Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

26.09.2012
środa

Obywatele Nauki ruszyli

26 września 2012, środa,

Obywatele Nauki – to nazwa inicjatywy społecznej działającej oficjalnie od kilku dni. Manifest tego ruchu jest krótki:

Nasza nauka ma ogromny potencjał. Wyzwólmy go, by stały się normą:

  • nowoczesne szkoły, które przygotują nasze dzieci do życia we współczesnym świecie, nauczą samodzielnego myślenia i zaszczepią w nich chęć poznawania świata;
  • edukacja akademicka umożliwiająca uzyskanie potrzebnych umiejętności zawodowych i społecznych poprzez rozwój intelektualny i stymulowanie krytycznego myślenia;
  • innowacyjna gospodarka, sprzyjająca rozwojowi polskich firm i tworząca nowe miejsca pracy;
  • osiągnięcia badawcze rozpoznawalne w świecie;
  • powszechna i przystępna popularyzacja nauki.

Konieczny jest długofalowy program rozwoju nauki, w tym skokowe zwiększenie nakładów na naukę do co najmniej 2% PKB w ciągu najbliższych lat.

Potrzebujemy Paktu dla Nauki ? umowy społecznej, która stanie się podstawą trwałej polityki naukowej.

Obserwując środowisko nauki od ponad dwóch dekad miałem okazję przeżyć już kilka inicjatyw, których organizatorzy mówili, że z nauką w Polsce jest źle i potrzebuje ona pilnej naprawy. Kolejni ministrowie mówią, że naprawiają, a kolejne inicjatywy przekonują, że mimo napraw jest coraz gorzej. Zapytałem Marcina Grynberga z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN, jednego z inicjatorów Obywateli Nauki czym nowy projekt różni się wcześniejszych akcji ratunkowo-protestacyjnych w sprawie nauki.

Po pierwsze, zapewnił Grynberg, nie chodzi tylko o sprawy branżowe – ON to nie związek zawodowy, lecz ruch społeczny otwarty również na środowiska pozanaukowe. Jego celem jest właśnie uspołecznienie nauki, zwrócenie uwagi, że jest częścią kultury od której zależy po prostu stan cywilizacji w kraju, a tym samym przyszłość nie tylko nauki i naukowców, lecz edukacji, gospodarki, etc.

ON nie jest ruchem protestu, jego uczestnicy dostrzegają wiele systemowych zmian na lepsze, lecz nie mogą nie upomnieć się o odpowiedź władz w sprawie systemowych wad i niedopowiedzeń: jaki ma być model kariery naukowej w Polsce? Co z Polską Akademią Nauk? Co z uczelniami wobec niżu demograficznego – czy stwierdzenie, że najsłabsze upadną, wystarczy? Co z doktorantami, którzy mają status studentów zaocznych a najczęściej normalnie pracują w instytutach i uczelniach przygotowując doktorat?

To tylko kilka kwestii ze znacznie obszerniejszego katalogu. Wymaga on poważnej debaty władzy ze społeczeństwem i podpisania, na wzór Paktu dla Kultury, Paktu dla Nauki. Zanim jednak do Paktu dojdzie, ON pracują nad promocją głównych tematów wymagających pilnego rozwiązania: edukacja, czyli poprawienie relacji między środowiskami naukowymi a szkołą – w tej chwili taka współpraca praktycznie nie istnieje,  i to na żadnym szczeblu, od najniższego po ministerialny; popularyzacja nauki – czemu nie dołożyć do pakietu obowiązków naukowca obok badań naukowych i dydaktyki nie dołożyć, jak np. we Francji zadań popularyzacyjnych – chodzi nie tyle o dodatkowe obowiązki, ile o to, żeby działalność popularyzacyjna miała znaczenie dla oceny dorobku zawodowego naukowca; wdrażanie zasady otwartości, od otwartych zasobów naukowych po przejrzyste procedury; w końcu relacje z biznesem. Jak zapewnia Marcin Grynberg, ON chcą nie tylko nagłaśniać przedstawione priorytetowe tematy lecz również prezentować modelowe rozwiązania.

Więcej można przeczytać w witrynie Obywateli oraz na fanpage’u w Facebooku. Komu po drodze z Obywatelami Nauki, niech popiera ich postulaty i lajkuje fanpage’a. Im większe społeczne zaplecze dla ruchu, tym większa szansa jego skuteczności. Inicjatywa doskonale wpisuje się w dyskusję, jaką zainicjował na łamach „Polityki” tekst prof. Grzegorza Gorzelaka „Reprodukcja miernoty”. Wywołał on wiele reakcji, najczęściej komentarze skierowane były obok – na wykazanie, że współczynnik Hirscha to nie wszystko. Ale tekst Gorzelaka nie był o współczynniku, tylko o kondycji nauki w Polsce. Inicjatywa Obywateli Nauki potwierdza zasadniczą część diagnozy – jest źle, a faktu tego nie zmieniają istniejące wyspy bardzo dobrej nauki (jak choćby opisywany przeze mnie zespół prof. Bala i wiele innych).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 27

Dodaj komentarz »
  1. Nie do końca zgodzę się co do tezy o braku współpracy pomiędzy szkolnictwem wyższym a powszechnym.

    Ze strony uczelni i szkół widać wiele przykładów dobrych praktyk (sieć Festiwali Nauki, Dni Otwarte, Uniwersytety Dziecięce, programy typu „Za rękę z Einsteinem” / „Mobilna Nauka” / „Feniks”, program PM w Katowicach), które nie są upowszechniane w ramach systemu powszechnego. Uczelnie organizują kursy z matematyki dla maturzystów (część darmowo). Oprócz CN Kopernik jest też np. oddolne BioCEN.

    Niestety ani MEN, ani MNiSW nie są w stanie wdrożyć dobrych praktyk w skali całego kraju. W ten sposób regiony rozwinięte rozwijają się jeszcze szybciej, a reszta odstaje coraz bardziej.

    ON trafia ta sama niemoc, która dotyka Obywateli Kultury – zabrakło roboty oddolnej (spotkania na uczelniach, konsultacje z naukowcami współpraca z kołami studenckimi i samorządami, sieć dyskusji na Festiwalach Nauki). Nie udało się przekroczyć „masy krytycznej” i inicjatywa zaliczyła falstart.

  2. @Marcin Zaród: Ale właśnie po to są Obywatele Nauki – aby rozpocząć dyskusję, rozmowy, spotkania. Zbierajmy się i dyskutujmy. Po to też powstała strona http://www.obywatelenauki.pl oraz fb/obywatelenauki. Tam dyskusja trwa – oczywiście niepełna, nie z każdym ? ale to od nas wszystkich, dla których nauka jest ważna (od Pana również!), zależy w jakim kierunku to pójdzie!
    A co do dobrych praktyk – jak najbardziej trzeba się chwalić tym co jest dobre i pokazywać innym!

  3. @Marcin Zaród: Przykro mi czytać opinię naukowca o „zaliczonym falstarcie” kiedy właśnie mamy start. Jeśli ma Pan sztab dziesiątek ludzi do pracy naraz na wszystkich frontach, będzie tak jak się Panu zamarzyło. My próbujemy działać społecznie, pracować i czasem jeszcze wpaść do domu.
    Sprawy nauki zajmowały wiele pokoleń i my, swoim tempem, będziemy informowali jak największe grupy społeczne o ON, aby tym razem włączyć ludzi do działania.
    Jesteśmy WYŁĄCZNIE ruchem oddolnym i mam silne wrażenie, że Pana opinia jest BARDZO krzywdząca dla tych, którzy ciężko pracują żeby zebrać głosy naukowców i ludzi zainteresowanych nauką.

    Zgadzam się, że są działania popularyzatorskie. Sam w nich biorę udział. Jednak, jak Pan słusznie zauważył, nie są to działania systemowe tylko czysto oddolne, ludzi rozumiejących ogromne znaczenie takich działań.

    Z poważaniem,
    Marcin Grynberg

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Przykro mi czytać opinię naukowca o ?zaliczonym falstarcie? kiedy właśnie mamy start. Jeśli ma Pan sztab dziesiątek ludzi do pracy naraz na wszystkich frontach, będzie tak jak się Panu zamarzyło. My próbujemy działać społecznie, pracować i czasem jeszcze wpaść do domu.”
    „Jesteśmy WYŁĄCZNIE ruchem oddolnym i mam silne wrażenie, że Pana opinia jest BARDZO krzywdząca dla tych, którzy ciężko pracują żeby zebrać głosy naukowców i ludzi zainteresowanych nauką.”

    Cieszę się, że mamy podobne problemy. Zarejestrowałem się na ON i kibicuję inicjatywie.

  6. Jak napisała Minister Nauki na swoim blogu
    http://barbarakudrycka.natemat.pl/30847,komu-naleza-sie-podwyzki-na-uczelniach
    dodatkowe pieniądze ministerstwo nie kieruje do określonych naukowców, mających osiągnięcia, ale przyznaje wszystkim uczelniom, które uzyskały status ?ośrodków wiodących?. Czyli prawdopodobnie do wszystkich uczelni państwowych, które następnie rozdzielają środki wg widzimisię kierownictwa szkoły. Prawdopodobnie wszyscy pracownicy uczelni dostaną jednakową, niewielką podwyżkę, niezależną od osiągnięć. Powstaje pytanie, czy w takiej sytuacji kierowanie dodatkowych środków nie jest marnotrawstwem, skoro państwo w osobie Ministra, nie wie, w co chce zainwestować. Należy też przypuszczać, że pieniądze trafią raczej do starszych pracowników, niż do młodych, którzy siłą rzeczy stoją nisko w hierarchii, choćby mieli jakieś osiągnięcia.

    W tym miejscu
    http://studioopinii.pl/artykul/12228-michal-leszczynski-polska-nauka-za-10-lat
    znalazłem informację, że Polska kupuje dużo sprzętu naukowego za pieniądze unijne.

    Jeśli chodzi o takie inicjatywy, jak rozmaite pakty, to obawiam się, że jest to działalność jałowa, tzn. skończy się na podpisaniu jakiegoś papieru przez Ministra Cyfryzacji M.Boniego, który wygłosi kilka okrągłych zdań i przypomni o swoim istnieniu.

  7. Czytelnikom serdecznie polecam sprawdzenie kto tak naprawde kryje sie za inicjatywa – jakos nie jest podany sklad grupy inicjatywnej – tej, w ktorej narodzil sie sam pomysl.

    Jedyny kontakt to kontakt na byla doktorantke prof. Modzelewskiego. Tego samego, ktory wiosna 2008 r. ZABLOKOWAL glebokie zmiany na polskich uczelniach poprzez medialna akcje wspierana przez Gaete Wyborcza przeciwko zniesieniu habilitacji. Dla wyjasnienia habilitacja to jest gwozdz do trumny polskiej nauki – nie ze wzgledu na opoznienie kariery lecz przez wymog pracy INDYWIDUALNEJ i MONOTEMATYCZNEJ. To sa wymogi adekwatne do XIX w. a nie do wyzwan XXI gdzie postep naukowy wymaga szerokiej wspolpracy interdyscyplinarnych zespolow badawczych.

    Nie neguje wielkich zaslug prof. Modzelewskiego w przeszlosci, ale zdecydowanie wyrazam swoje watpliwosci co do faktu czy nawet znakomity mediewista jest tym kto powinien prowadzic dyskusje o przyszlosci nauki polskiej!!!

    Dodam jeszcze, ze uwazni czytelnicy zapewne pamietaja iz wszelki proby (nawet niuesmiate) wprowadzenia reform polskich uczelni spotyklaly sie zawsze z zachowawczym odzewem srodowisk podobno reprezentatywnych dla polskich naukowcow – takich jak KRASP i PAN, ze najpierw konieczna jest dyskusja srodowiskowa.

    I co nam proponuja :obywatele nauki”? Kolejna dyskusje?

    Cztery postulaty sa ogolnikami, pod ktorymi kazdy moze sie podpisac. Zwlaszcza pod zwiekszeniem srodkow do 2% PKB. Tak mozna zdobyc „szeroki ruch poparcia”. Dla mnie jest to jednak watpliwe gdyz doprawdy ciezko mi znalezc wposlne punkty w pogladach profesorow Modzelewskiegoi i Zyllicza na przyslzosc polskiej nauki.

  8. @Krzysztof Mazur
    W pelni popieram Pana poglad. Dopoki wszelkie oceny, kryteria prowadzace do wydawania/rozdzialu pieniedzy beda „na jednostke” i „na infrastrukture/sprzet” a nie na konkretnych naukowcow o zweryfikowanych przez miedzynarodowe srodowisko naukowe rzeczywistych osiagnieciach naukowych, dopoty wszelkie pieniadze beda marnowane i dzielone przez „swoich ukladowych administratorow nauki”.

    Na portalu odnalazlam inny – moim skromnym zdaniem – bardzo niebezpieczny postulat!!! Cytuje:
    „Postulatem Obywateli Nauki jest stworzenie zróżnicowanego i zdecentralizowanego systemu organizacji nauki, w którym ważne kompetencje decyzyjne przesuwają się w dół, na te szczeble organizacji, z których widać ? i najszybciej będzie widać w przyszłości ? potrzebę konkretnych zmian.”

    Odczytuje go w kontekscie kondycji polskiej nauki niestety jednoznacznie – dajcie nam pieniadze (2% PKB) a my je zagospodarujemy… 🙁

    Jakos nie widze (na razie?) na p[ortalu postulatow o szybkie wprowadzenie systemu POLON pozwalajacego na obywatelska kontrole dotychczas przydzielonych i rozliczonych srodkow na badania naukowe i ocene ich efektow.

    Nie ma tam rowniez zadnej merytorycznej diagnozy bedacej punktem wyjscia do wprowadzenia postulatow o sanacji polskiej edukacji i nauki.

  9. @m.a: Dzień dobry, dziękuję za komentarze. Cenne.
    Oczywiście brzmi w Pani głosie szukanie dziur i wad ruchu ON. Dziękuję za podpowiedzi.
    Po pierwsze jednak, identyfikowanie uczennicy z Jej mistrzem naukowym jest chyba dalece posuniętą hipotezą.
    Po drugie, jak sama Pani zauważyła, ruch ten poparły osoby z bardzo różnych środowisk naukowych i kierunków badań. Nie jesteśmy w żaden sposób homogenni i właśnie o to chodzi. Aby być w ogóle usłyszanym, być stroną dla rządu i sejmu, musimy mówić w miarę jednym głosem i Pani koncepcje też mogą stać się fragmentem naszego myślenia o przyszłości nauki w PL. Musimy porozmawiać ZE SOBĄ żeby ustalić, jaką mamy hierarchię spraw i pomysły na rozwiązania tych spraw.
    Tak, oczywiście nie mamy spójnej, pełnej koncepcji na wszystko. Mamy pytania, sugestie i wiele pomysłów, jak rozwiązać dużą liczbę problemów. Abyśmy jednak się liczyli jako środowisko, musimy spróbować mówić jednym głosem; znaleźć najbardziej szczegółowe płaszczyzny, na których jeszcze się zgadzamy. Inaczej będzie jak było.
    Jeśli chodzi o POLON, my mówimy o transparentności i taki dokument polecam na stronach ON. W kontekście Pani słów ważne są też chyba dwa inne teksty: o finansach i o misji nauki. Polecam.
    Z poważaniem,
    MG

  10. Pozwalam sobie odesłać do komentarza, który już umieściłem pod innym tekstem (nie chce go wklejać, żeby nie zaśmiecać internetu):

    http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,391699,w-rankingu-uczelni-przoduje-mit-najlepsza-polska-uczelnia-jest-398.html

    – w ogóle zarzut, że polska nauka słabo sobie radzi, ustawia dyskusję w sposób, który z góry wskazuje winnego i domaga się kary („Czy nadal bije Pan żonę? Krótko, bez krętactw: tak lub nie!”). Tymczasem wszelkie porównania wskazują, że wśród krajów o podobnym poziomie finansowania badań wcale nie wypadamy źle, wprost przeciwnie, lokujemy się zdecydowanie powyżej średniej. Oczywiście można ponarzekać, że do Szwajcarii jeszcze nam daleko – bo w efektywności finansowania nauki Szwajcarzy należą do światowych liderów – ale może weźmy również pod uwagę, że znaczna część badań naukowych w Polsce spoczywa na barkach pracowników uczelni, obciążonych obowiązkami dydaktyczno-organizacyjnymi w nieporównanie większym stopniu niż ich koledzy z Zachodu.

    Chcemy, żeby koń wygrywał wyścigi, ale żeby jeszcze przy okazji nim w tym czasie orać. A że słabo ciągnie, to żreć mu nie damy, może go to zmotywuje. Ale wynik tego typu eksperymentów jest na dłuższą metę łatwy do przewidzenia, niezależnie od tego, czy prowadzi się je na wspaniałym rumaku, czy nędznej chabecie: kiedy zwierzę już prawie, prawie odzwyczai się od jedzenia, to akurat przez złośliwość losu zdycha i trzeba zaczynać od nowa.

  11. Sugeruję posłuchanie rady Fedorowicza.
    (w szkole) Zwala się od najlepszego.
    Benchmarking.
    Piszę „ogródkami” aby było grzeczniej.
    Inaczej, na podstawie własnego i (już niestety) dzieci doświadczenia, napisałbym:
    Przestać mysleć, geniusze, a zacząć kopiować rozwiązania działające i uznane na całym świecie za najlepsze.
    Przestać pieprzyć o „polskiej specyfice” tylko wziąć tę „specyfikę” zmiąć w kulkę i spuścić z wodą w ubikacji. Zamiast „lokalizować” i „uspecyficzniać” – żywcem skopiować i samemu się CAŁKOWICIE ZMIENIĆ. Im mniej własnego myślenia aktualnych „pracowników nauki” tym lepiej.
    Po czasie potrzebnym na całkowitą wymianę pokoleniową w polskiej nauce w skopiowanym systemie można będzie zacząć myśleć samodzielnie.

  12. Zarzut, że ON nie podają informacji o grupie inicjatywnej jest nieprawdziwy. Na stronie http://obywatelenauki.pl/o-nas/ podane są nazwiska wraz z afiliacjami. W nauce ważne jest by weryfikować dane, zanim wyciągnie się jakieś wnioski. Czołem.

  13. Odniosę się jeszcze do słów powyżej:

    Na portalu odnalazlam inny ? moim skromnym zdaniem ? bardzo niebezpieczny postulat!!! Cytuje:
    ?Postulatem Obywateli Nauki jest stworzenie zróżnicowanego i zdecentralizowanego systemu organizacji nauki, w którym ważne kompetencje decyzyjne przesuwają się w dół, na te szczeble organizacji, z których widać ? i najszybciej będzie widać w przyszłości ? potrzebę konkretnych zmian.?

    Odczytuje go w kontekscie kondycji polskiej nauki niestety jednoznacznie ? dajcie nam pieniadze (2% PKB) a my je zagospodarujemy? 🙁

    Rozumiem, że najlepiej nauką zarządzać będą – nie sami zainteresowani lecz urzędnicy, zatrudniani w centralnych instytucjach. Mają oni często tylko maturę, ale jako spece od biurokracji wszystko potrafią posegregować, ustalić normy i zasady. Już teraz czekamy na bramki z elektronicznymi czytnikami sprawdzającymi czas pracy naukowców. To urzędnik sprawdzi i naliczy nam kary za spóźnienie i brak punktów za publikacje. Urzędnik wie, co to dobra nauka, bo ma takie tabele, gdzie wszystko jest wypisane. On wie!

  14. @Marcin Grynberg
    „Po pierwsze jednak, identyfikowanie uczennicy z Jej mistrzem naukowym jest chyba dalece posuniętą hipotezą.”
    To jest tylko proba ustalenia inicjatorow i autorow Waszego manifestu. Prosze podajcie po prostu te nazwiska.

    Osoby zatroskane stanem polskich uczelni i dzialajace na rzecz ich zmian beda mialy wowczas szanse ocenic na ile jest to wiarygodna (u korzeni inicjatywa). Wbrew pozorom osob, ktore mialy odwage cywilna wypowiadac sie na ten temat w ostatnim 10 leciu i zabierac publicznie glos w dyskusji niestety nie bylo wiele. W chwili obecnej wlasciwie jest „po sprawie” po ostatnich „reformach”. Pozostawienie decyzyjnosci mediokratycznym srodowiskom utrwalilo wszelkie mozliwe patologie. Czy to nie wlasnie prof. Zylicz osobiscie prorokowal, ze formalne „mozliwe ustawowo” po ostatniej nowelizacji PSW rozwiazania pozostana tylko zapisami na papierze?

    Nie ukrywam, ze mam olbrzymi zal do prof. Modzelewskiego i uwazam, ze popelnil w 2008 r. OLBRZYMI BLAD, ktory zablokowal wlasciwy kierunek przemian w polskiej nauce na co najmniej jedna dekade. Z dokladnie tego powodu jest dla mnie osobiscie absolutnie NIEWIARYGODNY w kontekscie wytyczania dalszych kierunkow zmian. Stad jest dla mnie absolutnie kluczowym pytanie czy to on jest jednym z Autorow obecnego manifestu.

    A przede wszystkim co wlasciwie LACZY grupe autorow manifestu? Jaka jest Panstwa diagnoza obecnej sytuacji, jej przyczyn? Byl juz taki ruch we Francji „Sauvent la recherche”. Tak naprawde pod szczytnymi haslami ratowania nauki byla to organizacja raczej typu zwiazkowego walczaca o przywileje grupy zawodowej niz prospoleczna i proobywatelska. Polski odpowiednik zaslynal jedna akcja zbierania podpisow – celem zachowania odpisow podatkowych rozpoczetych – nie ukrywajmy tego – „przekretem” Kolodki. 🙁 Wszystko to bylo pod podobnymi haslami jak te w Panstwa manifescie. Pokazcie prosze czym sie roznicie a byc moze bedzie nam naprawde po drodze. Pozdrawiam serdecznie.

  15. @Marcin Grynberg
    I jeszcze jedno elementarne pytanie:
    Kim jest „admin”? Rozumiem, ze jest administratorem strony, ale rownoczesnie aktywnym komentatorem i to wypowiadajacym sie w liczbie MNOGIEJ. W czyim imieniu? Prosimy o nazwiska w imie deklarowanej transparentnosci.

    Nie ukrywam, ze ta liczba mnoga bardzo mnie razi. Moze sie okazac, ze istnieje lub powstanie grupa, ktora bedzie sie czula upowazniona do wypowiadania w imieniu wiekszej ilosci osob. A co bedzie gdy okaze sie, ze jest to grupa de facto walczaca o interesy wlasne lub srodowiska a nie dobro i przyszlosc naszego kraju?

  16. m.a. „a co bedzie gdy okaze sie ze jrst to grupa walczaca o interesy wlasne lub srodowiska,,,”

    Tez mam takie watpliwosci.

  17. @Obywatel
    Rzeczywiscie na podanym linku na dole jest wymieniona z imienia i nazwiska 9cio osobowa grupa inicjatywna. Mea culpa – nie przewinelam strony nizej gdyz zainteresowalam sie tezami i lista podpisow.

    Mam jednak pytanie do znow anonimowego „obywatela” jaka logika kierowaliscie sie?

    Dla mnie logicznym bylo, ze grupa inicjatywna podpisuje jako pierwsza swoj wlasny manifest. Tymczasem znajduje nazwiska „inicjatorow” ruchu na pozycji 436 i 153 listy podpisow. Jedna osoba w ogole sie nie podpisala.

    Wg informacji na stronie popieraja Was profesorowie Modzelewski i Zylicz (wg mnie reprezentujacy dwa bieguny spojrzenia nauke), ale w tym momencie nie znajduje ich nazwisk na liscie podpisow.

    Obywatel napisal „W nauce ważne jest by weryfikować dane, zanim wyciągnie się jakieś wnioski”

    Zatrzymalam sie wiec na etapie…. weryfikacji. Z wnioskami poczekam na dalszy ciag dzialalnosci i podpisywanie sie z imienia i nazwiska (lub latwo rozpoznawalny nick) oraz brak uzywania liczby mnogiej.

    @Marcin Grynberg – bis
    Oba teksty – o finansach i misji nauki przeczytalam. Nie bede tutaj komentowala bo nowej inicjatywie nalezy dac szanse i pewien kredyt zaufania.

  18. Przepraszam, ale bedzie to ostatni moj wpis. Tez podstawowa rada dla „obywateli nauki”.
    Otoz nie piszcie/mowcie innym co mysla lub maja myslec. Dajcie im sanse na samodzilnosc myslenia, wyciagania wnioskow, a proponowana lekture dobierajcie nie jednostronnie!!!

    Przyklad czystej maniupulacji z portalu ON
    Cytuje:
    „Wszyscy zainteresowaniem aktualnymi debatami na temat misji i roli uniwersytetów z satysfakcją przeczytają najnowszy tekst naszego polskiego eksperta w tej mierze”

    A ja przeczytalam ten tekst raczej z ZAZENOWANIEM!!!
    Polecam np nastepujaca lekture uzupelniajaca:

    January 13, 2011
    Scientists Fault Universities as Favoring Research Over Teaching
    By Paul Basken – http://chronicle.com/article/article-content/125944/
    (internetowe czasopismo rekomendowane przez pania Wagner, ale jakos ten tekst nie zainspirowal jej przy okazji pisania o misji uniwersytetu)

    Publish or perish – Nature/Editorial (467) pp.252, Published online: 15 September 2010
    troche inne spojrzenie niz pani Wagner na sytuacje nauki chinskiej.

  19. @Obywatel: Dzień dobry,
    Nie, nie mamy gotowej, jednoznacznej recepty na sposób finansowania. Wydaje się jednak, że zawsze pozwolenie na zarządzanie pieniędzmi niżej daje lepsze efekty.
    Proszę jednak tę kwestię oddzielić od metod ich rozdziału. Jak już gdzie indziej wspomnieliśmy, jesteśmy za konkursami, transparentnością recenzji (projektów i publikacji) z wyjątkami prowadzącymi wprost do patentowania czy podobnych procedur i za ogólnym uwolnieniem danych. Jak wiadomo, zawsze to nauce pomagało.
    Przykładem niech będzie jedna z moich publikacji, którą opublikowaliśmy w czasopismie otwartym, dzięki czemu w dniu publikacji odezwał się do nas zespół z Austrii w celu zawiązania współpracy.
    Jak już wspomniałem, nie mamy jednej złotej recepty na sposoby zarządzania budżetem nauki, ale na pewno wymaga on zmiany. Dlatego zależy nam na głosach naukowców z wszelkich dziedzin. Mamy nadzieję, że razem zgodzimy się na jakiś model.
    Poza recenzjami wewnętrznymi i ewentualnie zagranicznymi potrzebne są nauce recenzje laików? Może powinniśmy skorzystać z modelu amerykańskich ław przysięgłych…? 🙂
    Serdecznie pozdrawiam i czekam na konstruktywne głosy,
    MG

  20. @m.a. Dzień dobry,
    Proszę mi wybaczyć, ale nie jestem w stanie skomentować wszystkich Pani uwag. Może nie będzie to zbyt eleganckie, ale dodam, że jest Pani niezwykle pieczołowita i znajduje Pani wszystkie słabości w nas i na naszej stronie. Pokazuje też Pani nieudane inicjatywy. Gratuluję czujności!
    Teraz jednak kiedy już wiemy, gdzie i co robimy źle, będę niezmiernie wdzięczny, jeśli przyłączy się Pani do konstruktywnego ruchu i dzięki swojej wiedzy wspomoże nas w formowaniu planów na przyszłość.
    Czasowo stać mnie w tej chwili tylko na jedną odpowiedź: tak, nazwiska profesorów Modzelewskiego i Żylicza pojawiły się po osobistych rozmowach z owymi. Mam nadzieję, że wybaczy Im Pani brak osobistego wpisu.
    Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do myślenia nad rozwiązaniami,
    MG

  21. @m.a.
    „Dla mnie logicznym bylo, ze grupa inicjatywna podpisuje jako pierwsza swoj wlasny manifest. Tymczasem znajduje nazwiska ?inicjatorow? ruchu na pozycji 436 i 153 listy podpisow. Jedna osoba w ogole sie nie podpisala.
    Wg informacji na stronie popieraja Was profesorowie Modzelewski i Zylicz (wg mnie reprezentujacy dwa bieguny spojrzenia nauke), ale w tym momencie nie znajduje ich nazwisk na liscie podpisow.”
    ——

    No to już jest czepianie się dla samej sztuki czepiania się…

    Na stronie jest po prostu włączona mała aplikacja, która pomaga zautomatyzować zbieranie głosów poparcia (nawet nie podpisów w taim sensie jak się zbiera podpisy pod ustawę). Wpisywanie ręcznie w HTML czy PHP ponad 600 nazwisk jest bez sensu.

    Są, oczywiście, ludzie, którzy w kwestii organizacji nauki w Polsce mają nieco więcej do powiedzenia i mają też autorytet u elit rządzących, więc o ich głosy czasem zabiegamy osobno. Jeżeli ma Pani wątpliwości, czy prof. Żylicz rzeczywiście popiera ON, to jest tam link to jego strony, można się z nim skontaktować i go o to zapytać. Z prof. Modzelewskim gorzej, bo jakoś jest on „mało internetowy”, ale jak Pani zauważyła, jest kontakt na jego dawną doktorantkę, więc też się da.

    Tak, to są różne bieguny środowiska naukowego, ale to, moim zdaniem, dobrze. Wszystkie poprzednie reformy były formułowane przez wąskie grupy ludzi i kończyły się tym, że jedne dziedziny nauki uprawia się przyjemniej, a innych prawie się nie da. NAJPIERW środowisko naukowe musi ustalić czego chce.

  22. „Dla mnie logicznym bylo, ze grupa inicjatywna podpisuje jako pierwsza swoj wlasny manifest. Tymczasem znajduje nazwiska ?inicjatorow? ruchu na pozycji 436 i 153 listy podpisow. ”
    —-

    No tak, czasem zdarza mi się być w grupie inicjatywnej akcji, z którą się w ogóle nie utożsamiam…..

  23. Platform internetowych, na których w róznych konwencjach toczyła się dyskusja na temat problemów polskiej nauki i uczelni trochę już było (NFA, FIAP). Wszystkie budziły zainteresowanie grupki ludzi związanych zawodowo z akademią. Po jakimś czasie dyskusja zamierała, a sprawy nad którymi dyskutowano przebrzmiewały bo świat polityki podejmował ważne dla tej sfery decyzje wybierając sobie jako partnerów takich profesorów jacy byli mu w danej chwili potrzebni. Czytając dyskusje na forum ON miałem silne wrażenie deja vu. W takiej ogólnej dyskusji o wszystkim, w której próbuje się postawić diagnozę brałem już udział. W sieci jest trochę poważnych opracowań na temat kondycji naszych uczelni i nauki i kilka sprzecznych ze sobą recept na poprawę obecnej sytuacji. Może zgodnie z „sieciową logiką” należałoby zacząc od ułatwienia wszystkim zainteresowanym dotarcia do tej rozproszonej informacji?

  24. @zza kałuży
    Czy szanowny przedmówca w ramach entuzjastycznej propozycji bezrefleksyjnego kopiowania rozwiązań amerykańskich ma także pomysł na przeniesienie amerykańskiej gospodarki przemysłowej oraz amerykańskiego poziomu finansowania? Bo uprawianie nauki to praca zespołowa, a już szczególnie nauk technicznych. Bez zaplecza gospodarczego i przemysłowych klientów żadnej nauki nie będzie. A obecnie w Polsce są praktycznie tylko montownie, bo pracowitym wysiłkiem kolejnych rządów zniszczono wszystkie zakłady, które nie były filiami zachodnich koncernów i miały własne zaplecze R&D. Dla kogo obecnie tak „polska nauka” ma pracować? Jaki jest sens pompowania pieniędzy w ERC, jeżeli zwrot z tej, nie kryjmy się z tą nazwą, inwestycji jest praktycznie żaden. Jaki jest cel pompowania pieniędzy w udział naszych fizyków w CERN, jeżeli zysk gospodarczy z tego jest żaden, a i tak budując elektrownię będziemy płacić Arevie albo innemu koncernowi, który z badań w CERN ciągnie bezpośrednie zyski.

    Obecny schemat to wioski potiomkinowskie i siermiężność wokół. A mówienie o planowanej 9% podwyżce to szyderstwo i kpina w kontekście ośmioletniego zamrożenia płac i przyszłorocznego obniżenia zarobków netto po likwidacji 50% kosztów uzyskania. Finansowanie nauki jak w Egipcie a studiów wyższych pomiędzy Indiami i Bangladeszem. W tej sytuacji efekty i tak są większe niż można by oczekiwać po nakładach.

  25. @StaryZgred2012 Obawiam się, że przemysłowe zaplecze R&D oraz związki nauki z polskim przemysłem musimy sobie sami powoli odbudować. Nie uda się nam tego dokonać bez aktywnego zaangażowania naukowców. Finansowanie nauki jest na zbyt niskim poziomie, ale porówanie do Egiptu jest niepotrzebnie demagogiczne. Czy efektywność wydawania pieniędzy na naukę i szerzej na badania i rozwój jest zadowalająca? Na pewno nie jest. Poważnym źródłem finansowania tego sektora są teraz dotacje ze środków unijnych np. program POIG. Efektywność wydawania tych środków jest dramatycznie niska (moim zdniem ponizej 50%), ze względu na nieprawdopodobnie rozdęty mechanizm biurokratyczny i kontrolny. Instytuty i uczelnie, które z tych pieniędzy skorzystały są odwiedzane przez kolejne instytucje kontrolujące w takim tempie, że kolejni kontrolerzy zderzają sie ze sobą w drzwiach wejściowych. Czy ta armia kontrolerów poszukuje dowodów na defraudacje tych środków? Otóż nie, oni poszukują dowodów na najmniejsze formalne uchybienia wobec aboslutnie debilnych (pisze to całą świadomościa i odpowiedzialnością) często wewnetrznie sprzeczne przepisy takie jak ustawa Prawo Zamówień Publicznych. PZP to kosmiczny bubel prawny wyrządzajacy w całej gospodarce wielkie szkody, który swoją porażajacą głupotę wykazuje w najbardziej jaskrawy sposób w obszarze publicznego finansowania badań naukowych. Z czego moim zdaniem wynika wniosek, że zanim zwiększymy nakłady na finansowanie badań naukowych powinniśmy najpierw usprawnić mechanizmy prawne powodujące olbrzymie straty finansowe.

  26. @Jarek
    Z przyjemnością zaczerpniemy garściami ze znanych opracowań. Cokolwiek może Pan doradzić, podesłać czy skomentować jest bardzo istotne.
    Bardzo proszę o przesłanie linków Anecie Pieniądz i mnie.
    Dziękuję bardzo.
    Pozdrawiam,
    Marcin Grynberg

  27. @Marcin Grynberg
    prosze kliknac w moj nick i otworzy sie strona: „Centrum Informacji FIAP”
    W kategoriach po prawej stronie prosze zejsc do dzialu e-czytelnia i zaczac lekture przykladowo od raportow miedzynarodowych o Polsce.

    Niestety nie udalo mi sie wygooglowac Pana emaila – w instytucie PAN (wersja EN) nie ma namiarow na pracownikow!!!. Sadze, ze nie ma sensu kontynuowac dyskusji na tym blogu. W przypadku gdyby Pan widzial sens jej podjecia poza siecia to w stopce redakcyjnej znajdzie Pan moj profil z kontaktem.

    Przy okazji pozdrawiam Cie serdecznie Jarku ( @Jarek
    2 października o godz. 9:29 ) – mam nadzieje, ze dobrze identyfikuje osobe i email wyslany na firme dojdzie. W pelni zgoda, ze w tym kraju w konstruktywna „spontaniczna” dyskusje srodowiskowa zwyczajnie juz nie wierze. Diagnoza jest podstawa wszystkiego…

  28. Po dogłębnym przeczytaniu strony Obywateli Nauki stwierdzam że jest to kolejna betonowa grupa naukowa , której celem jest zachowanie status quo. Kilka godzin lektury utwierdza mnie w przekonaniu ,ze celem grupy jest tak na prawdę zachowanie habilitacji w naukach humanistycznych. I tyle skład grupy, i co ważne powiązania rodzinne” pokazuje ścisłe relacje z inicjatorami inicjatorami pro-habilitacyjnej rebelia przeciwko min. Kudryckiej . I tyle . Po prostu są to „młode usta starego betonu”. A tu widać jak na dłoni że bez reform typu Balcerowicz-owskiego nie pojedziemy dalej: czyli kontrakty (4-5 lat) , habilitacja i profesura belwederska precz, lista filadelfijska w naukach humanistycznych, finansowanie wyłącznie o granty. A tu proponuje sie ciepła kaszkę. Stary beton nie chce zabierać glosu bo raz zabrał -więc podpuszcza młodych

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php