko płacili więcej za energię?
    Przecież są kraje które musiałyby z elektryfikacji zrezygnować jakby były zmuszone płacić za energie wiele więcej niż dziś.
    Może wyrównać poziom życia między nimi, może niech bogaci, którzy wzbogacili się już kosztem środowiska, zapłacą za kraje takie jak Chiny, Indie, Brazylia. Niech bogate kraje im dotują energię, to tamte chętnie się zgodzą wiatraki stawiać, różnice tylko im wyrównajmy.
    Trzeba zapytać kanclerz Niemiec, czy się dorzuci do energetyki w krajach biednych, i Obamę:)

    Nie ma wyjścia, musimy przełamać barierę ceny a na jej przełamanie wpływa cena ropy, im wyższa, tym lepiej dla energetyki odnawialnej która jest droższa.
    Dotowanie odnawialnej wpływa na obniżenie ceny energii tradycyjnej czyli oddala nas od momentu kiedy te krzywe kosztowe się przetną.
    Ja nie twierdzę, że się nie przecięły w niektórych miejscach globu gdyby policzyć wszystkie koszty, w tym środowiskowe. Jak je wycenić, współczynnikiem?
    Można, ale to nie zmienia faktu, że nie ma większości która takie rozwiązanie poprze w skali globu. Problem można zmniejszyć, proces spowolnić ale decyzje są podejmowane w skali społeczeństw, rządu światowego nie ma.
    Ponieważ nie mogą obowiązywać światowe umowy, niech obowiązują lokalne.
    W skali gminy, gospodarstwa domowego, możemy się zachowywać zeroemisyjnie. Nawet są możliwe umowy na skalę Kalifornii, super.
    Urbanizacja, i związane z nią oszczędności bycia w kupie, ekologiczne gospodarstwa, pięknie. Rozwój jest potrzebny, trzeba być ostrożnym z ruchami, droga energia hamuje rozwój, tych biedniejszych bardziej niż bogatych, trzeba to zrozumieć.
    Potrzebujemy czasu ale problem będzie rozwiązany.

    Planuje zbudować „zero emisyjne” gospodarstwo rolne.
    Oczywiście zeroemisyjnego sie nie da, ale energia własna.
    Jak kryzys sprawi, że będę miał również czas, to zacznę. To będzie mój wkład i przyjemność.
    Ciekawe czy będę miał nabywców na produkty, pewnie tak, bo nie wliczę tego co zainwestuję w koszty choć będę się starał, to przedsięwzięcie będzie dotowane, z mojej kieszeni:).

  32. @parker
    Nie odnosisz sie jednak do problemu ktory poruszylem: jak szacowac ryzyko inwestycji dlugoterminowych w sektor energetyczny?
    Tu w zadnym razie nie wypowiadam sie jako ekspert, bo znam sie na fizyce atmosfery a nie na ekonomii.
    Wydaje sie jednak, ze inwestowanie w tradycyjne zrodla energii staje sie coraz bardziej ryzykowne wlasnie ze wzgledu na wzrost kosztow i rosnace prawdopodobienstwo pojawienia sie nowych zrodel energii. Ciekawi mnie jak w tym obszarze ekonomii dziala bezwladnosc. Przyzwyczajenie do tego ze coc co przynosilo zyski w przeszlosci bedzie przynosci takie w przyszlosci.
    Zauwaz, ze pewnej mierze chodzi tu takze o kraje biedne, na nizszym poziomie rozwoju. Czy inwestujac wielkie kwoty w rozwoj energetyki tradycyjnej robia to dobrze? Czy przyniesie to takie korzysci w przyszlosci jakie przynioslo to bogatym krajom kilkadziesiat lat temu? Czy jest to w ich interesie, czy w interesie tych co sprzedaja im sprawdzone i wykorzystane u siebie technologie? Ja nie wiem jaka jest odpowiedz na to pytanie, podwazam tylko klasyczne rozumowanie „dajmy im sie rozwinac tak jak my sie rozwijalismy”. Zastanawiam sie w ogole, na ile rynek energii jest rzeczywiscie rynkiem konsumenta, nawet w takiej gospodarce jak USA. W jakim stopniu proste rozumowanie rynkowe jakie prowadzisz ma tu zastosowanie.

  33. ryzyk-fizyk

    Nie odnoszę się, bo się nie znam. Są tacy co szacują, ale co to oznacza, szacują ryzyko polityczne. Bo to jest główny czynnik ryzyka. Zmiany na rynku energetycznym zachodzą nie gwałtownie, firmy nadążają z przestawianiem się.
    Nie wydaje mi się, żeby na poziomie koncernów energetycznych można było mówić o przyzwyczajeniach, inwestuje się na podstawie biznesplanów, decyzje podejmują ludzie, szacują ryzyko i raz oszacują dobrze, raz źle. Im jest wszystko jedno czy zainwestują w biomasę czy wiatraki czy w atom, obliczają stopę zwrotu z inwestycji i już. Ale oczywiście warunki stwarzają politycy. Ci się kierują swoim interesem politycznym, dobrem obywateli czasem, ulegają lobbingowi, korumpują się..
    Wynik jest wypadkowa tego wszystkiego.
    Nie wydaje mi się, żeby to można było zmienić.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php