Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

12.04.2012
czwartek

20 lat kulturalnego Czarnobyla

12 kwietnia 2012, czwartek,

Eurodisneyland pod Paryżem obchodzi ma już dwadzieścia lat. Ariane Mnouchkine nazwała projekt „kulturalnym Czarnobylem”. Choć francuska reżyserka miała co innego na myśli, to jednak przeczucie ją nie myliło – przedsięwzięcie zmierza do katastrofy. Druga dekadę istnienia Eurodisneyland kończy długiem 1,9 mld euro.Miało być inaczej, szef Disneya martwił się w 1992 r., że firma będzie miała kłopot z obsługą sukcesu. Historię Eurodisneylandu opowiada dzisiejszy „Guardian”. Gazeta przypomina życzliwie, że to nie jedyna wtopa Disneya. Epopeja filmowa „John Carter” także nie spotkała się z entuzjazmem tłumów.

Ja byłem w Eurodisneylandzie  pięć lat temu, czemu dałem świadectwo w „Miłości, wojnie, rewolucji” w rozdziale (załączam link do pliku pdf): „Paryż. Kryształowy pałac” . Poniżej fragment:

Wczesna pobudka opłaciła się, przy otwieranych dopiero kasach jeszcze prawie pusto, po kilku minutach machina wypluwa nas na Main Street, na końcu której wabi mieniącą się w słońcu sztucznością zamek Śpiącej Królewny. Odrzucamy tę pokusę, wybierając bardziej nieziemskie rozrywki. Naszym celem jest Spacemountain, super rollercoaster, w którym podróż rozpoczyna katapultowanie z kosmicznego działa. Urządzenie zostało zainstalowane w roku, by zwiększyć zainteresowanie Eurodisneylandem, które początkowo okazało się mniejsze niż planowane.
Podniesiony poziom adrenaliny narzuca dalszą taktykę poruszania się po parku – wybieramy najbardziej emocjonujące atrakcje, co oznacza, że zaliczamy kolejne rollercoastery. Kolejka u Indiany Jonesa oferuje niemal urywającą głowę pętlę trzystu sześćdziesięciu stopni, wyprawa przez czeluście kopalni na Dzikim Zachodzie jest nieco spokojniejsza. Do parku docierają jednak kolejne tysiące gawiedzi żądnej, jak my, emocji. Te trwają krótko, wydłuża się za to czas oczekiwania. Nasza taktyka obraca się przeciwko nam – by zaliczyć kolejne atrakcje: Piratów z Karaibów, Dom Strachów czy głupią karuzelę, trzeba odstać w ogonku nawet godzinę. Gra wstępna coraz bardziej się przeciąga, a rozkosz spełnienia okazuje się coraz słabsza.

Wszystkim wybierającym się do Eurodisneylandu życzę udanej zabawy!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Bieżący wpis Gospodarza to kwintesencja negatywnych stron współczesnego „świata sieci”. Pośpiech zalecany jest tylko przy łapaniu pcheł.
    „Ja byłem w Eurodisneylandzie byłem pięć lat temu”
    a w tekscie:
    „odrzucaMY”
    „NASZYM”
    „wybieraMY”

    Powinno być:
    „W Eurodiseylandzie byłem z moimi dziećmi pięć lat temu”, a jeżeli była tam jeszcze żona, to „Eurodisneyland odwiedziliśmy rodzinnie” lub coś podobnego.

    Podkreślana różnica jest zasadnicza. Co innego odwiedzić ten przybytek jako wychowany w w Europie naukowiec-socjolog, co innego jako ojciec kilkuletnich brzdący a co innego jako jeszcze ktos inny.
    Wbrew pozorom mieszanie tych ról skutkuje mieszaniem sobie i czytelnikom w głowie. Na marginesie, przeczytanie podlinkowanego rozdziału uprzytomniło mi, dlaczego z taka trudnością trawię twórczość Gospodarza. Pisze on prawdziwie w manierze internetowo-telewizyjnej. Zagęszczenie jakoś tam pospinanych obserwacji, które to obserwacje jak i sposób spinania z wielu powodów są tylko jednym z milionów wariantów, powoduje, że moja głowa zaczyna wirować. Za dużo, za szybko. Ryzykownie kojarzone ryzykowne diagnozy na podstawie bardzo subiektywnych obserwacji nie dajace oddechu na żadne zastanowienie. Klik, klik, klik. Są książki, które meblują głowę. W książkach Gospodarza trwa permanentna przeprowadzka.

  2. @zza kałuży: dzięki za czujną lekturę. Co do opinii o mojej twórczości, dziękuję za doskonałą recenzję. Meblowaniem zajmuję się gdzie indziej, inaczej pracuję nad książkami. Jak Pan sam zauważył, są autorzy, którzy meblują, więc można z nich skorzystać. I tak drukuje się więcej, niż można przeczytać. Pozdrawiam

  3. Zamiast Disneylandu lepiej odwiedzić AsterixPark, też po Paryżem. Mniej ludzi, kolejki krótsze, rozrywki podobne. A z Disneylandu jedyna rzecz, która zrobiła wrażenie na całej naszej rodzinie to pokaz efektów specjalnych z filmu Armageddon, wyszliśmy z lekka zszokowani.

  4. nota bene:
    strona internetowa disenylandu nalezala(nalezy?) do ulubionych przez beate zschoepe,
    glowy terrorystycznej organizacji nsu(nazionalsozialistischeruntergund – narodowo – socjalistyczne podziemie)

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php