Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

8.02.2012
środa

Rewolucja.pl

8 lutego 2012, środa,

Odświeżające, choć bardzo intensywne doświadczenie – spotkanie z uczniami gimnazjum i liceum im. Stefanii Sempołowskiej w Warszawie. Temat oczywisty – ACTA. Przez ponad dwie godziny rozmowa o tym co się stało i nadal dzieje. Wszyscy już wiedzą, o co chodzi. Niektórzy znają na wyrywki tekst samego dokumentu i spierają się o kontrowersyjne paragrafy wymieniając tylko ich numery. Odwołując się do badań nad typologią zachowań młodzieży w epoce cyfrowych mediów, to geekowie – eksperci, którzy choć jeszcze nie mają wiedzy uporządkowanej wiedzieć mogą więcej, niż niejeden zawodowy „ekspert”.

Choć wiedzą i lubią tę wiedzę pokazywać, przerywając bezpardonowo wypowiedzi (w końcu jacyś młodzi bez kompleksów), to chcą także wiedzieć. Pytają więc o wszystko: o haktywizm i hakerstwo, o ocenę zaangażowania Anonymous, o konsekwencje ACTA, o prawo autorskie, piractwo. O wszystko. Gdy pokazuję złożoność zagadnienia, wchodzą w dyskusję ciekawszą, niż toczyła się u premiera w poniedziałek. Tu, w Sempołowskiej była rozmowa. Młodzi pokazali nie tylko, że mają energię i znaleźli powód do zaangażowania. Jeden z organizatorów spotkania, Jakub Siwiński, uczestnik anty-ACTAwych manifestacji z dumą mówił, że panuje podczas nich ponadpolityczna zgoda, obrońcy krzyża stoją obok uczestników Kolorowej Niepodległej. Jednocześnie jednak całkiem realistycznie pytał, czy to ma sens, czy nie kryje się w tej zgodzie ryzyko manipulacji.

Po tym dopiero spotkaniu przeczytałem felieton Seweryna Blumsztajna w „Wyborczej” – „My, Naród”. Dawno już nie czytałem bardziej „słusznego” i dziwnego tekstu. Oto fragment:

Jedno mnie tylko irytuje. W hasłach noszonych na manifestacjach, w wypowiedziach protestującej młodzieży i przedstawicieli organizacji, które stanęły na czele buntu przeciw ACTA, ciągle słyszę, że to oni reprezentują społeczeństwo. W imię wolności biorą w nawias wszystkie instytucje demokratycznego państwa – to oni, zrodzeni z sieci, uważają się za prawdziwą reprezentację społeczeństwa.

Na to ja, życzliwy wszelkim młodzieżowym rewoltom staruszek, nie mogę się zgodzić. Chcecie bronić swojej wolności, chcecie władzy pilnować i ją rozliczać? Wasze prawo. Ale nikt nie zabrał jej na razie demokratycznego mandatu i nikt wam nie dał mandatu obrażania wybranych przeze mnie i miliony ludzi reprezentantów.

Niby wszystko się zgadza. Coś jednak nie pasuje. Demokracja jest procesem, nie stanem – jak pisze Pierre Rosanvallon w swym znakomitych studiach nad demokracją, wymaga ciągłego odnawiania legitymacji. Sama zgodność z procedurami, to już dużo. To jednak zbyt mało, gdy demokracja ogranicza się do procedur i przestaje być sposobem życia społecznego. Gdy w pełnej zgodzie z tymi procedurami degradacji ulega przestrzeń publiczna, a kanały artykulacji politycznej zróżnicowanego społeczeństwa ulegają atrofii, potrzebna jest korekta (Amerykanie nazywają ją korektą populistyczną, rozumiejąc populizm nieco inaczej niż w Europie – chodzi o mobilizację społeczeństwa, które przypomina spetryfikowanym instytucjom demokratycznym, że świat się zmienił, więc i one muszą dostrzec zmianę).

Ma rację Blumsztajn, że protestujący muszą przekonać do swoich racji, bo nie reprezentują całego społeczeństwa. Ale instytucje demokratyczne też muszą udowodnić, że źródłem ich legitymizacji jest nie tylko procedura (bo wątłym źródłem legitymizacji jest procedura, w której partycypuje mniej niż połowa do tego uprawnionych), lecz także demokratyczne kompetencje. Młodzi są chętni do rozmowy. Komunikowanie się to dla nich naturalny stan. Rozmowa to także synonim demokracji. Powinna to  zrozumieć demokratyczna władza, często zachowująca się jakby dotknięta autyzmem.

Zgadzam się natomiast bezwzględnie z jednym z przesłań tekstu Blumsztajna. Dzieje się coś ważnego, a nośnikiem fermentu są głównie ludzie młodzi. Seweryn Blumsztajn pisze:

Jestem pewien, że świat będzie lepszy, kiedy wchłonie i jakoś oswoi ten bunt.

Byle jednak ten świat nie dał się zbytnio młodością zafascynować. Mircea Eliade podniecał się na energetyczny dźwięk Giovinezzy. Nie była to zdrowa fascynacja. Nie będę wyjaśniał, kto nie wie, niech zajrzy do Wikipedii.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. Blumsztajn: „Ale nikt nie zabrał jej na razie demokratycznego mandatu i nikt wam nie dał mandatu obrażania wybranych przeze mnie i miliony ludzi reprezentantów”

    O ile ma racje co do „mandatu”, o tyle rozsmiesza mnei owo „obrazanie”. Wydaje sie to byc sprawa wyklacznie polska, podobnie jak sprawa wylacznie polska zdaje sie byc nowy sposob rozwiazywania sporow parlamentarnych przez ciaganie przeciwnikow do sadu i uprawianie „procesow-pyskowek”.

    Pewnie znow za dlugo jestem w USA i przywyklem do wolnosci wypowiedzi gwarantowanej przez Pierwsza Poprawke. Na mocy ktorej to Pierwszej Poprawki moge dowolnie „obrazac” Przeydenta, Senatorow, Kongresmanow, Rzad, dostojnikow i obywateli tak dlugo jak dlugo to ma charakter „opinii”

    Przypominam sobie jak to Wice Prezydentem USA byle pewien facio o ktorym publicznosc nie miala najlepszego pojecia. Odwiedzil on pojedynek Narodowego Konkursu W Spelowaniu – „Spelling Bee” dla dzieci w wieku szkoly podstawowej. Odbyl kilka grzecznych rozmow z uczestnikami i poprosil jednego z uczestikow zeby mu zadal jakis problem – slowo do pzrespelowania. Dostal slowo „kartofel” – „potato”. I niestety, pzrespelowal zle. Dziennikarz zapytal mlodego czlowieka (lat tak z 11) co sadzi o Wice Prezydencie i jego pomylce. „To jest kompletny idiota” brzmiala odpowiedz. Ktora to odpowiedz i filmik glowne stacje TV powtarzaly ze smakiem pzrez nastepne tygodnie.

    Reasumujac Panu Blumsztajnowi: nie mam za zle ze obrazaja. Nie mam za zle ze chca zmian. Jezeli maja argumenty MERYTORYCZNE. Argumenty „nam sie nalezy” czy „bo my tak chcemy” automatycznie eliminuja ich z rozgrywki. Przynajmniej w mojej opinii.

    Calkiem sporo jest mlodziezy takiej jak Gospodarz opisal. Troche znam. Ale patrzac na uliczne „zadymy” nachodzi czlowieka watpliwosc czy oni naprawde istnieja. Bo jak dla mnie, sadzac po tym co pokazuje TV, czy nawet to co pokazuje Tomasz Lis, to dyskusja w niczym nie przypomina tej o ktorej pisze Gospodarz.

  2. @A.L. Jako dziennikarz wiem, że medialna synteza, zwłaszcza w mediach elektronicznych może dosyć odbiegać od bezpośredniego doświadczenia. Manuel Castells nazywa tę rzeczywistość medialną wirtualnością rzeczywistą. Wiele osób postrzega ją jako rzeczywistość rzeczywistą. Sugeruję jednak nie ulegać złudzeniom 🙂

  3. Gospodarz: ” że medialna synteza, zwłaszcza w mediach elektronicznych może dosyć odbiegać od bezpośredniego doświadczenia”

    Owszem, ale nawiazujac troche do Panskiego poprzedniego blogu… Disiaj ta granica miedzy „rzeczywista rzecywistoscia” a „medialnie wykreowana rzeczywistoscia” coraz bardziej sie zaciera. Odpowiedz „ktora rzeczywistosc jest naprawde” staje sie coraz trudniejsza. Znakomite analize tego co to jest „rzeczywistosc” i jak „prawdziwa” rzeczywistosc odroznic od sztucznej przeprowadzil Staniwlaw Lem w absolutnie genialnym dziele „Summa Tachnologiae”. Ktore to dzielo, napisane w poczatkach lat 60 nic ni stracilo na aktualnosci, zwlaszcza w odniesieniu do kumunikacji, genetyki i „virtual reality’.

    Ale mamy i ilustracje z pzreszlosci. Zapewne Pamieta Pan afere z audycja radiowa „Wojna Swiatow” wedle Wellsa w latach 30? To tez byla rzeczywistosc medialna ktora pomylila sie ludziom z rzecyzwistowcia prawdziwa.

    Zas dzisiaj… Trudno odroznic i coraz trudniej bedzie odroznic. Co moze skutkowac w naduzyciu mediow pzrez organizacje manipulujace spoleczenstwem. Co wszystko razem jest ewentualnie tematem do osobnych rozwazan…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @A.L. >>Argumenty ?nam sie nalezy? czy ?bo my tak chcemy? automatycznie eliminuja ich z rozgrywki. Przynajmniej w mojej opinii.

    No i bardzo dobrze – tylko, że nie widziałem takich argumentów na tym blogu i w komentarzach, a kolega zamiast się koncentrować na argumentach istniejących ciągle wraca do takich właśnie wyobrażonych.

  6. A komentując Blumsztajna – te demonstracje to również kontestacja tych istniejących mechanizmów demokracji. One nie działają dobrze – http://www.youtube.com/watch?v=apNdODoWX2I&feature=youtu.be Ważnym wątkiem rozmów po sobotnio/niedzielnym zjeździe były właśnie pomysły jak internet może ten demokratyczny proces ulepszyć.

  7. „bo wątłym źródłem legitymizacji jest procedura, w której partycypuje mniej niż połowa do tego uprawnionych”

    wypada chyba wyjaśnić: nieobecni nie mają racji, także warto uznać, że człowiek rezygnujący z udziału w głosowaniu zdaje się na zdanie głosujących (gadanie w rodzaju „nie mam na kogo głosować” niczego tu nie zmienia) uznając ich zdanie jeśli z jakiegoś powodu nie ma własnego (a nie musi mieć!). Uważam więc za demagogię tezy w rodzaju „poniżej 50% frekwencji oznacza, ze rząd nie ma legitymacji”, otóż ma, ja jak najbardziej…

    Co do protestujących mnie osobiście zadziwiają dwie rzeczy: ignorancja większości z nich (hasła na transparentach nijak się maja do treści ACTA albo słynne chyba już pytanie z sali do Premiera w ostatni Poniedziałek: jak się ma ACTA do GMO na co Premeir słusznie odpowiedział „nie wiem” :)))) i tak na prawdę zawoalowana walka o „darmochę”…

  8. Wybieramy reprezentantów, a oni latami ignorują wiele ważnych zagadnień (stąd sukces Ruchu Palikota) albo, nie pilnowani, uchwalają prawo, które jest śmieszne, np. dopisując do ustawy o obrocie lekami preferencyjne zasady dopuszczania produktów homeopatycznych. Nasza demokracja zaczęła się przecież od referendum, które się nie odbyło, mimo zebrania 1,5 mln podpisów. Nie żebym był za referendum w sprawie ACTA, ale z pewnością pilnowanie demokratycznych przedstawicieli i wyciąganie im z gardła informacji o tym, co robią jest potrzebne.
    A „wirtualny” oznacza „prawdziwy”. Przypominał o tym na spotkaniu z premierem Michał Komar z ZAiKS-u, który mówił rozumiejąc, co mówi, chociaż zabrakło mu wiedzy o faktach.

  9. Uwaga lingwistyczna.
    Dlaczego rewolucja a nie ewolucja?
    Zmiany ewolucyjne są trwalsze, głębsze i nie mają tylu skutków ubocznych i to chyba nie jest kontrowersyjne.

  10. @Rafał
    Jakie referendum się nie odbyło bo nie pamiętam?
    Referenda zwykle kończą się brakiem kworumi nieważnością, a poza tym, dlaczego władze miałyby zwoływać referendum w sprawach, w których spodziewają się porażki.

  11. Lukasiak: „No i bardzo dobrze ? tylko, że nie widziałem takich argumentów na tym blogu i w komentarzach, a kolega zamiast się koncentrować na argumentach istniejących ciągle wraca do takich właśnie wyobrażonych.”

    Opieram sie na tym co widze w mediach – internetowych wersjach polskich gazet i polskiej TV dostepnej pzrzez Internet. Tak zwanym „szczytem” byl dla mnie program Tomasza Lisa z udzialem „internetowych eespertow”. Pardon, ale opowiadali nonsensy i przytaczali urban legends. Domagali sie za to zniesienia prawa patentowego i praw autorskich.

    Jak Gospodarz napisal w powyzej w odpowiedzi na moj post, sa rozne rzeczywistosci: medialna i ta prawdszia. W obecnych czasach bardo trudno jest zapoznac sie z ta rzeczywista nei uczestniczac w zdarzeniach i bedac we wszystkich miejscach jednoczesnie. Poniewaz bycie we wszytskich miejscach jednoczesnie jest niemozliwe, obawiam sie za kazdy z nas ma inna „rzeczywistosc medialna”. Panska widac rozni sie od mojej. Ale tez jest medialna, a to co Pan wie jest niekompletne.

    Takzeby byc zupelnie konkretnym, „eksperci” bredzili cos o wplywnei ACTA na leki generyczne, sugerujac ze ACTA spowoduje ze ludzie beda umierac tysiacami. Otoz, leki generyczne kontrolowane sa przez prawo patentowe a nie ACTA; owo prawo nic z ACTA nie ma wspolnego. ACTA zadziala tylko wtedy gdy producent leku generycznego opatrzy swoj lek etykieta „Pfizer” zamiast „generic” wprowadzajac klienta w blad.

    Inna sprawa poruszana przez „ekspertow” to sprawa „mlodego angielskiego studenta” ktory mimo ze jest niewinny ma byc deportowany do USA. Okazuje sie ze to taka sama parwda jak w Radiu Erewan: student nie jest niewinny, piracil naprawde i robil na tym calkiem pokazne pieneidze. Zostal uznany winnym pzrez prawo amnielskie. Szerzej i z detalami jest o tym na blogu Komentarze Fizyka

    http://pfg.blox.pl/2012/01/Prawdziwa-historia-Richarda-O8217Dwyera.html

    I tak wlasnei pzrebiegala dyskusja z „ekspertami: „urban legends”, chciejstwo, brak wiedzy i informacji. Z oslupieniem patzralem na bredzenia „ekspertow”. Podobnie wypadaly wywiady z uczestnikami „zadym”. Wiekszosc nei wiedziala o co idzie i przeciwko czemu czy za czym protestuja

    To taki krotki komantarz do Panskich uwag o moim „niemerytorycznym” podejsciu

  12. Zelinski: „Co do protestujących mnie osobiście zadziwiają dwie rzeczy: ignorancja większości z nich (hasła na transparentach nijak się maja do treści ACTA albo słynne chyba już pytanie z sali do Premiera w ostatni Poniedziałek: jak się ma ACTA do GMO na co Premeir słusznie odpowiedział ?nie wiem? ))) i tak na prawdę zawoalowana walka o ?darmochę??”

    Dokladnie tak samo to widze. To o „darmoche” chodzi. Tyle ze walka nie jest „zawoalowana”. Walka jest wprost i bez owijania: „skonczyc z DYKTATURA tworcow” Takie hasla widzialem na transparentach i takie wypowiedzi slyszalem w TV

  13. @A.I. Zawsze się zastanawiam, czy autorzy haseł w rodzaju ?skonczyc z DYKTATURĄ twórców? zastanowili się czego będą słuchać, co czytać czy oglądać jak już uda im się wykończyć „twórców”, bo nawet Bajer Full nie daje swoich „Majteczek w kropeczki” za darmo…. ale to chyba pytanie retoryczne…. nie zastanawiają się bo to zbyt duży wysiłek..;(

  14. Apropo demonstracji to teraz chyba 11 lutego się szykują demonstracje w całej europie.

  15. @A.L. rozumiem, że nie ma kolega odpowiedzi na argumenty wysuwane na tym blogu i dlatego używa komentarzy tutaj do dyskusji z panami z telewizji.

  16. Czyzby Pan Blumsztajn zapomnial, ze jego gazeta chciala narzucic calemu spoleczenstwu jedynie wazne myslenie? Nic wiec dziwnego, ze sie z mlodymi nie zgadza.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php