Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

3.02.2012
piątek

Wszyscy jesteśmy internautami, czyli wielość w natarciu

3 lutego 2012, piątek,

Ich bin ein internauter, stwierdził rzecznik Paweł Graś wczoraj w rozmowie z Renatą Grochal z „Gazety Wyborczej”. Podział na PO i internautów jest sztuczny, bo wszyscy jesteśmy internautami. Ciekaw jestem, jaka jest symetria tej relacji. Zastanawiając się nad tym należy jednak zwrócić uwagę na szczególnie ważny fragment wypowiedzi rzecznika. Otóż, mimo że wszyscy są internautami, a więc ministrowie także, to jednak chyba nie dostrzegli oni jeszcze potencjału komunikacyjnego tego medium:

Jestem przekonany, że odbudujemy zaufanie społeczne. To fałszywy podział – PO kontra internauci. Bo wszyscy jesteśmy internautami.

Dopiero teraz to zrozumieliście?

– Premier spotkał się z internautami dwukrotnie. Niestety, zawiodła komunikacja na poziomie ministrów.
Dlatego uważam, że nadszedł moment, w którym trzeba znaleźć nowe metody komunikacji z internautami. Wszyscy korzystamy z internetu i traktujemy go jako obszar wolności. Bardzo niechętnie patrzymy na to, kiedy ktoś próbuje w ten obszar ingerować.

Stoi przed nami, wszystkimi internautami, spore wyzwanie. Po pierwsze, nauczyć rząd korzystania ze zdobyczy nowoczesnych technik porozumiewania się, tak żeby nie zawodziła komunikacja między ministrami. Dużo się mówi o programach z cyfrowym wykluczeniem, jak znalazł. Pewno nawet dofinansowanie z Unii by się znalazło z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Sprawa kluczowa, bo dopóki ta komunikacja nie przestanie zawodzić, nie na wiele zda się praca ministra Michała Boniego. W tej chwili raczej przypomina on ucho, które słyszy co się dzieje, ponieważ jednak brakuje całego układu słuchowego, to co usłyszy ucho nie trafia do mózgu. Rezultat taki, że ucho jest, organizm jednak, czyli rząd pozostaje głuchy.

Niestety nie jest łatwiejsze drugie wyzwanie, znalezienie nowych metod komunikacji z internautami, czyli nami wszystkimi. Już sami „prawdziwi internauci”, czyli ci którzy zainicjowali działania przeciwko ACTA sprawiają kłopot. Oto w najbliższy weekend odbędą się co najmniej dwie imprezy. W Gdańsku, w historycznej Sali BHP w Stoczni Gdańskiej odbędzie się debata na temat ACTA, której wnioski zostaną przekazane do Parlamentu Europejskiego. Oto link do listy rejestracyjnej. (Rejestracja – jakoś tak dziwnie, jak na spontaniczną, oddolną imprezę internautów).

W sobotę, 4 lutego, o godz. 12:00 w historycznej Sali BHP w Gdańsku odbędzie się pierwsza publiczna debata na temat ACTA. W dyskusji na temat wolności i własności udział wezmą: Minister Administracji i Cyfryzacji, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, studenci, którzy zainicjowali zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie ACTA, a także przedstawicie NGOs, eksperci i przedsiębiorcy z branży nowych technologii.

Wyścig na pierwszeństwo trwa, bo z kolei w Warszawie odbędzie się pierwszy Improwizowany Kongres Wolnego Internetu.

Już w ten weekend (4-5 lutego) zapraszamy wszystkich, którym bliska jest idea wolnego i otwartego internetu, na improwizowany kongres organizacji społecznych i aktywistów 🙂 Postanowiliśmy nie czekać, aż kurz opadnie i „na gorąco” zorganizować spotkanie, które stworzy okazję do wypracowania spójnej strategii działania. Będziemy dyskutować wokół tematu „ACTA – i co dalej?”, ale nie tylko. Zapraszamy!

No to się narobiło, Gdańsk chce znowu pokazać, że jest pierwszy. Warszawa jednak nie odpuszcza. Aktywność cieszy, pokazuje jednak problem reprezentacji. Minister Boni jadąc do Gdańska nie usłyszy tego, co powiedzą internauci w Warszawie. A skoro trudno nawet wysłuchać, to jeszcze trudniej się dogadać. Klasyczny problem czasów, kiedy ruchy protestu mają charakter amorficzny i strukturę wielości, multitudo jakby to powiedział Antonio Negri. Jak widać My, wszyscy internauci i przy okazji obywatele, dużo musimy się nauczyć. Ministrowie najpierw muszą nauczyć się dogadywać na poziomie rządu, a także nabyć umiejętności słuchania, internauci-obywatele muszą z kolei nauczyć się mówienia wspólnym głosem – na razie grozi kakofonia.


Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Tak myśle, że zerwanie z liniową, przed-sieciową filozofią komunikacji pozwoli jednak uczestniczyć zarówno w Gdańsku, jak i w Warzawie. Ponadto klasyczny porządek pierwszeństwa chronologicznego możemy potraktować jako zdekonstruowany. Arche musi sobie szukać innego ciała…

  2. @karol: jak to mówi Castells: żyjemy w space of flows, timeles time i real virtuality

  3. W Warszawie już się nasłuchał, chce zobaczyć czy na północy inaczej mówią

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Rozmowy tak, ale jest pewne poważne zagrożenie, iż politycy ponownie zignorują „głos ludu”( http://lubczasopismo.salon24.pl/krakowrazem/post/387369,uwaga-studenci-chca-was-zrobic-w-konia ), co już miało miejsce nie tylko w kwestii ACTA, ale i wprowadzenie przymusowego obowiązku szkolnego dla 6-cio latków wbrew woli większości rodziców, ale i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ, którą Polska ratyfikowała, w przeciwieństwie do Europejskiej Karty Praw Podstawowych.

  6. W gdańsku to nie jest kongres tylko debata zorganizowana przez rząd i prezydenta gdańska

  7. Można oczywiście zaryzykować twierdzenie,ze ta zmiana tonacji, to odruch jakże humanistycznej empatii dzisiaj rządzących.

    Można to jednak po prostu zinterpretować jako nadludzką niemalże zdolność przewidywania wypadków.To już nie jest jeden krok do przodu.To jest cały trójskok,albo trójkrok.

    A co tam widać w oddali?

    Być może dzisiaj rządzący swoją przyszłość postrzegają nie w wygodnych ministerialnych ,czy sejmowych fotelach,ale w mniej komfortowym anturażu .

  8. Wydaje mi się, że w całej tej dyskusji bardzo dużo mówi się o szczegółach a za mało o umiejscowieniu tego typu przepisów w ogólnym systemie życia społecznego. Na blogach mamy wyścigi w czytaniu tekstu i rzucaniu cytatami, a brak dyskusji o sensie przepisów. Czy publiczne dyskusje mogą pokazać szerszy kontekst i ustaw i znaczenia społecznego protestów? Bo ACTA to kamyk w lawinie ustaw ograniczających wolność myślenia i działania i wcale nie chodzi o DRM. Dzisiejsza demokracja zamienia się w raj dla tajnych policji, a internet w prywatną działkę firm czy rządów, które chcą decydować o tym, co wolno wiedzieć i o czym dyskutować.
    ACTA to międzynarodowe rozszerzenie projektów SOPA i PIPA (nie przeszły jako sprzeczne z konstytucją) i włącza cały świat w amerykański system szpiegowania obywateli. Z blogu p. Paradowskiej:
    ACTA ma stanowić dla USA podstawę do stworzenia UIID (Universal Internet ID), czyli klucza internetowego każdego użytkownika. Ma to być rejestr wszystkich odwiedzanych przez całe życie przez niego stron internetowych. Łącząc to z faktem, że można żądać karania tylko na podstawie zarzutu jakiejś firmy może to oznaczać dla Europejczyków: Mogą być aresztowani na granicy USA czy usłużnego państwa bo 10 lat temu (przedawnień niema) odwiedzili stronę, na której było coś nielegalnego. Spróbuj wtedy udowodnić niewinność. Przecież coś podobnego spotkało ostatnio chłopaka z Irlandii.
    Nawet Amerykanie potrzebują podstaw prawnych przy tworzeniu takiego systemu. Do tej pory przesyłanie danych do USA (Facebook) było opcją, dzięki ACTA może być przymusowe dla dostawców internetu.

    Dyskutowanie o samej ACTA to ograniczania sobie pola widzenia. Podobnie działa przecież system przekazywania do USA danych pasażerów samolotów (na szczęście Parlament Europejski zaczyna się stawiać). Odwiedzający USA, nawet bez wiz, muszą zgłaszać się wcześniej internetowo żeby można ich było przetrzepać. A w Polsce nikt nie protestuje przeciwko umieszczaniu kamer na każdym skrzyżowaniu. Dane z nich będą przecież szły do centralnej bazy na całe życie. To gorsze niż ACTA.

    Mówi się, że przyszłość nie jest zadana, a taka, jaką stworzymy. Widać, że gra toczy się na prawdę o wielką przyszłość. Jestem ciekawa, czy Pan Bendyk potrafi skierować dyskusję na szersze wody.

  9. czy rzecznik premiera Tuska, Paweł Graś,
    w dalszym ciągu może mówić o sobie
    „Ich bin ein Hausmeister” ?

    Czy tez przestał się ukrywać przed wierzycielami na posiadłości Niemca gdzie nie płaci czynszu ponieważ, jak powiedział, pilnuje tej rezydencji ?

  10. Czyli reasumując – decyzja o podpisaniu deklaracji ACTA w Tokio była podjęta przedwcześnie? Pochopnie? Na złość protestującym? Dla zaspokojenia oczekiwań zagranicznych lobbystów? Od Premiera nie oczekuję odpowiedzi. Jest tak zajęty, że skąd mógł wiedzieć, co podpisuje. Może dziennikarze coś więcej wiedzą ?

  11. George Orwell – śmiech zza grobu. WITAJCIE.

  12. Komentarz do opinii pana Grasia ( jaki tam z niego internauta. Lepiej byłoby jakby się skupił na swojej roli zawodowej i informował z sensem):
    PONIEDZIAŁEK
    Minister Boni ubolewa, że nie było konsultacji społecznych w sprawie ACTA.
    Minister Zdrojewski zapewnił, że nieprawdziwe są zarzuty, jakoby nie było konsultacji społecznych w sprawie ACTA.
    Minister Boni z kolei zapewnił, że Polska nie musi podpisywać umowy ACTA.

    WTOREK
    Minister Boni oświadczył, że Polska musi podpisać umowę ACTA.
    Rzecznik ministra Zdrojewskiego zwrócił uwagę, że procedura podpisywania umów międzynarodowych nie przewiduje konsultacji społecznych.
    Premier Tusk powtórzył to, o czym minister Zdrojewski zapewniał w poniedziałek – konsultacje społeczne w sprawie ACTA odbyły się.
    Minister Boni przyznał w Radiu Zet, że premier Tusk nie był zadowolony z tego, że nie odbyły konsultacje społeczne w sprawie ACTA.
    Minister Boni sugeruje, że międzynarodowe porozumienie ACTA może zostać ratyfikowane przez parlament z klauzulą wyjaśniającą.

    ŚRODA
    Szwedzki eurodeputowany Christian Engstrom oświadcza, że minister Boni kłamie w żywe oczy polskim obywatelom. Nie ma żadnej możliwości dołączania dodatkowej klauzuli do ACTA. Negocjacje już się dawno zakończyły.

    CZWARTEK
    Polska ambasador podpisała z upoważnienia premiera Tuska umowę ACTA.
    Premier Tusk zapowiedział, że poprosi ministrów Boniego i Zdrojewskiego o szczegółowe wyjaśnienia w sprawie konsultacji dotyczących umowy ACTA.

    PIĄTEK
    Minister Boni rozważa przyłączenie się do demonstracji przeciwko umowie ACTA.
    Premier Tusk obiecał, że jeśli okaże się, iż dopiero co podpisana umowa ACTA jest zagrożeniem, to nie przedłoży jej do ratyfikacji.
    Premier Tusk podkreślił, że każdy ma prawo uczestniczenia w konsultacjach społecznych w sprawie umowy ACTA.
    Minister Boni ujawnił, że w poniedziałek przedstawił premierowi Donaldowi Tuskowi gotowość do dymisji.
    Premier Tusk na razie nie jest gotowy na przyjęcie gotowości ministra Boniego.
    Ludzie gubią się w domysłach, dlaczego premier Tusk nie przyjął dymisji ministra Boniego. Przecież premier Tusk w roku 2009 twardo zapowiedział, że jeśli ktoś kładzie przed nim dymisję, to on ją przyjmuje. Tymczasem wyjaśnienie jest banalne – minister Boni wyraził się jasno: on nie położył dymisji przed premierem. On położył przed nim tylko swoją gotowość

    PIATEK
    Premier Tusk – podejmuje definitywną decyzja że zawieszamy proces ratyfikacji umowy ACTA

    SOBOTA
    Premier Tusk – podejmuje definitywną decyzja że zawieszamy proces ratyfikacji umowy ACTA – skupimy się na reformie prawa autorskiego

    Zaczynam się Bać…
    W teleekspresie – Tusk

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php